Adam Antoniak, ekonomista Banku Pekao SA: Kupowanie czasu dla Grecji

Adam Antoniak, ekonomista Banku Pekao SA: Kupowanie czasu dla Grecji

Dodano:   /  Zmieniono: 
Adam Antoniak, starszy ekonomista Banku Pekao SA Archiwum
Nieoficjalne informacje z analiz MFW wskazują, że nawet w przypadku pełnego wdrożenia programu oszczędnościowego w Grecji redukcja długu publicznego do 120 proc. PKB do 2020 r. okaże się prawdopodobnie niewykonalna. Wpadnięcie Grecji w kolejną spiralę zadłużenia może być tylko kwestią czasu.
Ton wydarzeniom na globalnych rynkach finansowych w najbliższych dniach będą nadawały decyzje podjęte na wczorajszym posiedzeniu ministrów finansów krajów strefy euro (eurogrupa) w sprawie dalszej pomocy dla pogrążonej w kryzysie zadłużeniowym Grecji. Realizacja najbardziej prawdopodobnego scenariusza, czyli zgoda ministrów finansów na kolejny pakiet pomocy (w momencie powstawania tekstu decyzja eurogrupy nie była jeszcze znana), powinna sprzyjać poprawie nastrojów inwestorów w bezpośrednim następstwie tego ruchu. Kolejne dni przyniosą jednak refleksje na temat warunków, na jakich Grecja otrzyma dalsze finansowe wsparcie, oraz spekulacje, na jak długo wystarczą otrzymane środki, aby odsunąć w czasie nieuniknione bankructwo.

Zgoda eurogrupy na dalszą pomoc dla Grecji otworzy drogę do zawarcia porozumienia między krajem a jego wierzycielami prywatnymi, które pozwoli zredukować poziom greckiego długu o blisko 100 mld euro. Z doniesień agencji informacyjnych wynika, że inwestorzy są gotowi ponieść straty sięgające 70 proc. wartości posiadanych obligacji, a kraje strefy euro naciskają na jeszcze głębszą redukcję długu. Biorąc pod uwagę, że obecnie w strukturze zadłużenia Grecji dominują międzynarodowi wierzyciele instytucjonalni (MFW, UE), skala redukcji zadłużenia będzie jednak ograniczona. Co więcej, nieoficjalne informacje z analiz MFW wskazują, że nawet w przypadku pełnego wdrożenia programu oszczędnościowego (co, biorąc pod uwagę dotychczasowe wyniki greckich władz w tym zakresie, jest mocno wątpliwe) osiągnięcie celu w postaci redukcji długu publicznego do 120 proc. PKB do 2020 r. okaże się prawdopodobnie niewykonalne. Należy przy tym pamiętać, że nawet w przypadku osiągnięcia tego celu, poziom zadłużenia Grecji nie odbiegałby znacząco od poziomu, kiedy rozpoczęły się obecne problemy kraju, a koszt, po jakim rząd grecki może obecnie zaciągać pożyczki na rynkach finansowych, jest wyraźnie wyższy. Oznacza to, że wpadnięcie w kolejną spiralę zadłużenia może być tylko kwestią czasu.

W takich warunkach rynki finansowe pozostaną nerwowe, a wyceny aktywów będą się zmieniały w zależności od napływających z Grecji oraz strefy euro informacji. Ryzykiem pozostaje ewentualny brak decyzji eurogrupy w dniu wczorajszym. Opóźnienia w porozumieniu między Grecją a UE/MFW mogą wynikać z żądań coraz ściślejszej kontroli wierzycieli międzynarodowych nad procesami budżetowymi w Grecji. Rozważane jest m.in. wyodrębnienie konta służącego tylko obsłudze długu publicznego i ściślejsza kontrola budżetowa ze strony przedstawicieli tzw. Trojki (Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny). Ewentualne odroczenie decyzji w sprawie pomocy dla Grecji może wywołać zniecierpliwienie inwestorów i wybicie kursu euro/złoty w górę z kanału 4,16?4,23, w którym stabilizował się w ostatnich dniach. Zgoda ministrów finansów na kolejny pakiet pomocy powinna z kolei sprzyjać stabilizacji kursu złotego.
 0

Czytaj także