Ranking 40 najbogatszych przed 40

Ranking 40 najbogatszych przed 40

Sebastian Kulczyk
Sebastian Kulczyk / Źródło: mat. prasowe
Kilkunastu przejęło firmy od rodziców. Kilku dostało od ojca fundusze na start. Ale większość najmłodszych polskich milionerów gigantycznych pieniędzy dorobiło się samodzielnie. Nie pochodzą z bogatych domów. Nie odziedziczyli fortuny w spadku. Nie snuli się po sejmowych korytarzach, czekając, aż wpadnie im jakaś fajna spółka do prywatyzacji. W naszym kraju pokutuje opinia, że ten, kto nie założył biznesu w szalonych latach 90., nie może dziś zbudować wielomilionowego majątku.

Kolejna edycja listy 40 najbogatszych Polaków przed czterdziestką pokazuje, że szanse są i teraz. W tym roku, żeby pojawić się w naszym zestawieniu, trzeba było mieć 52 mln zł. Na taką kwotę oszacowaliśmy majątek Grzegorza Krychowiaka, ostatniego bohatera naszej listy. Wzięliśmy pod uwagę jego fenomenalne zarobki, kiedy grał w hiszpańskiej Sevilli i francuskim Paris Saint-Germain. Obok Agnieszki Radwańskiej, Roberta i Anny Lewandowskich, Ewy Chodakowskiej czy Marcina Gortata Krychowiak to kolejny sportowiec, który poszedł w biznes. Rok temu otworzył niedaleko Sejmu własny butik Balamonte z szytymi na miarę garniturami.

Niedawno ogłosił, że chce go przekształcić w całą sieć. Ale sportowcy to akurat wyjątkowa kategoria bohaterów na naszej liście, bo pieniędzy nie dorobili się przecież we własnych firmach, lecz głównie dzięki kilometrom wybieganym na kortach, halach i boiskach. Na liście są też młode wilki polskiego biznesu, takie jak bracia Wróblewscy, którzy zaczynali od jednego mieszkania podarowanego im przez rodziców, a dzisiaj są największymi hotelarzami nad polskim morzem. Od zera startował też Maciej Popowicz, czyli polski Mark Zuckerberg. To on założył popularną kiedyś Naszą Klasę. Portal sprzedał Estończykom, a sam zainwestował w produkcję gier na smartfony. Na innowacjach dorobił się Mariusz Ciepły,

który stworzył inteligentny komunikator internetowy, z którego korzystają Ikea, Orange czy PayPal. W nowe technologie poszła też Edyta Stanek. Absolwentka krakowskiej AGH i autorka kilkudziesięciu prac naukowych z zakresu fotowoltaiki to, co do tej pory spisywała tylko na papierze, wdrożyła w życie. Jest współwłaścicielką giełdowej spółki ML System, produkującej fotowoltaiczne elementy wykończenia domu, które oprócz tego, że chronią od deszczu, wiatru czy słońca, to przy okazji wytwarzają zieloną energię. Ale na liście brakuje wielu osób, których można by się przecież w takim zestawieniu spodziewać. Nie ma np. Jana Olszewskiego, syna założycieli gigantycznego producenta autobusów Solaris spod Poznania. Olszewski junior, zamiast odziedziczyć firmę po bogatych rodzicach, musiał iść własną drogą i pogodzić się z tym, że rodzice sprzedali Solarisa Hiszpanom. Nie ma Magdy i Konrada Pazganów – dzieci zmarłego parę miesięcy temu Kazimierza Pazgana, legendy polskiego biznesu, który w Nowym Sączu wybudował największego producenta mięsa drobiowego w naszej części Europy. Dzieci, zamiast kontynuować ojcowski biznes, zdecydowały się sprzedać go Amerykanom. Nie ma również synów i córek najbogatszych ludzi w kraju: Ireny Eris, Henryka Stokłosy, Antoniego Ptaka, Zbigniewa Niemczyckiego. Są oni już w wieku emerytalnym, więc powinni przekazać firmę dzieciom. Jednak często to właśnie firma jest dla rodziców tym ukochanym dzieckiem, z którym rozstać się najtrudniej.

1. Sebastian Kulczyk, 39 lat, 7 mld zł

Jeszcze niedawno występował w tym rankingu razem ze swoją siostrą. Ale rok temu starsza od niego o trzy lata Dominika wypadła z listy 40 najbogatszych Polaków przed czterdziestką. Sebastian występuje obok niej w naszym najważniejszym zestawieniu – zaraz po Michale Sołowowie i Zygmuncie Solorzu zajmują ex aequo trzecie miejsce na tegorocznej Liście 100 najbogatszych Polaków „Wprost”. Po zmarłym w 2015 r. ojcu Janie Kulczyku córka odziedziczyła większość gotówki. Syn przejął główne ojcowskie biznesy. Kontroluje koncern chemiczny Ciech, trzy spółki zarządzające Autostradą Wielkopolską oraz pakiety akcji kilkunastu międzynarodowych firm zajmujących się poszukiwaniem i wydobyciem gazu, ropy i metali szlachetnych na czterech kontynentach. Jan Kulczyk miał ochotę założyć kapelusz Indiany Jonesa, podróżować po świecie i szukać kolejnych kopalni złota albo roponośnych pól w najbardziej niebezpiecznych zakątkach świata. Sebastian wychodzi z butów ojca i przestawia jego biznes na nowe tory. Pasjonują go nowe technologie. Jednym z jego największych mentorów jest Elon Musk, amerykański wizjoner, który chce posyłać ludzi na Marsa. Kulczyk sam szuka perełki na miarę produkującej elektryczne samochody Tesli. Stworzył fundusz Manta Ray, poprzez który wsparł finansowo już 25 firm z potencjałem globalnego rozwoju. To m.in. pracująca nad budową innowacyjnego stetoskopu spółka StethoMe czy Virgin Hyperloop One, czyli spółka z wizją ultraszybkiego transportu przyszłości.

2. Piotr Szulczewski, 38 lat, 5,35 mld zł

Polak, który może zatrzymać Amazona. Sukces swojego Wish porównuje do sukcesu kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa. Podobnie jak prezydent USA Szulczewski wsłuchał się w głos zwykłych Amerykanów, którzy na co dzień nie kupują drogich torebek od Louisa Vuittona i zegarków Cartiera. Jego Wish, czyli aplikacja do robienia zakupów przez smartfona, to taka idealna galeria handlowa. Idealna dlatego, że użytkownik dostaje w niej do wyboru 200 mln produktów. Sklep sam podpowiada, który z nich będzie nam się najbardziej podobał. A gdyby tego było mało, każdy z nich oferuje w najniższych cenach. Nic dziwnego, że na punkcie stworzonej osiem lat temu przez Szulczewskiegoaplikacji zakupowej Wish oszalał cały świat. Dzisiaj ze smartfonami w rękach zakupy robi w niej 300 mln ludzi. Biznes prowadzi w San Francisco, ale przez 11 lat mieszkał w Warszawie. W wywiadzie dla,,Wprost” przyznał, że chciałby kiedyś przenieść część swojej firmy z Kalifornii do Polski. Mówiło się, że może zostać nowym sponsorem klubu piłkarskiego Legia Warszawa. Z racji tego, że Szulczewski posiada również kanadyjskie obywatelstwo, w tym roku został okrzyknięty najmłodszym miliarderem w Kanadzie. Amerykański magazyn „Variety” rozpisywał się z kolei o obłędnej willi w Los Angeles, którą biznesmen kupił w tym roku za ponad 15 mln dolarów. W środku: siedem sypialni, garaż na pięć samochodów, basen, siłownia czy prywatne spa z sauną. Z okien widok na wartą 30 mln dolarów winnicę Ruperta Murdocha, australijskiego magnata mediów.

Okładka tygodnika WPROST: 46/2019
Artykuł jest zamknięty
Więcej możesz przeczytać w 46/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 2
  •  
    Kulczyk świetnie sobie radzi nie prędko straci 1 miejsce
    •  
      Sebastian kulczyk to taki troche Elon Musk, młody i przedsiębiorczy stawiajacy na rozwoj :0