Ile zarabiają prezesi spółek z GPW? Niektórzy ponad milion złotych miesięcznie

Ile zarabiają prezesi spółek z GPW? Niektórzy ponad milion złotych miesięcznie

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie
Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie / Źródło: Shutterstock / kolbet
Janusz Filipiak z Comarchu zarobił 179 razy więcej, niż średnia wypłata w firmie. To jednak zdecydowany rekord. Ile średnio zarabiają prezesi?

Zarobki prezesów giełdowych spółek są od tego roku jawne, co pozwoliło na stworzenie pierwszego rankingu. „Dziennik Gazeta Prawna” zebrał dane dotyczące tych najlepiej zarabiających. Okazuje się, że część zarabia nawet stukrotnie więcej, niż średnia pensja w firmie, a rekordzista aż 179 razy więcej.

Średnie zarobki prezesów spółek giełdowych w 2020 roku były o 28 razy wyższe, niż średnia pracownicza w ich firmach – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Aż 20 proc. prezesów nie zarobiło jednak więcej, niż dziesięciokrotność średniej pensji. Pod uwagę wzięto dane z 75 największych spółek notowanych na 

Ponad 100 razy więcej od średniej

Absolutnym rekordzistą pod względem różnicy płac jest krakowska spółka Comarch. Na jej czele stoi jej założyciel i główny akcjonariusz Janusz Filipiak, który w zeszłym roku zarobił ponad 18,8 mln złotych. To właśnie on zarobił aż o 179 razy więcej, niż wynosi przeciętne wynagrodzenie w firmie. Jego miesięczna pensja to 1,2 mln złotych.

Drugie miejsce zajął prezes Allegro. Francois Nuyts zarobił 13,8 mln zł. W przypadku tej spółki różnica między pensją prezesa a średnią w firmie jest dużo niższa, gdyż pracownicy zarabiają w niej dużo lepiej. Przeciętne wynagrodzenie w zeszłym roku wyniosło bowiem 124 tys. zł.

Pierwszą trójkę, a zarazem grupę prezesów zarabiających ponad stukrotność średniej firmowej pensji, zamyka Wawel. To pierwsza, i jedna z niewielu firm produkcyjnych w zestawieniu. Prezes Dariusz Orłowski zarobił zdecydowanie mniej od poprzedników, ale nadal jest to poziom astronomicznie wysoki. Średnie wynagrodzenie wyniosło w tym przypadku ponad 700 tys. złotych. Oznacza to, że zmieściłby się w limicie, który obowiązuje prezesów spółek z udziałem Skarbu Państwa, który wynika z ustawy kominowej. Jego wynagrodzenie stanowiło 103-krotność średniej pensji w firmie.

Czytaj też:
Znów zrobiło się o nim głośno. Historia kariery Janusza Filipiaka

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
 0

Czytaj także