Chiny boją się gospodarczego mariażu z Rosją. Mają konkretne powody

Chiny boją się gospodarczego mariażu z Rosją. Mają konkretne powody

Władimir Putin
Władimir Putin Źródło:Newspix.pl / SIPAUSA/NEWSPIX.PL
Do 2022 roku państwa UE były największymi odbiorcami rosyjskiego eksportu i odpowiadały za ok. 38 proc. dostaw. Teraz Rosja aktywnie handluje z Chinami, ale Państwo Środka lekko hamuje swój eksport. Boi się, że nadmierna „przyjaźń gospodarcza” z Rosją może skutkować podpadnięciem pod unijne sankcje.

Po tym jak Rosja skonfliktowała się z większością państw zachodnich, a w wyniku sankcji handel z Unią Europejską, Kanadą czy Stanami Zjednoczonymi praktycznie zamarł, rosyjski biznes zwrócił się w kierunku klientów z Azji. Rzeka towarów, w tym surowców, zaczęła płynąć do Indii i Pakistanu, wzmocnione zostały też relacje handlowe z Chinami.

Rosja zwiększa sprzedaż do Chin, Chiny stopują

W sierpniu zeszłego roku Chiny kupiły rosyjskie towary o wartości 11,5 mld dol., w tym energię i surowce. Łączna wartość handlu między Chinami a Rosją osiągnęła już 155 miliardów dolarów w pierwszych ośmiu miesiącach 2023 roku. W całym 2022 roku było to 190 miliardów dolarów – relacjonował „Die Welt”.

W innych miesiącach wyniki handlowe prezentowały się podobnie. Wedle chińskich danych – jedynych, ponieważ Rosja zaprzestała publikowania statystyk – w kwietniu rosyjska sprzedaż do Chin była o 17 proc. wyższy niż przed rokiem. Pomiędzy 2021 r. a 2023 r. eksport z Rosji do Chin wzrósł o 62 proc. Odpowiadają za to przede wszystkim zwiększone dostawy rosyjskiej ropy naftowej i gazu.

Ostatnio coś jednak zaczęło się zmieniać i można odnieść wrażenie, że Chińczycy podchodzą do współpracy z Rosją z dozą nieufności. Polski Instytut Ekonomiczny zauważył, że Chiny ograniczają sprzedaż do Rosji. „Dane opublikowane niedawno przez chińską służbę celną wskazują, że w marcu 2024 r. eksport do Rosji był niższy o 14 proc niż przed rokiem, a w kwietniu o 13 proc. Wynika to przede wszystkim z obawy Chin przed nałożeniem amerykańskich sankcji na banki biorące udział w sprzedaży Rosji towarów objętych restrykcjami”.

Wcześniej UE była głównym biznesowym partnerem Rosji

Chiny muszą delikatnie balansować między korzystnymi transakcjami z Rosją a relacjami z Zachodem, tak by nie podpaść pod jakieś sankcje.

PIE podkreśla też, że wojna doprowadziła do geograficznej reorientacji handlu Rosji. „Przed rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji, państwa UE były największymi odbiorcami rosyjskiego eksportu, odpowiadając w sumie za ok. 38 proc. dostaw. Do Chin trafiało wówczas ok. 16 proc. eksportu. Wojna sprawiła, że proporcje te odwróciły się. W 2023 r. państwa UE odpowiadały za ok. 14 proc. eksportu z Rosji, a Chiny za 37 proc. Natomiast udział Rosji w chińskim eksporcie wzrósł z 2 proc. w 2021 r. do 3,3 proc. w 2023 r. Ilustruje to również silną asymetrię w relacjach gospodarczych między Moskwą a Pekinem” – napisano.

Unia Europejska kupuje rosyjskie nawozy

Nie jest jednak prawdą, że wymiana handlowa Rosji z Unią Europejską całkowicie zamarła. Niemiecki „Di Welt” napisał kilka dni temu, że od momentu napaści Rosji na Ukrainę znacząco wzrósł import nawozów do Niemiec oraz innych krajów Unii Europejskiej. Według danych Eurostatu w okresie nawożenia w latach 2022-2023 Rosja wyeksportowała do Niemiec o 920 procent więcej nawozów niż przed inwazją na Ukrainę – czytamy. Tym samym niemieccy odbiorcy kupili w 2023 roku rosyjskie nawozy o wartości 237 mln euro, czyli cztery razy większej niż w 2021 r.

„Odbiorcy w Niemczech finansują rosyjską wojnę: ze względu na dobrą sprzedaż producentów nawozów Rosja wprowadziła cło eksportowe w wys. 7 proc. na nawozy, a pieniądze płyną do kasy państwa” – napisał dziennik.

Luka sankcyjna: zakazy nie obejmują nawozów z Rosji

Nie tylko Niemcy powinni tłumaczyć się z podejrzanych zakupów. „Die Welt” podaje, że w tym samym okresie ilość nawozów sprowadzonych z Holandii wzrosła o 85 procent, z Polski – o 84 procent, a z Belgii – o 662 procent. Rosyjskie nawozy trafiają też do Polski. Jak to możliwe?

– To trudna sytuacja, bo jest luka sankcyjna, która nie obejmuje nawozów z Rosji. To działanie polityczne – jeśli Unia zechce wprowadzić obostrzenia, to ma pole do popisu. Rosja dysponuje nawozami azotowymi, fosforowymi i potasowymi, szczególnie fosforowe są dobrej jakości – czyste i bez metali ciężkich. Moskwa odczułaby finansowo te sankcje. Rosjanie są potęgą w nawozach fosforowych wieloskładnikowych, zwłaszcza odkąd Chińczycy ograniczyli wydobycie fosforytów – wyjaśniał kilka miesięcy temu w rozmowie z serwisem money.pl prof. Wiesław Szulc ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW).

Czytaj też:
Dlaczego sankcje nie rzuciły Rosji na kolana? „Mocna szczęka i solidni sekundanci”
Czytaj też:
Polskie firmy handlowały z Rosją. Towar był wart kilkadziesiąt milionów

Opracowała:
Źródło: Wprost