Mięso sprzedawane poniżej kosztów produkcji? Rolnicy poskarżyli się prezesowi UOKiK

Mięso sprzedawane poniżej kosztów produkcji? Rolnicy poskarżyli się prezesowi UOKiK

Mięso
Mięso Źródło: Pixabay
Ceny oferowane przez sklepy wielkopowierzchniowe wyraźnie odbiegają od realiów, przyznał minister rolnictwa Henryk Kowalczyk. Producenci mięs narzekają, że coraz trudniej im prowadzić biznes, gdy sieci handlowe sprzedają mięso poniżej kosztów produkcji. Przedstawiciele branży rozmawiali dziś o tym z prezesem UOKiK i kierownictwem resortu rolnictwa.

Producenci mięsa zrzeszeni w Stowarzyszeniu Rzeźników i Wędliniarzy RP uważają, że sieci handlowe sprzedają mięso w cenach poniżej kosztów produkcji. Złożyli do prezesa UOKiK zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa podając m.in. przykład jednego ze sklepów wielkopowierzchniowych, w którym oferowany był schab w cenie 11,86 zł, podczas gdy zakłady mięsne w hurcie mogły zakupić ten sam element za 19 złotych.

Ceny mięsa. Prezes UOKiK mówi, że zna problem

Dziś w Ministerstwie Rolnictwa doszło do spotkania przedstawicieli Stowarzyszenie z Henrykiem Kowalczykiem, wicepremierem i ministrem rolnictwa, Tomaszem Chróstnym, prezesem UOKIK i kierownictwem resortu rolnictwa – relacjonuje serwis Wiadomości Handlowe. Tematem spotkania była właśnie sytuacja producentów mięsa.

Prezes UOKIK Tomasz Chróstny zapewnił, że zna przedstawiany przez organizację problem i przyjrzy mu się. Zaznaczył jednak, że obecne przepisy pozwalają na stosowanie tego typu „promocji”.

Henryk Kowalczyk zwrócił uwagę, że ceny oferowane przez sklepy wielkopowierzchniowe wyraźnie odbiegają od realiów. Dodał również, że popiera tworzenie regionalnych półek sklepowych w supermarketach i jest otwarty na inicjatywę organizacji.

Zniesienie ceł na ukraińskie produkty rolne uderza w polskich rolników

Pisaliśmy niedawno, że ogromnym wyzwaniem jest dla polskich producentów konkurowanie z przedsiębiorcami z Ukrainy, którzy kilka miesięcy temu dostali od Unii Europejskiej zielone światło w postaci zwolnienia z ceł. Zamysł jest słuszny – pomóc firmom z Ukrainy, które działają i dają pracę w warunkach wojennych, ale dopuszczenie produkcji ukraińskiej na unijny rynek powoduje, że nasi producenci nie są w stanie konkurować. Mięso z Ukrainy jest tańsze od naszego, to wynika nie tylko z niższych kosztów pracy za wschodnią granicą, lecz także tego, że unijne firmy musiały wdrożyć bardzo wysokie standardy produkcji, które podnoszą koszt. Nikt nie oczekuje tego od firm z Ukrainy, więc automatycznie produkują one w niższych cenach.

– W Ukrainie koszty wytwarzania są o wiele niższe niż w Polsce, poza tym Ukraina sprzedaje za granice wszystko, co może, by uzupełnić swoje zasoby, więc obniża ceny do poziomu, na jakim nie jesteśmy w stanie konkurować – mówił w rozmowie z nami Andrzej Danielak, prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu.

Dodał, że Polska jest pierwszym krajem, do którego wjeżdża ukraińskie mięso w drodze na Zachód, co dodatkowo zaburza i tak niestabilny już rynek.

– Branża drobiarska wystosowała pismo do Janusza Wojciechowskiego, komisarza odpowiedzialnego za rolnictwo. Wyraziliśmy zaniepokojenie decyzją o otwarciu granic dla ukraińskiego drobiu, gdyż zaburza to równowagę na rynku. Skoro mięso z Ukrainy jest40 proc. tańsze od polskiego, to jak możemy z nim konkurować? – zastanawia się.

Więcej piszemy o tym w poniższym tekście.

Czytaj też:
Dlaczego drób tyle kosztuje? Polscy rolnicy ostrzegają, że nie mają szans z „bezcłowym” mięsem
Czytaj też:
Ceny przed Wielkanocą nie hamują. Co drożeje najbardziej?

Opracowała:
Źródło: Wiadomości Handlowe / Wprost