Rosyjski wywiad czy „zwykli idioci”? Ekspert ocenia, kto paraliżuje polskie pociągi

Rosyjski wywiad czy „zwykli idioci”? Ekspert ocenia, kto paraliżuje polskie pociągi

Pociąg PKP
Pociąg PKP Źródło:Shutterstock
Weekendowy paraliż pociągów wstrząsnął Polakami i nadal czekamy na odpowiedź na najważniejsze pytanie – to dywersja, czy nieśmieszne wybryki? Specjalista ds. rynku kolejowego Adrian Furgalski rozważa oba warianty oraz tłumaczy problemy systemu radio-stop.

Ostatni weekend minął pod znakiem niezapowiedzianych opóźnień i zagadkowych zatrzymań pociągów w wielu miastach Polski. Z jednej strony padały podejrzenia ataku hakerskiego, a nawet dywersji ze strony rosyjskiego wywiadu. Inni uspokajali jednak, że tzw. sygnał radio-stop jest znany i nadużywany przez cywili oraz żartownisiów już od wielu lat.

Gdzie leży prawda? O ocenę wydarzeń z ostatnich dni zapytaliśmy Adriana Furgalskiego, specjalistę ds. polskiego rynku kolejowego i prezesa Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Sygnał radio-stop – kto stoi za zatrzymaniem pociągów w Polsce?

Jak pisaliśmy we Wprost.pl, obecne informacje nie wskazują, że doszło do ataku hakerskiego na infrastrukturę komputerową polskich kolei. Pociągi zatrzymywane były za pomocą metody radio-stop. To specjalny system zabezpieczeń, który umożliwia zdalne wyłączenie konkretnych systemów kolejowych za pomocą sygnałów radiowych. Może on m.in. awaryjne zatrzymać pociągi w danej okolicy.

Jak przekonuje ekspert, nieprawidłowe użycie start-stop zdarza się w Polsce dość często i nie jest to nowy problem.

– Bezprawne używanie radio-stopu zawsze miało miejsce, bo analogowy system łączności jest bardzo prosty do zaatakowania radiotelefonem, przy umiejętnościach związanych z opanowaniem częstotliwości, na których operuje kolej. O tym jak to zrobić można poczytać na forach internetowych. Mam nadzieje, że teraz ABW się ruszy i zacznie te fora prześwietlać – mówi nam Adrian Furgalski.

Nadużycia systemu trwają od lat i występowały jeszcze przed napaścią Rosji na Ukrainę. Jak wymienia nasz rozmówca, w 2020 roku zgłoszono aż 537 przypadków nieuprawnionego użycia radio-stopu. W kolejnym roku było to 557 przypadków. W 2022 roku liczba ta wyniosła zaś 482.

– [Wtedy] nie byli to wysłannicy Putina, ale zwykli idioci. Zazwyczaj znudzeni gówniarze czy goście po kilku głębszych – ocenia prezes ZDG TOR. Jak dodaje, przewinienie to jest traktowane dość polubownie. Kary za taki wybryk – do 8 lat więzienia – często dawane są w zawieszeniu, a sądy decydują o jedynie symbolicznych zadośćuczynieniach dla kolei za wywołany paraliż ruchu.

Co ciekawe, według nieoficjalnych informacji RMF FM podanych w poniedziałkowe popołudnie, dwójka osób zatrzymanych w związku z incydentem w Białymstoku to 29-letni policjant i 24-latek z powiatu skierniewickiego. Młodszy z mężczyzn miał być nietrzeźwy w czasie zatrzymania.

Rosyjska dywersja polskich pociągów? Musimy poczekać na fakty

Choć wiele wskazuje, że weekendowy paraliż może być efektem wybryków Polaków, to obecnie nie da się w pełni wykluczyć alternatywnego wyjaśnienia. ABW dokonało już pierwszych zatrzymań, lecz nie znamy jeszcze oficjalnej wersji wydarzeń.

– Nie ja złapałem gości z Białegostoku, więc tego nie wiem. Wiem natomiast, że jest wojna w Ukrainie. A Polska ma kluczowe znaczenie, gdy idzie o logistykę dostaw broni, które odbywają się właśnie koleją – zaznacza Furgalski. Ekspert przypomina też, że funkcjonariusze niedawno zatrzymali 16 osób podejrzanych o współpracę z rosyjskim GRU, a nawet planowanie dywersji kolejowej w województwie podkarpackim.

– ABW już zatrzymała osoby planujące wykolejenie pociągów w okolicach Rzeszowa. Musimy teraz pracować w zakresie zabezpieczeń infrastruktury krytycznej nie na 100, ale na 150 proc. normy – podkreśla nasz rozmówca.

Czytaj też:
Paraliż na kolei efektem głupich żartów. Systemy PKP „zhakowano” radiem
Czytaj też:
Ataki na polską infrastrukturę kolejową. „Każdy system da się zhakować”