Rostowski: tłumaczymy jak ratować euro. Kaczyński nie wiedziałby o co chodzi

Rostowski: tłumaczymy jak ratować euro. Kaczyński nie wiedziałby o co chodzi

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Jacek Rostowski (fot. WPROST) / Źródło: Wprost
- Pomysł SLD, który proponuje podwyższenie składki zdrowotnej kosztem obniżenia podatku dochodowego, oznaczałaby dla budżetu ogromne obciążenia. Obliczyliśmy to: w pierwszym roku kosztowałoby to sześć miliardów złotych dodatkowego deficytu, zaś na końcu podwyżki musielibyśmy dopłacać w okolicach dwunastu miliardów – tłumaczy w TOK FM minister finansów Jacek Rostowski. - To totalne nieporozumienie – dodaje.
Rostowski podkreślił, iż w ostatnich czterech latach wydatki na Narodowy Fundusz Zdrowia zwiększyły się o 14 miliardów złotych. Zdaniem ministra finansów sytuacja w służbie zdrowia w związku z tymi wydatkami „dość znacząco" uległa poprawie. - Albo mówimy, że dodatkowe pieniądze przynoszą skutki, albo mówimy, że nie dają. I wtedy najważniejsza jest kwestia lepszego zarządzania. W naszej kadencji dodatkowe pieniądze i lepsze zarządzanie dały dobry skutek, ale na pewno nie dadzą takiego skutku same dodatkowe pieniądze – podkreśla Rostowski.

Minister finansów podkreśla jednocześnie, iż za pomysłem SLD o obniżaniu podatku dochodowego muszą iść znaczące cięcia w innych sektorach budżetu, albo politycy Sojuszu muszą doprowadzić do „bardzo znaczących podwyżek innych podatków". Rostowski wskazuje również, iż inny pomysł SLD - koncepcja powrotu do trzystopniowej stawki PIT (19, 30, 40 proc. - red.) przyniesie rocznie 1,5 miliarda złotych, co nie może zrekompensować kosztów podwyższenia składki zdrowotnej, szacowanej przez Rostowskiego na 6 mld złotych w pierwszym roku jej obowiązywania

Rostowski odnosi się również do zarzutów Jarosława Kaczyńskiego, który twierdzi, iż rząd Donalda Tuska jest uległy wobec Francji i Niemiec i nie ma wpływu na to, co się dzieje w Unii Europejskiej. – Problem jest taki, że ani Francja, ani Niemcy nie podejmują koniecznych decyzji. Wprost przeciwnie. Cały czas wywieramy więc presję, by działali bardziej energicznie, bo strefa euro jest bardzo poważnie zagrożona. Mówimy to publicznie. A Jarosław Kaczyński nie rozumiałby w ogóle o co chodzi i jakie decyzje należy podjąć – wyjaśnia minister finansów.

Das, TOK FM
 3

Czytaj także