Sytuacja na linii Rosja-Ukraina coraz bardziej napięta. Stanowcza reakcja kolejnych linii lotniczych

Sytuacja na linii Rosja-Ukraina coraz bardziej napięta. Stanowcza reakcja kolejnych linii lotniczych

Samoloty Lufthansy
Samoloty Lufthansy Źródło: Shutterstock / Tupungato
Samoloty Lufthansa Group oraz Air France zawieszają loty do Kijowa i Odessy. Dotkniętym przez tę zmianę pasażerom Lufthansa zaproponuje lot do Lwowa – ten kierunek ma być obsługiwany bez zmian.

Na początku lutego loty z i na Ukrainę zawiesiła holenderska linia lotnicza KLM. W jej ślady poszły właśnie Air France i Lufthansa. Decyzja o czasowym wstrzymaniu lotów to reakcja na groźbę wybuchu konfliktu. „Air France będzie regularnie dokonywać ponownej oceny sytuacji i przypomina, że bezpieczeństwo klientów i załóg jest podstawą” – napisał francuski przewoźnik w oświadczeniu. Air France nie będzie kursował do Kijowa od wtorku.

Samoloty Lufthansy polecą do Lwowa

O zawieszeniu do końca lutego lotów do Kijowa i Odessy (i w odwrotnym kierunku) poinformowała w poniedziałek niemiecka Lufthansa. Na Ukrainę nie polecą również samoloty linii Swiss International Air Lines, Eurowings i Austrian Airlines, które są częścią Lufthansa Group.

Normalnie natomiast będą się odbywały loty samolotów należących do Lufthansa Group do Lwowa. Lufthansa Group, która zwykle tygodniowo wykonuje 94 loty do i z Ukrainy, zapowiedziała, że zmieni zainteresowanym pasażerom rezerwacje i dowiezie ich do położonego na zachodzie kraju Lwowa.

Od 21 lutego na tydzień zawiesiły loty do Kijowa i Odessy dubajskie Emirates, od tego dnia nad Ukrainą nie latają też samoloty SAS. Co najmniej do końca lutego z rejsów do naszego wschodniego sąsiada rezygnuje Norwegian.

Żadne zmiany nie dotknęły rejsów realizowanych samolotami linii LOT. Nasz przewoźnik lata na cztery lotniska ukraińskie (dwa w Kijowie, we Lwowie i Odessie). Na Ukrainę polecimy budżetowymi liniami Wizz Air i Ryanair.

Prowokacje mają uzasadnić rosyjskie żądania

W pobliży granicy z Ukrainą stacjonuje około 190 000 żołnierzy rosyjskich, którzy w każdej chwili są gotowi do ataku. Aby uzasadnić konieczność wejścia na teren Ukrainy, rosyjscy separatyści przeprowadzają prowokacje, których areną są przede wszystkim tereny zajęte przez Rosję w 2014 roku. Ministerstwo Obrony Ukrainy poinformowało, że w niedzielę wieczorem rosyjskie siły okupacyjne przeprowadziły kolejną prowokację, której celem było fałszywe oskarżenie ukraińskich służb. Agresor otworzył ogień z ciężkiego uzbrojenia ze wsi Łobaczewo z obwodu Ługańskiego. W komunikacie podkreślono, że Ukraina powstrzymuje się od agresywnych działań, które mogłyby wywołać gwałtowną reakcję.

Dalej czytamy, że „siły okupacyjne wciąż niszczą infrastrukturę cywilną na tymczasowo zajętych terytoriach”. Zaznaczono, że „przeciwnik wykorzystuje rosyjską machinę propagandową do prowadzenia wojny informacyjnej”. Wszystko po to, aby dalej eskalować sytuację w regionie. „W ten sposób po raz kolejny zademonstrowano tchórzostwo i całkowite lekceważenie życia i zdrowia miejscowej ludności cywilnej” – zaznaczono.

Czytaj też:
Wojna na Ukrainie toczy się już od lat. Kalendarium rosyjsko-ukraińskiego konfliktu

Źródło: CNN