Transport drogowy na rozdrożu. Konkurencyjność dziś zależy od technologii, danych i realnych oszczędności
Artykuł sponsorowany

Transport drogowy na rozdrożu. Konkurencyjność dziś zależy od technologii, danych i realnych oszczędności

Bartłomiej Leśniak, Market Manager for Southeast and East Central Europe w Kögel Trailer GmbH
Bartłomiej Leśniak, Market Manager for Southeast and East Central Europe w Kögel Trailer GmbH Źródło: Materiały prasowe / Ptak Warsaw Expo
Polski transport drogowy mierzy się z presją regulacyjną, wysokimi kosztami inwestycji i niedoborem kierowców. O tym, dlaczego cyfryzacja i inteligentne zarządzanie flotą stają się kluczowe dla konkurencyjności branży, mówi Bartłomiej Leśniak, Market Manager Regionu Europy Południowo-Wschodniej i Środkowo-Wschodniej w Kögel Trailer GmbH.

Jakie są dziś największe wyzwania stojące przed branżą transportu drogowego w Polsce w kontekście transformacji technologicznej, energetycznej i regulacyjnej?

Branża stoi przed poważnymi wyzwaniami związanymi z transformacją technologiczną, energetyczną i regulacyjną. Firmy muszą inwestować w technologie cyfrowe i modernizację flot, jednocześnie zmagając się z zaostrzającymi się przepisami środowiskowymi i rosnącymi kosztami operacyjnymi. Przejście na transport niskoemisyjny komplikuje wysoki koszt pojazdów na paliwa alternatywne oraz ograniczona dostępność infrastruktury do ładowania i tankowania. Dodatkowo, rosnące wymogi regulacyjne oraz chroniczny, pogłębiający się brak kierowców wywierają na firmy transportowe potężną presję finansową i operacyjną.

Które kierunki rozwoju i inwestycji będą, Państwa zdaniem, kluczowe dla utrzymania konkurencyjności firm transportowych w najbliższych latach?

Utrzymanie konkurencyjności będzie wymagało inwestycji w cyfryzację, technologie niskoemisyjne oraz rozwój pracowników. Priorytetem powinny stać się nowoczesne systemy zarządzania flotą, analityka danych i automatyzacja, które pozwalają poprawić efektywność operacyjną i obniżyć koszty. Inwestowanie w pojazdy na paliwa alternatywne lub zeroemisyjne – tam, gdzie jest to ekonomicznie uzasadnione – pomoże sprostać wymogom środowiskowym oraz oczekiwaniom klientów. Kluczowe będzie również ciągłe szkolenie pracowników i rozwijanie ich umiejętności cyfrowych, aby sprawnie adaptować się do zmian technologicznych i regulacyjnych.

W jaki sposób nowe technologie, cyfryzacja i automatyzacja wpływają obecnie na efektywność, bezpieczeństwo oraz rentowność działalności w sektorze transportowym?

Narzędzia cyfrowe, takie jak systemy zarządzania transportem (TMS), telematyka, śledzenie GPS i analityka danych, umożliwiają firmom optymalizację tras, zmniejszenie zużycia paliwa oraz lepsze wykorzystanie floty. Automatyzacja i zaawansowane systemy wspomagania kierowcy zwiększają bezpieczeństwo na drogach poprzez ograniczanie błędu ludzkiego. Jednocześnie cyfryzacja usprawnia procesy administracyjne, umożliwia komunikację w czasie rzeczywistym i poprawia proces podejmowania decyzji. Choć wdrożenie tych technologii wymaga znaczących inwestycji, w dłuższej perspektywie obniża koszty operacyjne, podnosi produktywność i zwiększa zadowolenie klientów.

Jak oceniają Państwo przygotowanie polskiego rynku, zarówno pod względem infrastruktury, finansowania, jak i otoczenia prawnego, do dalszej transformacji transportu drogowego?

Polski rynek robi postępy, ale wyzwania pozostają ogromne. Infrastruktura cyfrowa i sieci paliw alternatywnych rosną, jednak dostępność stacji ładowania i tankowania wodoru jest wciąż niewystarczająca dla transportu długodystansowego. W kwestii finansowania, barierą staje się wysoki koszt nowoczesnego taboru oraz bardzo wysoki koszt pozyskiwania kapitału na rozwój w Polsce, co drastycznie ogranicza możliwości inwestycyjne, szczególnie małych i średnich firm.

Sytuację mocno komplikuje niestabilna sytuacja geopolityczna oraz globalny wpływ problemów branży automotive na sytuację gospodarczą w Polsce, co bezpośrednio uderza w wolumeny przewozowe i kondycję sektora transportowego. Jeśli chodzi o otoczenie prawne, Polska dostosowuje się do regulacji UE, jednak częste zmiany przepisów i rosnące wymogi dotyczące zgodności (compliance) tworzą dla biznesu dużą niepewność i dodatkowe obciążenia administracyjne.

Jaki temat chcieliby Państwo poruszyć na nadchodzącej debacie podczas Konferencji, która odbędzie się w Ptak Warsaw Expo? Jakie zagadnienie jest Pana zdaniem najistotniejsze?

Jak dostarczać realną, policzalną wartość w niestabilnym otoczeniu gospodarczym. Żyjemy w środowisku, gdzie przewoźnik kalkuluje każdą złotówkę dwa razy. Zakup samego środka transportu to za mało. Rola producentów i dealerów musi ewoluować w stronę dostawców zintegrowanych ekosystemów – łączących produkt fizyczny z elastycznym finansowaniem, predykcyjnym serwisem i pełną telematyką. Jako dostawcy musimy umieć pokazać klientowi realną, policzalną wartość (TCO – Total Cost of Ownership): o ile ułamków procenta obniżymy jego koszty administracyjne, jak zminimalizujemy ryzyko przestoju i jak nasz produkt odpowie na presję jego własnych załadowców. W czasach niskich marż wygrywa ten, kto zdejmuje z głowy klienta ryzyko operacyjne.

Naczepa jako immanentny i inteligentny element ekosystemu logistycznego. W debacie publicznej o transformacji transportu 90% uwagi poświęca się ciągnikom siodłowym i alternatywnym napędom. To błąd perspektywy. W koncepcji full line to naczepa staje się kluczowym elementem optymalizacji łańcucha dostaw. To ona, poprzez zaawansowaną telematykę, czujniki nacisku na osie, inteligentne systemy zarządzania hamowaniem czy aerodynamikę, bezpośrednio wpływa na to, czy ciągnik (nawet ten tradycyjny, dieslowski) spali mniej paliwa i pojedzie bezpieczniej. Naczepa musi być traktowana jako autonomiczne źródło danych, które spina proces logistyczny. Jeśli chcemy pomóc przewoźnikom w walce z brakiem kierowców, musimy dać im tabor maksymalnie bezobsługowy, bezpieczny i zoptymalizowany pod kątem rotacji towaru, a nie tylko „narzędzie przewozowe”.

Projekt VECTO dla naczep – dlaczego symulacyjne algorytmy z Brukseli rozmijają się z realiami rynkowymi i fizyką transportu. Narzędzie VECTO to teoretyczna symulacja, która zamiast realnie obniżać emisję CO2, wymusza na producentach stosowanie rozwiązań sprzecznych z codzienną praktyką warsztatową i wymaganiami operacyjnymi transportu ciężkiego.