Rolnicy mają 412,5 mln zł długów. Winne m.in. susza i niskie ceny

Rolnicy mają 412,5 mln zł długów. Winne m.in. susza i niskie ceny

Pole, zdjęcie ilustracyjne
Pole, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Fotolia / fot. oticki
Łączne zadłużenie branży rolniczej wynosi 412,5 mln zł, wynika z raportu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej . Do największych problemów polskich rolników należą susza, niskie ceny skupu niektórych produktów, długie terminy oczekiwania na zapłatę od przetwórców i afrykański pomór świń. Do tego dochodzi jeszcze widmo kłopotów finansowych spowodowanych przez straty, zatory finansowe i zobowiązania, których rolnicy nie będą w stanie spłacić.

– Na rynku rolnym często występuje duża niestabilność cen: górki i dołki cenowe uniemożliwiające tworzenie przez rolników długofalowych planów rozwoju gospodarstw. W tę specyfikę wpisuje się także charakter pracy w rolnictwie, a mianowicie duża zależność od warunków atmosferycznych. Wystarczy, że przez dłuższy czas brakować będzie opadów (z taką sytuacją mamy do czynienia w tym roku), a plony, a co za tym idzie, zyski rolnika, są stracone – powiedział wiceprezes Krajowej Rady Izb Rolniczych Mirosław Borowski, cytowany w komunikacie.

Według PROFEL (Europejskiego Stowarzyszenia Przetwórstwa Owoców i Warzyw), Polska należy do krajów najbardziej dotkniętych skutkami tegorocznej suszy, obok Francji, Belgii, Holandii, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Węgier. Największe szkody odnotowano w województwie wielkopolskim i zachodniopomorskim, ale dane Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa wskazują, że susza rolnicza dotknęła obszar całej Polski: w 82,97 proc. gmin, na powierzchni 63,14% gruntów ornych, podano również.

„Z powodu suszy mniejsze są zbiory zbóż, warzyw i rzepaku. Więcej jest z kolei owoców, ale ich ceny w skupach są trzy, cztery razy niższe niż przed rokiem i nie gwarantują opłacalności. Wszystko wskazuje na to, że rolników czeka kolejny trudny rok. Łączne zadłużenie w sektorze rolniczym, według Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, wynosi obecnie 412,5 mln zł. W przeszłości bywały jednak gorsze lata, jak chociażby ubiegły, kiedy kwota całkowitego zadłużenia rolników wynosiła 456,6 mln zł. Potem nastąpiło lekkie odbicie i zmniejszenie łącznego zadłużenia. Z pewnością na poprawę sytuacji mogły mieć wpływ liczne dopłaty, jak choćby: wsparcie z unijnych programów pomocowych; wsparcie udzielane rolnikom, którzy ponieśli straty spowodowane niekorzystnymi zjawiskami atmosferycznymi: przymrozkami, sierpniowymi nawałnicami czy wystąpieniem ASF, pomoc w spłacie zaciągniętych kredytów, dofinansowanie kosztów utylizacji padłych zwierząt gospodarskich” – czytamy dalej.

Także w tym roku rolnicy mogą liczyć na pomoc ze strony rządu: zaproponowany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi "Plan dla wsi" ma wspierać rolników w przypadku klęski urodzaju czy niskich cen płodów rolnych. Uwzględnia też zwiększenie dopłat do paliwa rolniczego (1,18 mld zł), utworzenie holdingu spożywczego, wsparcie rolnictwa na terenach górskich i ułatwienie sprzedaży detalicznej i bezpośredniej w rolnictwie. MRiRW zapowiedziało również, że poprzez retencję i usprawnienie systemów melioracyjnych będzie efektywnie walczyć z suszą, podano.

Pomimo licznych programów wsparcia branża nadal boryka się z dość dużym zadłużeniem. Przeważająca część rolniczego długu, 266 mln zł, to zobowiązania wobec banków, firm windykacyjnych i funduszy sekurytyzacyjnych.

„Płatności w branży rolnej reguluje kalendarz prac w rolnictwie, jak żniwa czy wykopki, a także pieniądze otrzymane od przetwórców, środki z dotacji unijnych czy z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Rolnicy płacą, kiedy sami otrzymują zapłatę, a jeśli zakontraktują się na dostawy płodów rolnych i nie dotrzymają umowy, na przykład z powodu suszy, to ponoszą kary finansowe, na które muszą zaciągać nowe pożyczki. Tak skala zadłużenia rośnie. Jednak sami rolnicy też nie są bez winy. Sprzedając produkowaną przez siebie żywność, popełniają nagminnie te same błędy, jakie popełnia branża budowlana: nie mają dokumentacji wystarczająco zabezpieczającej ich interesy. Towar jest często dostarczony bez żadnego potwierdzenia, choćby nawet wuzetki (WZ – dokument potwierdzający wydanie towaru kwitowany przez odbiorcę)” – czytamy dalej.

"Bardzo często brakuje też dokumentów poświadczających jakość wysyłanego towaru do odbiorcy oraz określających warunki transportu, jeśli zajmuje się tym spedytor. W efekcie odbiorca płaci tylko 60% umówionej kwoty, twierdząc, że część żywności była złej jakości, na przykład uległa zepsuciu podczas transportu. To powoduje, że i rolnik jest stratny, i pogarsza się sytuacja innych przedsiębiorstw, ponieważ nie zapłaci on kontrahentom za nawozy, środki do produkcji, leasingi, maszyny rolnicze. W konsekwencji cierpią wszyscy powiązani z branżą rolniczą" – stwierdził Mirosław Sędłak, zarządzający programem Rzetelna Firma w ramach Kaczmarski Group.

Jak wynika z danych Krajowego Rejestru Długów, największa liczba rolników-dłużników mieszka w województwach: mazowieckim (1358), wielkopolskim (997), śląskim (678), dolnośląskim (671) i łódzkim (588). Najmniejsza – w podlaskim (199) i świętokrzyskim (205). Najbardziej zadłużone województwa to: wielkopolskie (57,3 mln zł), mazowieckie (52,2 mln zł), śląskie (37,3 mln zł), dolnośląskie (34,6 mln zł) i kujawsko-pomorskie (33,8 mln zł). Najmniej zadłużone jest województwo podkarpackie (6,8 mln zł) i podlaskie (6,9 mln zł). Pod względem liczby zobowiązań na pierwszych miejscach znajdziemy województwa: mazowieckie (5578), wielkopolskie (3676) i dolnośląskie (2350). Najmniej zaległych faktur notują województwa: lubuskie (855), opolskie (813), podlaskie (759) i świętokrzyskie (743), podano również.

Branża rolnicza ma do odzyskania od swoich dłużników blisko 91,43 mln zł. Najwięcej wynoszą długi generowane przez nią samą – 20,86 mln zł (przede wszystkim uprawy rolne inne niż wieloletnie oraz gospodarstwa mieszane – uprawa i hodowla). Spory udział w zadłużeniu wobec rolnictwa (ponad 19 mln zł) mają też hurtownie spożywcze oraz firmy handlujące płodami rolnymi i żywymi zwierzętami. 13% zadłużenia powoduje przemysł – połowa tej kwoty przypada na produkcję artykułów spożywczych, ale wśród dłużników są też producenci wyrobów ze słomy.

„Niewielu rolników decyduje się na takie rozwiązania jak prewencja, windykacja należności czy sąd. Dużym problemem w branży jest relacyjność, zakorzenione poczucie tego, że rodzina, sąsiedzi, a zarazem kontrahenci zapłacą mimo wydłużenia terminu. Przyzwolenie na opóźnianie płatności i próba polubownego załatwiania sporów między kontrahentami w branży jest niezmienna od lat, przez co z roku na rok powoduje coraz większe problemy finansowe rolników. Dochodzi do sytuacji, w których gospodarstwo rolne czeka na fakturę 180 dni i nie chce przekazać sprawy do windykacji ani do sądu. A kiedy przekazuje już sprawę, czyli najczęściej po roku od wystawienia faktury, to pieniądze są bardzo trudne do odzyskania” – podsumowano.

Czytaj też:
Kłótnia Kosiniaka-Kamysza z rolnikami. Wysypali liście kapusty na flagę PSL

Źródło: ISBnews