„Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam” – śpiewała kiedyś Anna Maria Jopek. Z perspektywy czasu wydaje się, że wtedy, w 1999 r., kiedy ta piosenka podbijała polskie listy przebojów, świat poruszał się właściwie tempem spacerowym. Wszystko przyspieszyło – wydarzenia się dzieją, politycy reagują, ich skandaliczne wypowiedzi na X budzą oburzenie zaledwie przez kilka godzin, do czasu pojawienia się skandalicznej wypowiedzi kogoś innego, a nasze telefony informują nas o tym wszystkim natychmiast. Nie jesteśmy już w stanie nadążyć za rzeczywistością, a co dopiero przewidzieć, co stanie się jutro, za tydzień, za miesiąc. Wybuch pandemii, wojna w Ukrainie, ludobójstwo w Gazie – były zaledwie początkiem kryzysu zaufania dla pewnej stabilności i światowego porządku. Zaraz za nimi podążyła druga kadencja Donalda Trumpa, a wraz z nią porwanie przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro, inwazja na Iran, groźby zajęcia Grenlandii czy wycofania się Stanów Zjednoczonych z NATO. Nikt nie jest już w stanie przewidzieć, co zrobi lub powie amerykański prezydent, będący – czy tego chcemy, czy nie – jednym z najbardziej wpływowych kreatorów współczesnego świata. I o ile wielu z nas ma ochotę powiedzieć „ja wysiadam”, to rosnące w siłę rynki predykcyjne mają dla nas zgoła inną radę – handluj z tym, załóż się, spróbuj na tym zarobić.
Świat oszalał – handluj z tym! (ang. „The world’s gone mad, trade it” – red.) – tak dokładnie brzmi hasło reklamowe Kalshi – jednej z dwóch najpopularniejszych platform prognostycznych, na której użytkownicy mogą zakładać się o co tylko chcą i wygrywać lub tracić na tym pieniądze. Drugą, a w zasadzie pierwszą i największą tego typu platformą jest Polymarket, którego założyciel, 28-letni Shayne Coplan podobnie jak 30-letnia założycielka Kalshi, Luana Lopes Lara, gdyby tylko czytali ten artykuł, zapewne już w tym miejscu chcieliby wnieść sprostowanie. Problematyczne mogłoby okazać się słowo „zakład”. Twórcy rynków predykcyjnych twierdzą bowiem, że ich użytkownicy nie zakładają się, a jedynie prognozują i w owe prognozy inwestują swoje pieniądze. Słowo „zakład” negatywnie kojarzy się z hazardem, a platformy predycyjne nie działają jak kasyno – nie mają własnej puli pieniędzy, nie biorą udziału w grze i nie manipulują kursami. Pobierają jedynie prowizję od zakładów, czy jak kto woli „inwestycji”, które użytkownicy wnoszą przeciwko sobie nawzajem i to od siebie nawzajem wygrywają po kilka, kilkaset lub kilka milionów dolarów.
Inwestycje Trumpa Juniora
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
