Kilka miesięcy temu był szósty na liście najbogatszych „Wprost”. Teraz jego firma walczy o przetrwanie

Kilka miesięcy temu był szósty na liście najbogatszych „Wprost”. Teraz jego firma walczy o przetrwanie

Piotr Szulczewski
Piotr Szulczewski / Źródło: Facebook / Peter Szulczewski
Platforma zakupowa Wish.com szła jak burza. Założony przez Polaka model biznesowy przekonał do siebie miliony miłośników niskich cen i gdy wydawało się, że firma jest skazana na sukces, zaczęły się kłopoty.

Wish.com to platforma do internetowych zakupów, która znana jest klientom, którzy na pierwszym miejscu stawiają cenę, a dopiero później jakość czy renomę producenta. Można za jej pomocą kupić produkty w setkach kategorii – wszystkie produkowane w Chinach.

Za firmą obecną w wielu krajach Europy i w Stanach Zjednoczonych stoi Polak – Piotr Szulczewski. W 1992 roku, jako jedenastolatek, wyemigrował z rodzicami do Kanady. To tam kończył studia – matematykę i informatykę, po których zaczął pracę jako programista. Po kilku latach pracy m.in. dla Microsoftu i Google postanowił rozpocząć coś własnego. Jako że jego dobry kolega pochodził z Chin, panowie postanowili stworzyć platformę, która połączy sprzedawców z tego kraju z kupującymi w Stanach Zjednoczonych. Żadnych pośredników, możliwość kupowania nawet pojedynczych sztuk towaru, ceny niższe niż w sklepach. Tak powstała platforma Wish.

Inwestorzy nie byli przekonani do pomysłu

W 2011 roku wcale nie łatwo było im jednak pozyskać inwestorów. W rozmowie z „Newsweekiem” Szulczewski wspominał, że potencjalni inwestorzy, znający jedynie rynek markowych towarów, bardzo sceptycznie oceniali bowiem szanse sukcesu i ekspansji „e-bazaru” z tanimi produktami z Dalekiego Wschodu. Po wielu bezowocnych spotkaniach wspólnikom udało się pozyskać 1,7 mln dolarów od 20 różnych „aniołów biznesu”. Gdy tylko pieniądze pojawiły się na koncie, koledzy poszli jak burza: pozyskiwali nowych dostawców, nie szczędzili na reklamę, wymyślali, w jaki sposób przekonać niezdecydowanych do zamawiania towarów z odległych Chin.

W latach 2012-2014 zdobyli prawie 80 mln dol., głównie od funduszy z USA, bo na tym rynku na początku się koncentrowali. Gdy na koniec 2015 r. dotarli już do kilkudziesięciu krajów, a obroty przekroczyły miliard dolarów, to inwestorzy zaczęli uprzejmie pytać o możliwość dotowania tego biznesu.

Dlaczego klienci tak bardzo polubili Wish

O popularności platformy Wish zadecydowało kilka czynników. Po pierwsze, poważnie potraktowała ogromną grupę kupujących, których z pewną rezerwą traktowały inne amerykańskie sklepy internetowe i platformy handlowe: osoby mniej zamożne, dla których cena pozostaje głównym wyznacznikiem w trakcie zakupów. Wish nie ukrywał, że swoją ofertę kieruje do tych, którzy nie wstydzą się kupowania butów sportowych za 5 dolarów i są gotowi poczekać na swoje zamówienia znacznie dłużej, niż by to miało miejsce w przypadku składania zamówienia poprzez Amazon.

Czytaj też:
Piotr Szulczewski – 36-latek, który w 7 lat stworzył biznes wart 8,5 mld dolarów: Zastanawiam się, czy nie przenieść firmy z USA do Polski

Oferta Wish świetnie wpisała się w potrzeby młodzieży i studentów, którzy mają ograniczone finanse, ale lubią kupować i nieustannie zakładać coś nowego. Wish włożył duże pieniądze w stworzenie wygodnej aplikacji na telefon i to się opłaciło: młodzież bardzo chętnie przeglądała, często zupełnie od niechcenia, nowe oferty i impulsywnie kupowała to, co wyświetlało się w wyjątkowo niskiej cenie.

W 2017 r. Wish był najczęściej pobieraną aplikacją do zakupów w Stanach. Szulczewski pokonał tutaj nawet Jeffa Bezosa, najbogatszego człowieka na ziemi, którego aplikację do zakupów na Amazonie, największym sklepie internetowym na świecie, wybrało 3 mln Amerykanów mniej. Codziennie przez aplikację Szulczewskiego zakupy robi 2 mln ludzi.

Udany debiut giełdowy i początek kłopotów

Wish rozwijał się coraz szybciej i wchodził do kolejnych krajów. Pojawiła się również polskojęzyczna wersja aplikacji. W 2020 roku spółka zadebiutowała na nowojorskiej giełdzie. Jej kapitalizacja sięgnęła 20 mld dol., a jako że Piotr Szulczewski miał 1/5 akcji, to wartość jego majątku wzrosła do 4 mld dolarów. Zbliżył się do listy

część udziałów, jego majątek szacowano już na prawie 4 mld dol., a więc ponad 15 mld zł. W 2019 roku znalazł się na liście najbogatszych Kanadyjczyków (był też najmłodszym w tym zestawieniu), od kilku lat jest też wysoko notowany na liście najbogatszych serwisu Wprost.

Pandemiczny rok 2020 okazał się dobry dla sprzedających w internecie. Nie inaczej było w przypadku platformy Wish: klienci bardzo chcieli kupować, ale pojawiły się problemy z realizacją zamówień. Wielokrotnie pisaliśmy o tym, że w związku ze stwierdzaniem ognisk koronawirusa w chińskich portach (przede wszystkim wiosną 2020 roku), przez wiele tygodni działały one tylko na pół gwizdka. Choć minęło wiele czasu, wciąż nie udało się przywrócić pełnej przepustowości, a w międzyczasie pojawiły się inne kłopoty, m.in. w górę poszły koszty transportu morskiego. Wiedząc o dużych opóźnieniach, coraz więcej klientów rezygnowało ze składania zamówień.

Klienci mieli też coraz więcej zastrzeżeń do jakości produktów. Wprawdzie mieli świadomość, że po najtańszych produktach nie należy wiele oczekiwać (choć miłe zaskoczenia nie są wykluczone), to jednak w sieci pojawiło się coraz więcej zastrzeżeń. Niektóre instytucje publiczne ostrzegały też obywateli swoich krajów przed kupowaniem np. kosmetyków od producentów, którzy nie podlegają żadnym unijnym kontrolom bezpieczeństwa.

„Newsweek” wylicza, że w III kwartale br. przychody operatora Wish skurczyły się o prawie 40 proc. w skali roku, liczba aktywnych użytkowników spadła z ponad 100 do ok. 60 mln. Notowania operatora Wish potaniały w sumie o prawie 90 proc. Więcej o historii biznesowej przedsiębiorczego Polaka i okolicznościach, które doprowadziły do problemów świetnie rozwijającej się platformy zakupowej można przeczytać w Newsweeku.

Czytaj też:
Polak trafił do grona 500 najbogatszych ludzi świata. Jego firma wchodzi na Wall Street

Opracowała:
Źródło: Newsweek / Wprost
 0

Czytaj także