„Nie jest to właściwa forma protestu, ale...". Siekierski o wysypaniu ukraińskiego zboża

„Nie jest to właściwa forma protestu, ale...". Siekierski o wysypaniu ukraińskiego zboża

Czesław Siekierski
Czesław Siekierski Źródło: PAP / Tomasz Gzell
Rolnicy nie opanowali swoich emocji, ale należy pamiętać, że są oni w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej - tak minister rolnictwa Czesław Siekierski odniósł się do wczorajszego incydentu w Dorohusku. Protestujący rolnicy zatrzymali trzy ukraińskie ciężarówki i wysypali część zboża na jezdnię.

Od piątku trwa protest rolników, sprzeciwiających się m.in. napływowi żywności z Ukrainy. Wczoraj na drodze krajowej nr 12, prowadzącej do przejścia granicznego w Dorohusku, protestujący rolnicy zatrzymali trzy ukraińskie ciężarówki i wysypali część zboża na jezdnię.

Siekierski o wysypaniu ukraińskiego zboża

Do incydentu odniósł się minister rolnictwa Czesław Siekierski. – Nie ukrywam, że sytuacja jest napięta. Polscy rolnicy wysypali część zboża z ukraińskich ciężarówek. W mojej ocenie nie jest to właściwa forma protestu, ale często stosowana przez rolników w różnych krajach. Rolnicy nie opanowali swoich emocji, ale należy pamiętać, że są oni w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej. U progu wiosennych prac polowych nie mają pieniędzy na zakup nawozów i środków ochrony roślin. Trudno nie zrozumieć ich desperacji – podkreśla szef resortu rolnictwa.

– Jestem zwolennikiem dialogu i bezpośrednich rozmów, jako najlepszej formy rozwiązywania trudnych problemów – dodał.

W dalszej części komentarza Siekierski przeprosił w imieniu polskich rolników i poprosił o zrozumienie ich sytuacji. – W imieniu polskich rolników przepraszam za taki akt desperacji i proszę o zrozumienie ich wyjątkowo trudnej sytuacji. Prowadzimy z ministerstwem rolnictwa Ukrainy rozmowy techniczne, podczas których chcemy określić warunki wymiany handlowej, które ograniczyłyby napływ towarów naruszających stabilność rynków rolno-spożywczych – podkreślił minister rolnictwa.

Siekierski zwrócił uwagę, że przedstawiciele władz Ukrainy „także nie byli powściągliwi". Nawiązał tu m.in. do wypowiedzi mera Lwowa. Andrij Sadowy na swoim kanale w Telegramie nazwał polskich rolników wysypujących ukraińskie zboże z ciężarówek na granicy „prorosyjskimi prowokatorami". Dziś za tą wypowiedź przeprosił.

– Rozumiem sprzeciw władz Ukrainy wobec trudności w eksporcie produktów rolnych. Mam też pełną świadomość, że handel odbywa się w dwie strony i my również eksportujemy do Ukrainy. Pamiętajmy jednak, że polscy rolnicy pomagali Ukrainie i nadal chcą pomagać. Chcieliby jednak, aby z tej pomocy korzystał budżet Ukrainy, korzystali rolnicy, a nie oligarchowie, którzy dysponują ogromnymi powierzchniami do upraw zbóż i prowadzenia innych rodzajów produkcji rolnej. To oni głównie stoją za tym wielkim importem, który narusza stabilizację rynków rolno-spożywczych w Europie – tłumaczy szef resortu rolnictwa.

Siekierski podkreśla, że rozwiązania problemów nie leżą tylko w relacji polsko-ukraińskiej, ponieważ „za organizację i zasady handlu na wspólnym, europejskim rynku jest odpowiedzialna Komisja Europejska".

Czytaj też:
Rolnicy wysypali na drogę ukraińskie zboże. Jest śledztwo prokuratury
Czytaj też:
Protest rolników przed halą, gdzie Donald Tusk inaugurował kampanię samorządową. 250 ciągników

Źródło: Ministerstwo Rolnictwa