Polacy szukają prywatności w internecie

Polacy szukają prywatności w internecie

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Prywatność w sieci (zdjęcie ilustracyjne)
Prywatność w sieci (zdjęcie ilustracyjne) / Źródło: Fotolia / Fot. Yuri Samoilov
Niedawno w Polsce zrobiło się głośno o problemie prywatności w internecie, a to za sprawą tzw. „ustawy inwigilacyjnej”. Pozwala ona służbom na wgląd w część informacji o naszych działaniach w sieci bez wcześniej uzyskanej zgody sądu. W efekcie Polacy zaczęli bardziej interesować się rozwiązaniami dającymi cyfrową anonimowość.

Nie wszyscy wiedzą, że anonimowość w używanym na co dzień internecie to fikcja. I nie chodzi tu wcale o ciekawskie oko służb. Kiedy wchodzimy do sieci, wszystko co robimy przechodzi przez system naszego dostawcy internetu, np. operatora kablówki. Dalej, w wersji zupełnie jawnej, dostawca przekazuje nasze zapytania stronom docelowym, np. serwisom z filmami czy portalom społecznościowym. Informacje są oznaczone naszym unikatowym IP, który działa jak elektroniczny odcisk palca. Istnieje więc cały szereg miejsc, gdzie wrażliwe dane na nasz temat można bez większego problemu przechwycić. Mimo to, sposobów na zachowanie anonimowości w sieci jest sporo. Jednym z popularniejszych jest tzw. VPN.

Jak to działa?

W dużym skrócie, VPN (Virtual Private Network) przesyła nasz ruch przez specjalnie przygotowane, anonimowe serwery. W efekcie dostawca internetu obserwuje tylko, że kontaktujemy się z jednym z takich punktów. Z kolei strona, którą przeglądamy również odczytuje jedynie dane serwera pośredniczącego. Tożsamość użytkownika pozostaje więc całkowicie anonimowa: widać „co”, ale nie wiadomo „kto”.


Usługę VPN można łatwo kupić. Następnie należy odpowiednio skonfigurować stosowne oprogramowanie służące do utrzymywania prywatnego łącza. I tu rodzi się pierwszy problem: nie jest to bowiem rozwiązanie dla każdego. Poprawne ustawienie VPN wymaga od użytkownika pewnej wiedzy, przez co rozwiązanie nie jest powszechne.

VPN w pudełku

Jak to zwykle bywa, potrzeba matką wynalazku. Na polskim rynku pojawiło się rozwiązanie, które może dostarczyć prywatność szerokiemu gronu odbiorców. Stealthlink jest mniejsze od paczki papierosów i nie wymaga żadnej instalacji – wystarczy je podłączyć do komputera, aby wykonywane w sieci operacje pozostały poufne. Żeby było ciekawiej, dla pełnej anonimowości, płatność odbywa się za pośrednictwem bitcoina – cyfrowego odpowiednika gotówki. Nie musimy jednak mieć bitoinów. Na stronie znajdziemy specjalną bramkę do przelewów tradycyjnych, która automatycznie konwertuje złotówki na cyfrową walutę.

Popyt na prywatność nie może dziwić w świecie, w którym najcenniejszym zasobem jest informacja. Od lat większe firmy szkolą swoich pracowników z zakresu zachowania poufności danych. Teraz ta wiedza zaczyna przenikać również do naszego życia prywatnego. Po to, by dalej mogło być tak określane, warto zapoznać się chociaż z podstawowymi informacjami na temat anonimowości on-line.

 2

Czytaj także