Wino w kartonach? Na rynku brakuje butelek, więc jest takie ryzyko

Wino w kartonach? Na rynku brakuje butelek, więc jest takie ryzyko

Butelka wina
Butelka wina Źródło: Fotolia / Autor: Brian Jackson
Europejscy producenci napojów od roku mierzą się z problemem niskiej dostępności szklanych butelek. Odpowiadają za to wojna w Ukrainie i wysokie ceny gazu. Być może zmusi to winiarzy do sprzedawania wina nie w eleganckich butelkach, lecz w kartonach.

Być może już wkrótce zamiast wręczać komu butelkę wina, przekażemy mu karton wina. Zastąpienie butelek kartonami niesie ze sobą pewne ułatwienia – nie trzeba szukać korkociągu, a osoby niesprawione przestaną się martwić, że korek uszkodzi się w trakcie otwierania i wpadnie do środka.

Zbombardowano dwie ukraińskie huty szkła

Dla miłośników wina rozlewanie go z kartonu jest oczywiście nie do pomylenia, ale być może zmiana zasad sprzedaży dokonuje się na naszych oczach. Od wybuchu wojny w Ukrainie na rynku brakuje szklanych opakowań. Ukraina i Rosja były znaczącymi producentami. Handel z Rosją zamarł, a zakłady ukraińskie nie są w stanie dostarczać takich ilości, jak przed wybuchem konfliktu. Dwie największe huty zostały zbombardowane w pierwszym kwartale wojny.

Już w maju producenci alkoholu, ale także soków i przetworów informowali, że mają problemy z zaopatrzeniem. Janusz Palikot przyznał w rozmowie z Portalem Spożywczym, że jego browar ma problemy z pozyskaniem butelek.

– Używamy dużo butelek, ale w mniejszych seriach, więc współpracujemy z mniejszymi hutami. Jeśli chodzi o alkohol mocny – we Włoszech, we Francji. Jeśli chodzi o piwo, to rzeczywiście kupowaliśmy w tych państwach wschodnich – na Ukrainie, w Rosji. I obecna sytuacja na wschodzie na pewno jakoś zmieni nasz biznes – komentował pod koniec marca Janusz Palikot. Jak wskazywał, jakość butelek kupowanych na wschodzie była bardzo wysoka, za to cena – niska.

Wyższe ceny butelek to wyższe ceny dla klientów

Cytowany przez „Rzeczpospolitą” Jérome Vic, winiarz-hurtowy sprzedawca z departamentu Hérault powiedział, że rozmawiał chyba ze wszystkimi dystrybutorami nie tylko w Europie, ale i Tunezji.

– Nasz dział produkcji poświecił 40 proc. czasu na poszukiwanie butelek i na dostosowywanie programu rozlewania wina zależnie od ich dostaw — opowiada. — Mimo tego wszystkiego trzeba było iść na ustępstwa, np. zgadzać się na nieco wyższe butelki, co wiązało się z zamawianiem kartonów o innych rozmiarach. To dużo kosztowało, bo nie było mowy o negocjowaniu ceny samych butelek. Zdrożały o 40-50 proc. wobec cennika z 2021 r., ale utrata klienta to strata 10-15 lat pracy i inwestycji — wyjaśnił.

Trudno jest zdobyć standardowe butelki, nie wspominając już o nietypowych kształtach, w których rozlewane są najdroższe wina ze specjalnych serii. Jeden z francuskich producentów przyznał, że choć chciał w hucie zamówić milion nietypowych butelek, ta nie była zainteresowana współpracą.

Problemem jest nie tylko brak na rynku szkła produkowanego w Ukrainie i Rosji, lecz także wyższe ceny butelek produkowanych w europejskich hutach. To wynik wzrostu cen gazu.

— Producenci zaproponowali nam wstępnie ceny wyższe o 15-30 proc. Nie potwierdzili ich jeszcze. Nie mamy też żadnych gwarancji, że dostarczą zamówioną ilość — powiedział Jérome Vic.

Czytaj też:
Piliśmy piwo w butelkach z Białorusi i Ukrainy. Browary mają teraz problem, który może wpłynąć na ceny
Czytaj też:
Kaucja na butelki stanie się faktem. Jest projekt ustawy, która ma zmniejszyć ilość plastiku

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl