Rząd odstępuje od reformy Państwowej Inspekcji Pracy w zaproponowanym wcześniej kształcie. Projekt przygotowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zakładał, że okręgowi inspektorzy mogliby samodzielnie zmieniać umowy cywilnoprawne, takie jak zlecenia, umowy o dzieło czy współprace B2B, na umowy o pracę — bez zgody pracodawcy, pracownika i bez orzeczenia sądu. Przepis ten został jednak uznany przez premiera Donalda Tuska za zbyt daleko idący.
Szef rządu poinformował, że prace nad reformą PIP nie będą kontynuowane. Zaznaczył, że nadmierne uprawnienia urzędników mogłyby zaszkodzić zarówno przedsiębiorstwom, jak i pracownikom, prowadząc nawet do utraty miejsc pracy. Premier podkreślił, że celem rządu jest ograniczenie biurokracji oraz szukanie innych metod skutecznej ochrony zatrudnionych. W mediach społecznościowych zapewnił, że zostaną wypracowane lepsze narzędzia przeciwdziałające nieprawidłowościom na rynku pracy.
Decyzja wywołała szeroką debatę publiczną. Rzecznik rządu Adam Szłapka poinformował, że premier zamierza omówić sprawę reformy z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. Z kolei minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zapowiedziała dalsze rozmowy w koalicji dotyczące narzędzi do walki z nadużyciami przy umowach cywilnoprawnych. Podkreśliła, że kwestia tzw. „umów śmieciowych” pozostaje jednym z priorytetów jej resortu.
Główny inspektor pracy, Marcin Stanecki, również deklaruje gotowość do współpracy. Zwrócił uwagę, że część zaproponowanych zmian – nawet po rezygnacji z najbardziej kontrowersyjnego rozwiązania – mogłaby przynieść korzyści zarówno przedsiębiorcom, jak i samej inspekcji. Reforma PIP w obecnej formie budziła sprzeciw głównie ze strony pracodawców, natomiast związki zawodowe argumentowały, że w wielu branżach umowy cywilnoprawne są nadużywane.
Propozycję zmian skrytykowało m.in. Rządowe Centrum Legislacji, wskazując, że regulacja narusza konstytucyjne zasady swobody działalności gospodarczej, wolności wyboru zawodu oraz miejsca pracy. W odpowiedzi resort pracy podkreślał, że intencją projektu było jedynie doprecyzowanie procedur, które mają przeciwdziałać zastępowaniu etatów umowami cywilnoprawnymi.
Projekt ustawy zawierał także szereg innych rozwiązań, takich jak wymiana danych między ZUS, PIP i KAS w celu usprawnienia kontroli, możliwość prowadzenia kontroli zdalnych, elektroniczną dokumentację protokołów oraz podwyższenie kar za wykroczenia przeciwko prawom pracownika. Wszystkie te elementy miały zwiększyć efektywność inspekcji i wzmocnić ochronę zatrudnionych, jednak przyszłość regulacji pozostaje niepewna.
Czytaj też:
Ministra reaguje na decyzję Tuska. Mówi o patologiiCzytaj też:
Czarzasty dogada się z Tuskiem? „Wyjdzie z podkulonym ogonem”
