Rusza fabryka w Gliwicach. Stała przez 3 miesiące

Rusza fabryka w Gliwicach. Stała przez 3 miesiące

Fabryka w Gliwicach
Fabryka w Gliwicach / Źródło: PSA
W poniedziałek 8 czerwca z taśm montażowych zakładu ponownie zaczną zjeżdżać Ople Astry. Na razie tylko na jedną zmianę.

Zanim to nastąpi, odbędą się szkolenia dla pracowników z nowych zasad bezpiecznej pracy w zakładzie, przystosowanym do produkcji w warunkach pandemii. Jak informują przedstawiciele Opla, zakład rozpocznie produkcję na jedną zmianę, dostosowując się do poziomu rynku całkowicie załamanego kryzysem.

– Wdrożono ponad sto rozwiązań, których celem jest ochrona zdrowia pracowników i eliminacja ryzyka przeniesienia koronawirusa wewnątrz zakładu. Pracownicy będą wyposażeni w maseczki ochronne. Wszyscy zostaną też zaopatrzeni w okulary oraz przyłbice. Wdrożono dodatkowe, regularne serwisy i działania dezynfekcyjne, które obejmą wszystkie obszary firmy. To szczególnie ważne w obecnej sytuacji zdrowotnej, biorąc pod uwagę, że zakład jest dużym skupiskiem ludzi – wyjaśnia Agnieszka Brania, rzeczniczka Opel Manufacturing Poland.

Opel Manufacturing Poland od kilku lat konsekwentnie nie udziela informacji o wielkości produkcji w poszczególnych miesiącach. Taka sytuacja miała miejsce zarówno w ostatnich latach rządów koncernu General Motors, jak i po przejęciu zakładu przez Grupę PSA. Można jednak przypuszczać, że straty w wielkości produkcji wywołane pandemią koronawirusa są bardzo duże, bo zakład wstrzymał produkcje jeszcze 17 marca.

Sytuacja, jak zauważa IBRM Samar, może być dla zakładu o tyle groźna, że od kilku lat produkcja w nim mocno spada. O ile w rekordowym 2016 roku z taśm montażowych gliwickiego zakładu wyjechało 201,2 tys., nowych samochodów, o tyle w ubiegłym roku było to już tylko 92,5 tys. egzemplarzy. W zakładzie od dwóch lat funkcjonuje program dobrowolnych odejść, z którego skorzystało już 800 osób. Firma nie ujawnia jednak, ilu pracowników odeszło w związku z obecną sytuacją.

Część fabryk w Polsce stoi, ale nie dlatego, że ma problem z sanitarnymi obostrzeniami, ale dlatego, że nie ma dla kogo produkować. Wśród takich zakładów są polskie Tychy i były Gliwice.

Polskie fabryki Fiata (Tychy, Bielsko-Biała) i Opla (Gliwice) stały długo i stać jeszcze będą, przynajmniej jeśli chodzi o Tychy. Na uruchomienie produkcji zdecydował się „polski” Volkswagen Poznań, ale zaraz musiał ją ograniczyć. Nie ma dla kogo produkować, bo rynek runął, nikt nie kupuje samochodów.

Fiat w Tychach miał ruszyć 31 maja. Tymczasem wznowienie produkcji zostało (kolejny już raz) przesunięte, teraz na 7 czerwca. Dlaczego? Zła sytuacja rynkowa – brzmi odpowiedź.

Co ważne, problemów nie ma tylko Polska i polskie zakłady. Przestoje ma Nissan w Wielkiej Brytanii, Opel w Rüsselheim, Volkswagen w Wolfsburgu i Mercedes Tuscaloosie. Brak popytu uniemożliwia zwiększenie podaży.

Czytaj też:
Tychy i Gliwice postoją długo. Ale dlatego, że na samochody nie ma chętnych
Czytaj też:
W poznańskim Volkswagenie pracę straci 450 osób. Zwolnień będzie więcej

Opracował:
Źródło: IBRM Samar
 0

Czytaj także