Stryczek na greckiej szyi cieńszy

Stryczek na greckiej szyi cieńszy

W piątek rząd Lukasa Papademosa sfinalizował umowy o redukcji długu ze znaczną częścią prywatnych posiadaczy greckich obligacji: bankami i funduszami inwestycyjnymi 123RF
Prywatni wierzyciele darowali Grecji ok. 30 proc. jej całkowitego zadłużenia. Lada moment rząd w Atenach dostanie kolejny zastrzyk gotówki z Unii. To jednak nie wystarczy, aby kraj stanął na nogi o własnych siłach mówi dla Businesstoday.pl ekonomista prof. Stanisław Gomułka.
To była największa konwersja zadłużenia państwa w historii. W piątek rząd Lukasa Papademosa sfinalizował umowy o redukcji długu ze znaczną częścią prywatnych posiadaczy greckich obligacji: bankami i funduszami inwestycyjnymi. Niektóre fundusze, które pod presją związków zawodowych nie zgodziły się na udział w programie oddłużania kraju, zostały zmuszone do ustępstwa klauzulą wspólnej odpowiedzialności CAC.

Grecki rząd może zatem odpisać sobie ponad 100 mld euro długu. Jest to nieco ponad połowa wartości greckiego zadłużenia będącego w rękach prywatnych inwestorów, wynoszącego 206 mld euro. Inwestorzy de facto stracą jednak sporo więcej. Redukcja odbywa się bowiem drogą wymiany starych obligacji na nowe o niższej wartości, ale też o dłuższym okresie zapadalności. W sumie więc ich straty sięgną 75 proc.
 
Z drugiej strony jednak ich ugoda z rządem greckim odblokowuje drugi pakiet pomocy finansowej dla tego kraju w wysokości 130 mld euro, z czego 30 mld jest przeznaczone na rekompensaty dla poszkodowanych wierzycieli oraz 5,5 mld euro na spłaty odsetek.
 
Ponadto Międzynarodowe Stowarzyszenie Swapów i Derywatów ISDA uznało, że zmuszenie inwestorów do wymiany obligacji jest jednoznaczne z niespłaceniem kredytu. A to pozwala im ubiegać się o odszkodowania z tytułu CDS, czyli ubezpieczenia na wypadek niewypłacalności dłużnika. Oczywiście dotyczy to wierzycieli, którzy takie polisy wykupili. Suma odszkodowań nie przekroczy jednak 3,2 mld euro.
 
Pozostaje pytanie, co zostało kupione za cenę tak dużych strat prywatnych posiadaczy greckiego długu i kolejnej, 130-miliardowej pożyczki, którą sfinansują Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy?

? Dzięki temu znów mamy w miarę stabilną sytuację w strefie euro na pewien czas. Na jak długo? Na razie trudno ocenić. Z pewnością jednak ta pomoc nie rozwiązuje problemu zadłużenia Grecji ? mówi Businesstoday.pl prof. Stanisław Gomułka.
 
Przed redukcją dług Grecji wynosił 350 mld euro, co stanowiło 160 proc. PKB. Po odpisaniu 100 mld wierzytelności inwestorów prywatnych dług nadal będzie przekraczał 100 proc. PKB.

? Ponieważ kraj jest już piąty rok w recesji, a ta trwać będzie jeszcze co najmniej 2?3 lata, Grecji trudno będzie udźwignąć spłatę pozostałej części zadłużenia ? wyjaśnia ekonomista. ? Sądzę, że konieczne będzie dalsze jej oddłużanie. Tym razem jednak negocjacje będą dotyczyć zadłużenia Grecji w sektorze publicznym. Wydaje mi się, że rządom łatwiej będzie zgodzić się na redukcję w sytuacji, gdy ten krok został już zrobiony przez wierzycieli prywatnych.

Gdyby akcja oddłużania Grecji została przeprowadzona wcześniej, dałaby o wiele lepszy efekt ? komentuje publicystka serwisu BBC News Stephanie Flanders. W 2010 r. zadłużenie Grecji wynosiło bowiem 125 proc. PKB i w całości było w rękach inwestorów prywatnych. Na koniec tego roku 80 proc. PKB Grecja będzie winna swoim unijnym przyjaciołom i MFW (nie licząc obligacji w posiadaniu EBC).

Czytaj także

 0