Prezes fundacji Winiarnie Zamojskie: Czas na zmianę charakteru polskiego sadownictwa

Prezes fundacji Winiarnie Zamojskie: Czas na zmianę charakteru polskiego sadownictwa

Winiarnia na Zamojszczyźnie
Winiarnia na Zamojszczyźnie / Źródło: Ambra
Wina owocowe mogą pod względem jakości i smaku nie ustępować winom gronowym - mówi Wioletta Wilkos, prezes fundacji Winiarnie Zamojskie.

Czy polskich winiarzy dotknął kryzys z powodu pandemii?

Tak. Na wiosnę, gdy mieliśmy całkowity lockdown, branża winiarska borykała się z wieloma problemami, jak ten z kanałami sprzedaży, gdy zamknięto restauracje i obiekty hotelarskie, które są znaczącymi odbiorcami polskich win. Ważnym konsumentem produktów winiarskich są odwiedzający winiarnie turyści – tych również zabrakło. Dlatego fundacja Winiarnie Zamojskie postanowiła im pomóc – kupując ok. 15 tys. butelek win, które następnie trafiły na półki największej detalicznej sieci sprzedaży win Centrum Wina. Dzięki temu nie tylko pomogliśmy winiarzom w sprzedaży ich produktów, ale także promowaliśmy ich marki wśród bardzo świadomych konsumentów, jakimi są klienci tej sieci. Winiarze mogli na nas liczyć także w innych kwestiach – służyliśmy pomocą w temacie opakowań, bo część producentów rozpoczęła indywidualną sprzedażą do swoich dotychczasowych odbiorców i potrzebowali wiedzy jakimi kanałami bezpiecznie wysłać wino, jak je odpowiednio zapakować.

W wakacje było lepiej, ale teraz znowu mamy powtórkę z wiosny. Zamknięte restauracje i hotele, obostrzenia w turystyce. Nadal pomagacie?

Oczywiście. Obecnie doradzamy winiarzom jak najlepiej wykorzystywać kanały internetowe. Przez cały czas mamy kontakt z producentami zainteresowanymi współpracą z naszą fundacją, monitorujemy sytuację. Szczęśliwie okres wakacyjny był niezły, działała turystyka regionalna, dzięki czemu winiarze mogli sprzedawać produkty indywidualnym odbiorcom.

A czym na co dzień zajmuje się fundacja Winiarnie Zamojskie?

Działamy od jesieni 2019 roku i nasz cel to przede wszystkim promowanie oraz wspieranie polskich winiarzy i polskiego winiarstwa. W różnych kwestiach: prawnych, w poszukiwaniu funduszy, prowadzenia samej winiarni czy sposobu produkcji. Od początku mieliśmy mnóstwo planów, część udało się zrealizować, ale wiele inicjatyw ucierpiało z powodu pandemii. W 2020 roku przeprowadziliśmy dużą kampanię promocyjno-informacyjną „W poszukiwaniu prawdziwego smaku”. W swoim założeniu miała pokazać potencjał winiarski Roztocza i promować Zamojszczyznę. A warto wiedzieć, że w tym regionie są doskonałe warunki dla winiarstwa: odpowiednie nasłonecznienie i gleby, które nie tylko wspomagają prowadzenie winorośli i podnoszą efektywność produkcji, ale też bezpośrednio wpływają na jakość samych produktów. Nie bez powodu pojawia się analogia do włoskiej Toskanii – ze względu na ukształtowanie terenu i warunki atmosferyczne, ale też przez sam Zamość, modelowe miasteczko założone na wzór miasteczek włoskich.

Czytaj też:
Sieć sklepów winiarskich wyciąga rękę do małych polskich winnic. Pomoże im w czasie pandemii

Są już efekty tej kampanii?

Tak, udało się z jej przekazem dotrzeć do około dwóch milionów osób. Wielu turystów, którzy pojawili się na Roztoczu, odwiedziło winiarzy w miejscach produkcji. Przyjechali też na naszą imprezę Festiwal Win Polskich i Produktów Regionalnych „W poszukiwaniu prawdziwego smaku”, którą zaplanowaliśmy na finał kampanii. Odbyła się piątego września na rynku w Zamościu, oczywiście z zachowaniem reżimu sanitarnego. Były tłumy ludzi z różnych regionów Polski, co nas pozytywnie zaskoczyło.

Polacy zainteresowali się polskim winem?

Na pewno to zainteresowanie polskimi winami jest spore i z powodu pandemii nie spada. Generalnie sprzedaż produktów regionalnych cały czas rośnie – co pokazują ostatnie badania sprzedaży takich produktów.

Czy to zachęca polskich rolników czy sadowników do przechodzenia na winiarstwo?

Tak, dosłownie przed chwilą miałam telefon od sadownika zainteresowanego taką działalnością. A trzeba tu powiedzieć, że nasza fundacja zajmuje się nie tylko winami gronowymi, ale i owocowymi, bo to ogromny potencjał Lubelszczyzny. Polskie owoce są wysokiej jakości, często ekologiczne, dzięki czemu mogą być świetnym surowcem do produkcji win. I dlatego wielu sadowników rozważa poszerzenie działalności o produkcję win.

Wina z owoców nie wszystkim się dobrze kojarzą, w czym PRL miał swoje zasługi.

To prawda, że dla wielu konsumentów to zaskoczenie, że w wina owocowe mogą być produktami premium. Że można je traktować na równi z winami gronowymi. A już na pewno równoważnie z alkoholami regionalnymi. Chcemy poprzez działania fundacji tą świadomość wzmacniać, pokazywać, że wina owocowe mogą pod względem jakości i smaku nie ustępować winom gronowym. Udało nam się zmienić charakter lubelskiej prowincji. Czas na zmianę charakteru polskiego sadownictwa.

Czy coś stoi na przeszkodzie?

Dotychczasowe regulacje, wymogi administracyjne i te związane z akcyzą nie były zbyt przyjazne i nie zachęcały do produkcji win. Na szczęście w sierpniu resort rolnictwa i rozwoju wsi opublikował projekt nowej ustawy o wyrobach winiarskich, która da branży winiarskiej lepsze warunki do rozwoju. Przewiduje ona m.in.: zwiększenie limitów produkcji z surowców pozyskanych z własnego gospodarstwa, ograniczenie papierologii oraz zmniejszenie liczby kontroli. W nowych rozwiązaniach podatek akcyzowy naliczany byłby od gotowego produktu przygotowanego, a nie w formie przedpłaty. W projekcie przewidziano też dostosowanie krajowych regulacji do unijnych wymogów dotyczących wspólnej organizacji rynku wina. Nowe przepisy powinny zwiększyć konkurencyjność firm wyrabiających cydr, perry, wina owocowe markowe i miód pitny markowy. Chodzi o produkty z surowców pozyskanych we własnym gospodarstwie. W tym przypadku górny limit produkcji napojów zostanie zwiększony z 10 tys. do 100 tys. litrów w skali roku. Jako fundacja pozytywnie zaopiniowaliśmy wprowadzenie definicji małego producenta wina z upraw własnych i zwiększenia wspomnianego limitu, w zależności od posiadanych hektarów. Bardzo na to liczymy, że wszystkie te zmiany pozytywnie wpłyną na zainteresowanie produkcją winiarską i na opłacalność tej produkcji.

Źródło: Wprost
+
 0

Czytaj także