Symboliczny wzrost pensji w budżetówce? Związkowcy grożą protestami

Dodano:
Pieniądze Źródło: Shutterstock
W budżetówce zamiast realnych podwyżek może być tylko waloryzacja. Związkowcy żądają 15 proc. i zapowiadają protesty.

Wiele wskazuje na to, że w 2027 r. pracownicy budżetówki mogą otrzymać jedynie wzrost płac na poziomie prognozowanej inflacji. Dla urzędników, służb mundurowych i nauczycieli oznaczałoby to podwyżkę sięgającą zaledwie 2,7 proc. Związkowcy nie ukrywają, że taki scenariusz uznaliby za kolejną waloryzację, a nie realny wzrost wynagrodzeń.

Do końca kwietnia 2026 r. minister finansów i gospodarki Andrzej Domański ma przedstawić Radzie Ministrów założenia makroekonomiczne na lata 2026–2030. To właśnie na podstawie tego dokumentu powstaną główne filary projektu ustawy budżetowej na 2027 r. Następnie, do 20 maja, swoje propozycje i stanowiska do tych założeń mają zgłosić przedstawiciele pracowników i pracodawców w Radzie Dialogu Społecznego.

Podwyżki w budżetówce 2027 zależą od inflacji i decyzji rządu

W tym roku określenie prognozowanego wskaźnika inflacji na 2027 r. może być szczególnie trudne z powodu sytuacji na Bliskim Wschodzie. A właśnie ten wskaźnik ma kluczowe znaczenie dla wzrostu płac w budżetówce, bo od dwóch lat to on wyznacza skalę podwyżek dla urzędników i służb mundurowych. W przypadku nauczycieli mechanizm jest nieco inny, bo ich wynagrodzenia kształtowane są w oparciu o ustawę okołobudżetową.

W ubiegłym roku w planie na lata 2025–2029 pierwotnie zapisano na 2026 r. inflację na poziomie 3,8 proc., ale ostatecznie przyjęto 3 proc. i właśnie tyle wyniosły tegoroczne podwyżki. Na 2027 r. prognozuje się obecnie 2,7 proc., lecz związki zawodowe liczą na więcej. Ich nadzieje wiążą się z tym, że przyszły rok będzie rokiem wyborczym.

Podwyżki w budżetówce 2027. Związki chcą co najmniej 15 proc.

Przed wyborami w 2023 r. obecna ekipa rządowa obiecała budżetówce 20 proc. podwyżki, a nauczycielom do 33 proc. Obietnica została zrealizowana w styczniu 2024 r. Później jednak wzrost wynagrodzeń był już dużo skromniejszy. W 2025 r. płace wzrosły tylko o wskaźnik inflacji, czyli o 5 proc., a w obecnym roku zaledwie o 3 proc.

Przedstawiciele związków zawodowych podkreślają, że w 2027 r. ich oczekiwania będą sięgać co najmniej 15 proc. Dr Waldemar Jakubowski z NSZZ „Solidarność” zaznacza, że istnieje nadzieja na wyższe podwyżki w roku wyborczym, ale jednocześnie obawia się powtórki z ostatnich lat, czyli jedynie waloryzacji płac. Wskazuje też, że Polska wydaje na oświatę 4,1 proc. PKB, podczas gdy średnia OECD wynosi 4,7 proc.

Podwyżki w budżetówce 2027 mogą wywołać protesty

Związkowcy ostrzegają, że jeśli trzeci rok z rzędu wzrost płac ograniczy się do waloryzacji, dojdzie do protestów. Pierwszy z nich zaplanowano już na 14 kwietnia 2026 r. przed urzędami wojewódzkimi. W ich ocenie kolejne zbyt niskie propozycje płacowe pogłębiają frustrację pracowników i prowadzą do odchodzenia specjalistów z administracji.

Choć z najnowszego raportu o służbie cywilnej za 2025 r. wynika, że średnia płaca w tej grupie wynosi 12,3 tys. zł brutto, związkowcy zwracają uwagę, że wielu urzędników nadal zarabia poniżej średniej krajowej. Podkreślają też, że często są to specjaliści z wyższym wykształceniem i deficytowymi kompetencjami. Podobne argumenty padają w odniesieniu do nauczycieli, bo początkujący pedagog zarabia niewiele więcej niż wynosi płaca minimalna.

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...