Ekonomiczne tsunami zmiata rządy w Europie

Ekonomiczne tsunami zmiata rządy w Europie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zapatero to kolejna głowa rządu, która spadła ze stołka z powodu kryzysu. Kto następny? Bloomberg
Po wczorajszych wyborach w Hiszpanii jest już jasne, że europejski kryzys zadłużenia zbiera coraz większe żniwo wśród rządzących. W ciągu zaledwie dwóch tygodni posady straciło trzech premierów w Atenach, Rzymie i Madrycie. Kto będzie następny?

Listopad to niebezpieczna pora dla premierów w eurolandzie W niedzielę europejskie tsunami polityczno-gospodarcze, czerpiące swoją siłę z ogromnego zadłużenia krajów Europy, zmiotło z posady już trzeciego premiera z południa Europy. Socjalista Jose Zapatero stracił władzę po dwóch kadencjach, które okazały się katastrofalne dla kraju. Hiszpania w dniu wyborów miała 5 mln bezrobotnych, czego ponad  45 proc. to młodzi ludzie, i stagnację ekonomiczną (1 proc. wzrostu rocznie od trzech lat). W ostatnich dniach koszt obsługi zadłużenia (rentowność 10-letnich obligacji) zbliżył się do poziomu 7 proc., uznawanego za obciążenie prowadzące gospodarkę do bankructwa. Ostatnią nadzieją Hiszpanów stała się konserwatywna partia, której przewodzi Mariano Rajoyi.

Według wstępnych wyników, które podała wieczorem w niedzielę państwowa telewizja RTVE, Partido Popular zdobyła 43,5 procent głosów. Rządząca dotychczas partia socjalistów PSOE najprawdopodobniej dostała 30 procent. Oznacza to, że prawica będzie mogła rządzić samodzielnie.

Spadają głowy

Przed Zapatero swoje posady opuścili premier Grecji Jeorios Papandreu i słynny 'Bunga-bunga', czyli premier Włoch Sylvio Berlusconi. Te trzy akty dramatu rozegrały się w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Papandreu podał się do dymisji 7 listopada.

Scenariusze upadku różniły się tylko tym, że Zapatero jako jedyny z tej trójki przegrał w terminowo przeprowadzonych wyborach. Dwaj pozostali podali się do dymisji pod presją - protestów własnego narodu i opozycyjnych partii oraz pod naciskiem władz Unii, przerażonych rozprzestrzenianiem się wirusa kryzysu na całą strefę euro. W Grecji polityczne przepychanki nad utworzeniem nowego koalicyjnego rządu trwały dwa tygodnie, mimo że wisiał nad nią miecz Damoklesa w postaci wstrzymania kolejnej transzy unijnego wsparcia (8 mld euro) bez którego kraj byłby bankrutem już w grudniu.

We Włoszech sprawy potoczyły się bardzo szybko. 9 listopada 10-letnie obligacje przekroczyły feralną granicę 7 proc. Już 12. listopada Berlusconi złożył dymisję, następnego dnia był już był już desygnowany przez prezydenta nowy premier, który pięć dni później otrzymał w parlamencie wotum zaufania dla swoich reform.

Warto podkreślić fakt, że zarówno w Grecji jak i we Włoszech nowi premierzy to bezpartyjni fachowcy. Mario Monti i Lukas Papademos  są wybitnymi ekonomistami z wieloletnią praktyką w strukturach unijnych. Papademos był w latach 2002-10 wiceprezesem Europejskiego Banku Centralnego, a Monti komisarzem unijnym m. in. ds. rynku wewnętrznego, usług finansowych i integracji finansowej. Hiszpan Mariano Rajoy jest prawnikiem o umiarkowanych poglądach. 'Rajoy to wygrana wytrwałości" - mówi o nim profesor nauk politycznych z Uniwersytetu w Santiago de Compostela Anton Losada. Stopniowo łagodził wizerunek zatwardziałego konserwatysty i obecnie prezentuje się jako przywódca "przewidywalny, patriotyczny, niezależny, umiarkowany" i jest przeciwieństwiem "zmienności" i "frywolności", charakteryzującej premiera Zapatero - pisze agencja AFP.

Misja prawie niemożliwa

Znamy już pierwsze pociągnięcia naprawcze premierów Grecji i Włoch. Przedłożony parlamentowi w piątek plan greckiego budżetu na 2012 r. obiecuje redukcję deficytu o prawie połowę, czyli z 9 proc. PKB w tym roku do 5,4 proc. Plan ten opiera się w głównej mierze na uzgodnionej już rezygnacji banków komercyjnych z 50 proc. wartości greckich długów. Jednak najnowsza wiadomość z Aten jest deprymująca. Antonis Samaras, lider współrządzącej partii konserwatywnej Nowa Demokracja nadal upiera się, że nie podpisze zobowiązania wobec KE i MFW wprowadzenia wymaganych przez władze unijne reform.

Również w piątek rząd Montiego uzyskał wotum zaufania Izby Deputowanych, a w sobote Senatu. Monti zapowiedział ostre cięcia i podwyżki podatków: zamrożenie płac w budżetówce, wzrost podatku VAT i wprowadzenie specjalnego podatku w sektorze energetycznym, a także walkę o odzyskanie podatków z szarej strefy. Do 2014 roku rząd musi zaoszczędzić 59,8 mld euro. Sam uważa swoją misję za 'prawie niemożliwą'. On też nie ma pełnego poparcia w parlamencie. Współrządząca do niedawna Włochami prawicowa Liga Północna w trakcie piątkowej debaty domagała się rozpisania przedterminowych wyborów.

We wtorek premier Monti udaje się z pierwszą zagraniczną wizytą do Brukseli na spotkanie z przewodniczącym Rady Europejskiej Hermanem Van Rompuyem i szefem Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso. W czwartek zaś przeprowadzi w Strasburgu rozmowy z kanclerz Niemiec Angelą Merkel i prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym.

Czy na hiszpańskim premierze skończy się 'obalanie' premierów i rządów? Odpowiedz dał poniekąd Sylvio Berlusconi w wywiadzie udzielonym ostatnio 'Corierre della Sera': Z powodu kryzysu nie ma dzisiaj ani jednego szefa rządu w Europie, który cieszy się poparciem większości" ? powiedział.

 0

Czytaj także