Od niszy do kategorii rynkowej

Od niszy do kategorii rynkowej

Dodano: 
Emilia Dąbrowska i Katarzyna Matusiak właścicielki marki Carein
Emilia Dąbrowska i Katarzyna Matusiak właścicielki marki Carein Źródło: Materiały prasowe / Carein
Emilia Dąbrowska i Katarzyna Matusiak opowiadają, jak zbudowały markę Carein, łącząc świat kosmetologii, trychologii oraz dietetyki i wprowadzając pojęcie dermosuplementacji.

Jakie były największe wyzwania związane z budowaniem marki od podstaw w segmencie suplementów?

Kluczem było znalezienie wyróżnika komunikacyjnego nie tylko na poziomie wartości, jakości i skuteczności produktów, ale poprzez dookreślenie ich funkcji i stworzenie subkategorii: dermosuplementacja. To celowana suplementacja związana z problemami skóry i włosów. Wydzielenie tej kategorii produktowej z bogatej oferty dostępnej na rynku pozwoliło nam w jasny sposób komunikować skuteczność produktów, ich przeznaczenie, moment stosowania oraz – co najważniejsze – dobierać według jasnego klucza ekspertki i ekspertów, którzy stali się naturalnymi ambasadorami marki Carein. Kiedy weszliśmy na rynek w 2022 r., niewiele mówiło się o suplementacji w kontekście problemów i wyzwań skórnych, a kosmetologom trudno było dobrać właściwe suplementy. Wiedza dietetyczna często nie stanowiła rdzenia ich działalności. To właśnie nasza marka Carein cztery lata temu wyszła naprzeciw tym potrzebom, proponując gotowe rozwiązania skomponowane z myślą o danym problemie skórnym, jak trądzik, trądzik różowaty, skóra naczyniowa czy profilaktyka przeciwstarzeniowa.

Jaką rolę odegrały przeprowadzone przez panie badania i analizy w rozwoju marki? Które wnioski okazały się kluczowe?

Zawsze na pierwszym miejscu stawiamy kompozycję składów i jakość składników aktywnych. Pierwsze nasze produkty składały się z 12-16 składników aktywnych w jednym produkcie – żaden inny producent nie dobierał w sposób tak kompleksowy i poparty badaniami naukowymi swoich produktów. Z oczywistych przyczyn: po pierwsze koszt wytworzenia takiego preparatu, a po drugie przeanalizowanie badań klinicznych dotyczących każdego pojedynczego składnika, który wykazywałby działanie w danej dermatozie, na przykład w przypadku przebarwień czy rumienia. My wykonujemy za każdym razem taką pracę, opierając się na badaniach publikowanych na całym świecie.

Kolejnym elementem, który dał nam wiarę w całe przedsięwzięcie, były nasze wewnętrzne badania jakościowe i obserwacyjne, które robiłyśmy m.in. wśród klientów, którzy używali naszych produktów. Do dziś pamiętamy pierwsze zdjęcia metamorfozy, przesyłane przez zadowolone klientki, które same chciały się pochwalić efektami dermosuplementacji. Wraz z rozwojem marki i portfolio produktowego także nasi klienci gabinetowi zaczęli pokazywać zmiany i metamorfozy swoich podopiecznych po zastosowaniu kuracji dermosuplementami Carein, co jeszcze bardziej wzmocniło przekaz marki i uwiarygodniło produkty jako te przeznaczone również do gabinetów i salonów kosmetologicznych. Kolejnym dużym i znaczącym krokiem było przeprowadzenie badań klinicznych na zlecenie Carein przez niezależne akredytowane laboratorium, które wykazało pozytywne efekty we wszystkich wskazanych przez nas parametrach.

Jaką rolę w rozwoju Carein odgrywa współpraca z kosmetologami, dietetykami i trychologami?

Mówiąc o jakości naszych składów, zawsze mamy na myśli zespół naukowy, który stoi za każdym preparatem. Pracujemy od początku z dietetykami klinicznymi, kosmetologami i trychologami. Za bestsellerowe produkty odpowiadają wybitne naukowczynie i praktyczki: dr n. med. i n. o zdr. Maja Czerwińska-Rogowska oraz dr n. med. i n. o zdr. Claudia Musiał. Ekspertki często łączą siły, ale działają też niezależnie, w zależności od potrzeb i wizji marki. To, co jest naszym wyróżnikiem, to fakt, że Carein łączy te trzy dziedziny: dietetykę, kosmetologię i trychologię. Potrafimy skupiać wokół marki osoby, które mogą się wykazać specjalizacjami i ogromem pracy naukowej i gabinetowej, które mają też własne ambicje i wizje i które – co najważniejsze – chętnie dzielą się tą wiedzą i są dumne z tego, co tworzą. Jeżeli trycholog, kosmetolog czy dietetyk komunikuje innym trychologom, dietetykom czy kosmetologom, że stoi za skomponowaniem składu, ma na koncie ogrom publikacji naukowych i popularnonaukowych, odbytych prelekcji i aktywnie działa w swojej dziedzinie, to wiemy, że już na starcie mamy tę przewagę komunikacyjną dotyczącą produktów.

Jakie najczęstsze błędy popełniają osoby szukające rozwiązań problemów skórnych i trychologicznych?

Pierwsza kwestia to wybieranie dróg na skróty, co wynika oczywiście z naszego zniecierpliwienia i oczekiwania efektu tu i teraz. Chodzi o dobieranie produktów podpatrzonych u influencerów, impulsywny zakup kremu, bo ktoś go zareklamował, bez wnikania w skład, działanie i przeznaczenie, czyli działanie na własną rękę, pod wpływem impulsu zakupowego. Dotyczy to zarówno produktów suplementacyjnych, jak i produktów pielęgnacji domowej. Kolejnym zjawiskiem, które można skategoryzować jako błąd, jest przestymulowanie skóry głowy i włosów – czyli używanie zbyt wielu produktów, nierzadko jednocześnie, przeznaczonych do stosowania miejscowego lub w większych odstępach czasowych, a także przestymulowywanie skóry podczas wizyt u kosmetologa, kiedy to skóra nie ma czasu się samodzielnie zregenerować i cały czas jest poddawana np. mikroiniekcjom czy przegrzewaniu podczas terapii laserowych.

Najwłaściwsza droga jest wielowymiarowa, ale nie zawsze szybka i tania, choć finalnie skuteczna, a przez to bardziej opłacalna. Na pewno dobór odpowiedniej pielęgnacji domowej stanowi 80 proc. sukcesu; do tego dochodzi odpowiednia suplementacja, najlepiej zarekomendowana przez kosmetologa, dermatologa, dietetyka lub dobrana po wnikliwym przeczytaniu opisu produktu. Pamiętajmy również o zmianie nawyków żywieniowych, dbałości o higienę snu i o aktywności fizycznej oraz oczywiście wykonaniu badań, jeśli zmiany na skórze czy skórze głowy są niepokojące lub widoczne od dłuższego czasu.

Czy obserwujecie wzrost świadomości konsumentów dotyczącej potrzeb i zdrowia skóry i włosów?

O tak! I to nas bardzo cieszy. Widzimy konsekwencję naszych klientów i klientek – często wracają po ten sam lub inny produkt, rozumiejąc, jak ważne jest regularne stosowanie naszych produktów oraz jak wielowymiarowe jest zastosowanie dermosuplementów: od trądziku, po rumień, wypadanie włosów czy dostarczanie kwasów omega 3-6-9. Nasza dieta jest uboga i monotonna, co też wpływa na niską podaż składników odżywczych, witamin czy minerałów, które dostarczamy do organizmu. Zawsze radzimy, żeby priorytetyzować potrzeby, nie robić wszystkiego naraz. Często odpowiedź mamy już w badaniach krwi.

Naszą główną strategią komunikacyjną była i jest edukacja z wykorzystaniem wiedzy naszych ekspertów i naukowców, a także ambasadorów marki, czyli kosmetologów i trychologów. Wiemy, że wiedza, którą się dzielimy, jest potrzebna, a nawet konieczna, żeby racjonalnie podchodzić do nadmiaru rozwiązań obecnych na rynku. Branża beauty lubi nowości i chętnie odpowiada na marketingowe trendy, takie jak glass skin, glow skin, K-beauty i inne, które są kreowane przez koncerny i rynek masowy. To jest niestety ta gorsza strona branży. Tymczasem wystarczy przeanalizować badania naukowe dotyczące składów poszczególnych produktów kosmetycznych czy suplementów, żeby wiedzieć, po co się sięga i w jakim celu. To przecież inwestycja w zdrowie i urodę.