Nord Stream, kabel telekomunikacyjny, Balticconnector. Podejrzenia padają na Rosję

Nord Stream, kabel telekomunikacyjny, Balticconnector. Podejrzenia padają na Rosję

Budowa Nord Stream 2 na finiszu, zdjęcie ilustracyjne
Budowa Nord Stream 2 na finiszu, zdjęcie ilustracyjneŹródło:Shutterstock / Stefan Dinse
W ostatnim roku doszło do zaskakujących awarii na Morzu Bałtyckim: najpierw zniszczono gazociąg Nord Stream, a w październiku uszkodzony został kabel telekomunikacyjny miedzy Szwecją i Estonią, a także gazociąg łączący Finlandię i Estonię. Trwa śledztwo, podejrzenia padają na Rosję.

Prawdopodobnie 8 października doszło do uszkodzenia kabla telekomunikacyjnego pomiędzy Szwecją a Estonią. Można z niego nadal korzystać, ale i tak musi zostać zlecona naprawa. Nie jest znana przyczyna awarii.

Tajemnicza awaria gazociągu

W tym samym czasie doszło do uszkodzenia kabla telekomunikacyjnego i gazociągu Balticconnector łączącego Finlandię i Estonię. Śledczy wyjaśniają, w jaki sposób do tego doszło – nie wykluczają sabotażu. Podejrzenia padają na Rosję. Fiński minister klimatu Kai Mykkänen przyznał, że coś jest na rzeczy, bo wiele wskazuje na to, że do uszkodzenia doszło w wyniku działania „siły zewnętrznej”.

W następstwie uszkodzenia gazociągu Balticconnector doszło do spadku ciśnienia w systemie przesyłowym, ale dzięki szybkiej reakcji nie doszło do wycieku.

Początkowo zakładano, że to zwykła awaria, ale szybko pojawiły się sygnały, że mogło to być zamierzone działanie. Next.gazeta informuje, że niezależna firma badawcza NORSAR, która specjalizuje się w sejsmologii, podała, że fińskie stacje sejsmologiczne odnotowały prawdopodobną eksplozję 8 października o godzinie 1:20 czasu lokalnego. Jej źródło miało się znajdować się około 40 kilometrów od estońskiego miasta Paldiski. Siłę zdarzenia, jak podają badacze, oszacowano na 1,0, czyli znacznie mniej niż eksplozja na gazociągu Nord Stream z września 2022 roku (choć działania prowadza śledczy z czterech krajów, nadal nie ustalono, kto za to odpowiada, odrzucono natomiast kilka wątków, m.in. „polsko-ukraiński”).To każe zakładać, że nie była to awaria, lecz celowe działanie.

Estoński operator Elering zapewnił, że uszkodzenie podmorskiej rury nie ma wpływu na dostawy gazu do odbiorców. Surowiec jest bowiem dostarczany z sąsiedniej Łotwy. Awaria nie wpływa też na Finlandię, gdyż dostawy gazu do tego kraju są zabezpieczone za pośrednictwem pływającego, krajowego terminala skroplonego gazu ziemnego LNG Inkoo.

Awarie zaniepokoiły sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga. W zeszłym tygodniu zapowiedział, że jednym z tematów będzie incydent na Morzu Bałtyckim, gdzie uszkodzona została krytyczna infrastruktura podwodna.

– Postaramy się ustalić, co się stało i jak mogło do tego dojść. Jeżeli okaże się, że atak był celowy, spotka się to ze zdecydowaną odpowiedzią NATO – przekazał.

Czytaj też:
Uszkodzenie gazociągu łączącego Finlandię i Estonię. Podejrzenia padają na Rosję
Czytaj też:
W ciągu tygodnia gaz w Europie podrożał o 54 procent. Cała nadzieja w ciepłej zimie

Opracowała:
Źródło: Gazeta/next