Restauracja, sklep z winami, produkcja kosmetyków? Gwiazdy próbują sił w biznesie. Z różnym skutkiem

Restauracja, sklep z winami, produkcja kosmetyków? Gwiazdy próbują sił w biznesie. Z różnym skutkiem

Adam „Nergal” Darski
Adam „Nergal” Darski / Źródło: Newspix.pl / Aleksander Majdanski
Polskie gwiazdy spełniają się nie tylko na scenie i w telewizji, ale wiele ma też zacięcie biznesowe. Dla większości jest to dodatek do działalności artystycznej, ale Marek Kondrat bez reszty poświęcił się rozwojowi sieci sklepów z winem.

Rihanna została uznana przez magazyn „Forbes” za miliarderkę. Jej majątek oszacowani na 1,7 mld dolarów. Ogromnych pieniędzy nie przyniosła jej jednak muzyka, choć oczywiście gdyby Barbadoska nie była powszechnie kojarzona na całym świecie, sygnowane przez nią produkty nie cieszyłyby się tak wielką popularnością. Jakiś czas temu Rihanna poświęciła większość swojego czasu rozwojowi trzech marek: bieliźniarskiej Fenty x Savage, kosmetycznej Fenty Beauty oraz domu mody Fenty. Ta ostatnia została zamknięta kilka miesięcy temu. Dom mody który należał do koncernu LVMH, właściciela m.in. Louis Vuitton, Diora czy Givenchy. Za to Fenty x Savage rozwija się świetnie!

Również polskie gwiazdy podejmują dodatkową działalność gospodarczą.

Marek Kondrat
W 2008 roku Marek Kondrat oświadczył, że ma dość grania w filmach, nie chce się też angażować w teatr. Na ekranie pojawiał się tylko w reklamach ING Banku Śląskiego, z którym współpracuje od 1999 roku. Nie znaczy to, że przeszedł na emeryturę: Kondrat uznał, że warto przekuć pasję do wina w biznes i ze wspólnikiem założył spółkę Winarium. Z czasem drogi obu panów się rozeszły, a aktor wraz z synem Mikołajem założył spółkę „Kondrat Wina Wybrane”. I to był strzał w dziesiątkę. Dziś sieć działa na zasadach franczyzy i jest obecna w kilku polskich miastach.

W swojej ofercie ma zarówno wina za dwadzieścia kilka złotych, jak i alkohole za kilkaset złotych.  
Sieć z winami nie był pierwszymi krokami biznesowymi aktora znanego z „Ekstradycji”. W latach 90. Wraz z Bogusławem Lindą, Zbigniewem Zamachowskim i Wojciechem Malajkatem założył sieć restauracji „Prohibicja”. Ostatecznie inwestycja nie wypaliła, a jednym z powodów tego stanu rzeczy mogło być to, że założyciele nie poświęcali restauracjom zbyt wiele uwagi, uznając, że znane nazwiska wystarczą, by przyciągnąć klientów. Szybko okazało się, że to zdecydowanie za mało.

Przemysław Saleta
Epizod gastronomiczny ma w swojej biografii znacznie więcej artystów i celebrytów. Na początku lat 90. posiadanie własnego lokalu było zwyczajnie modne. Przed zmianą systemu otwarcie prywatnego lokalu w reprezentacyjnej części miasta było praktycznie niemożliwe, gdy więc nastał kapitalizm, ci, którzy mieli pieniądze i mogli je od ręki wyłożyć, zakładali restauracje. Historii zakończonych sukcesem raczej tu nie znajdziemy.

Splajtował „Winner” Przemysława Salety, „U Aktorek” Zofii Saretok (nazwa nawiązująca do słynnej kawiarni, prowadzonej w czasach wojennych przez aktorki warszawskich teatrów) czy „Soho” Andrzeja Piasecznego, Hubert Urbański, Bartosz Żurawski i Wojciech Jagielski też szybko musieli przyznać, że sukcesy w telewizji czy filmie nie przekładają się na sukces lokalu.

Kuba Wojewódzki
Niezrażony doświadczeniami kolegów, również Kuba Wojewódzki wszedł „w gastro”. W 2019 roku stał się wspólnikiem restauracji „Niewinni Czarodzieje 2.0” (nawiązanie do tytułu filmu Andrzeja Wajdy z 1960 roku) w warszawskiej Elektrowni Powiśle. Później wspólnicy otworzyli jeszcze jeden lokal w Warszawie oraz we Wrocławiu. W styczniu 2021 roku gwiazdor TVN poinformował, że odsprzedał udziały wspólnikowi – i to nie dlatego, że sparzył się na prowadzeniu restauracji, ale wpadł na inny biznesowy pomysł.

Ogłosił, że z nowym wspólnikiem wkrótce otworzy klubokawiarnię w Gdyni, a jej nazwa będzie łudząco podobna do poprzedniego biznesu: „Niewinni czarodzieje 3.0”. Klubokawiarnia już działa i mieści się w budynku Gdyńskiego Centrum Filmowego i Gdyńskiej Szkoły Filmowej.
Pod koniec października 2020 roku Wojewódzki założył wraz Januszem Palikotem firmę Przyjazne Państwo, która zajmie się sprzedażą napojów alkoholowych i bezalkoholowych z zawartością związków pochodzących z konopi, czyli CBD. Pierwszym produktem jest piwo Buh.



Grażyna Szapołowska
Przeliczyła się aktorka Grażyna Szapołowska, która na początku lat dwutysięcznych oświadczyła, że jest gotowa rzucić rękawicę największym koncernom kosmetycznym. „Nie boję się konkurencji z Diorem, bo odkryłam tajemnicę dzikiego ryżu” - mówiła na konferencji. Przekonywała, że jej kremy, to wynik licznych podróży po świecie, podczas których poznała sekrety eliksiru młodości. Aktorka zainwestowała kilka milionów złotych w stworzenie formuły kosmetyków, ale szybko okazało się, że dla kremów „Sza Cosmetics” nie ma miejsca na półce z najdroższymi kosmetykami, bo klientki nie były skłonne płacić za nie wyznaczonej przez producenta ceny.


Szapołowską zgubiło przekonanie, że wystarczy znane nazwisko i skojarzenie z seksapilem i wyższymi sferami (firma powstałą niedługo po tym, jak Szapołowska wcieliła się w rolę Telimeny w „Panu Tadeuszu”), by pozycjonować swoje marki jako produkty luksusowe. Droga do tego jest jednak znacznie dłuższa i choć nazwisko stanowi magnes na klientów, to wcale niekoniecznie uzasadnia wysoką cenę produkty. Na miano produktu luksusowego pracuje się latami, a Grażyna Szapołowska chciała pójść na skróty.

Kinga Rusin
Zupełnie inne doświadczenia w branży kosmetycznej ma Kinga Rusin, która od kilku lat prowadzi firmę produkującą kosmetyki naturalne. Jest też twarzą marki Pat&Rub – poleca je regularnie w mediach społecznościowych i przekonuje, że to im zawdzięcza swój młody wygląd.


W 2019 roku na Instagramie pochwaliła się wynikami firmy w 2018 roku. „Ponad 28 000 000 (milionów!) PLN  br. sprzedaży, ponad 100.000 klientów, tysiące komentarzy w mediach społecznościowych miesięcznie! Tak wyglądał rok 2018 dla naszej marki Pat&Rub! – napisała.
Zanim powstała marka kosmetyków, Rusin prowadziła inną firmę. Przebywając na urlopie wychowawczym, założyła z koleżanką agencję public relations.

Nergal
Adam „Nergal” Darski jest właścicielem barber shopu, czyli zakładu fryzjerskiego dla mężczyzn, który specjalizuje się w dbaniu o brodę. Dziś takich miejsc jest w każdym mieście na pęczki, ale w 2014 roku, gdy Nergal startował z biznesem, była to nowinka. Muzyk cieszy się, że choć w Warszawie jest bardzo duża konkurencja, to wciąż przychodzi do niego wielu klientów. „Codziennie przychodzą tutaj dziesiątki mężczyzn. Średnio mamy 50 klientów dzienni i to jest bardzo dużo. Faceci po prostu pokochali ten serwis, który tu oferujemy. Wracają i to jest podstawa naszego sukcesu” – mówił Darski w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle.

Muzyk zdradził, że o tym, że istnieje taki zawód jak Barber dowiedział się kilka miesięcy przed otwarcie lokalu. Tak spodobała mu się myśl o „męskim” wnętrzu, w którym panowie bez skrępowania mogą dbać o zarost, że szybko zgłębił temat i zainwestował w lokal w centrum Warszawy. 
Muzyk zdradził, że o tym, że istnieje taki zawód jak Barber dowiedział się kilka miesięcy przed otwarcie lokalu. Tak spodobała mu się myśl o „męskim” wnętrzu, w którym panowie bez skrępowania mogą dbać o zarost, że szybko zgłębił temat i zainwestował w lokal w centrum Warszawy.
„Niektórzy ludzie po prostu kojarzą moją osobę z zarostami, golibrodami, męskim fryzjerstwem, takim rdzennym, stylowym. To jest sympatyczne, aczkolwiek ja sam nie jestem ani barberem, ani nie mam takiego wykształcenia. Być może mam talent, tego nie wiem. Bardzo często w trakcie trasy sam ogarniam swój zarost i trymuję brodę, po prostu dbam o nią, więc być może mam jakiś talent, ale jeszcze o tym nie wiem” – wspominał Nergal.

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl
 1

Czytaj także