Indeks cen żywności zbliża się do historycznego maksimum

Dodano:
Warzywa, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Unsplash / Peter Wendt
Na całym świecie rosną ceny żywności. Październikowy indeks cen znalazł się na poziomie o ponad 31 proc. wyższym niż przed rokiem.

Żywność na świecie drożeje niemal nieprzerwanie od kilkunastu miesięcy. Wyznaczany przez Organizację Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) indeks światowych cen żywności sięgnął w październiku 133,2 pkt. W porównaniu z październikiem 2020 r. wzrósł aż o 31,8 pkt, czyli o 31,3 proc. – informuje „Rzeczpospolita”. Jeszcze tylko 3 proc. i indeks dojdzie do historycznego rekordu.

Czy ceny nawozów spadną?

Wzrost cen żywności jest wynikiem wzrostu cen surowców rolnych (zbóż, olejów roślinnych, mleka, mięsa) na globalnych rynkach, ich niedostatecznej podaży (część zbiorów została zniszczona przez intensywne deszcze albo suszę), wzrostu cen ropy naftowej oraz idące w górę koszty produkcji nawozów sztucznych. To ostatnie jest pochodną drożejącego gazu ziemnego, który jest istotnym składnikiem nawozów.

Wprawdzie ceny gazu powinny się ustabilizować w niedalekiej przyszłości (obecnie są podbijane przez szantaż Gazpromu, który zmniejszył dostawy gazu do Unii Europejskiej i chce w ten sposób nakłonić właściwe instytucje do szybszej certyfikacji gazociągu Nord Stream II), niemniej rolnicy obawiają się, że ceny mogą jeszcze długo utrzymać się na obecnym poziomie i podnoszą ceny, by zabezpieczyć się na tę okoliczność.

– Konsument już odczuwa wzrost cen i wiele wskazuje na to, że najbliższe miesiące nie przyniosą ulgi w tym obszarze – prognozuje Grzegorz Rykaczewski, analityk sektora rolno-spożywczego Santander Bank Polska.

Co na to nowy minister rolnictwa?

Henryk Kowalczyk na antenie Polsat News zapytany został o drożejącą żywność. Nowy wicepremier wymienił czynniki zewnętrze i wewnętrzne, które wpływają na wysoką inflację. Mówił, że szansa na zahamowanie wzrostu cen istnieje, jeśli stanieją nośniki energii jak gaz, energia elektryczna, czy paliwa.

– Jeśli rosną prace, bo mamy małe bezrobocie, jest rynek pracownika, a nie pracodawcy, tak jak to było za naszych poprzedników, bo ludzie byli zmuszani pracować za miskę ryżu, to presja płacowa powoduje inflację – tak Kowalczyk przedstawił "czynniki wewnętrzne". Minister rolnictwa kontynuował, że „w koszyku cen są usługi, które przekładają się na płace”.

Kowalczyk zaznaczył, że dla niego najważniejsze jest to, aby „płace rosły szybciej niż ceny, wtedy inflacja nie jest groźna”. Polityk, nawiązując do prognoz inflacyjnych, zwrócił uwagę, że trzeba patrzeć długofalowo. Tłumaczył, że „skoki inflacyjne, nawet wysokie, nie są tak dramatycznie niebezpieczne jak okres liczący trzy lub cztery lata”.

Źródło: Rzeczpospolita / Wprost
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...