Zakopianka już się sypie. Kto zrobił te zbyt idealnie proste pęknięcia?

Zakopianka już się sypie. Kto zrobił te zbyt idealnie proste pęknięcia?

Pęknięcie na Zakopiance
Pęknięcie na Zakopiance Źródło: Materiały prasowe / GDDKiA Kraków
Trzy uszkodzenia drogi za miliard złotych wprawiają drogowców w konsternację. Są na tyle nietypowe, że wyglądają jak zrobione celowo przez człowieka. Tylko, że nie mogą być zrobione przez człowieka.

Zakopianka miała być rozwiązaniem wieloletnich problemów komunikacyjnych na Podhalu. Dwupasmowa droga za miliard złotych, która została oddana do użytku zaledwie 16 miesięcy wcześniej już prawdopodobnie nadaje się do generalnego remontu, ale na razie przejdzie doźną naprawę.

Pojawiły się na niej trzy niedające się łatwo wyjaśnić pęknięcia – zbyt idealne na wadę konstrukcyjną, a zbyt nieprawdopodobne na celowe działanie człowiaka.

Naprawa to ograniczenia dla kierowców

Jezdnia w miejscu pęknięć obniżyła się o około 1-2 cm, więc na krótkim odcinku drogi prędkość ze 110 ograniczono do 70 km na godzinę. Główna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Krakowie (GDDKiA) wezwała w trybie pilnym przedstawicieli wykonawców drogi, czyli firmę Intercor z Zawiercia, ponieważ Zakopianka jest jeszcze na gwarancji. Jeśli do pęknięć doszło z powodu wad konstrukcyjnych, to Intercor będzie musiał naprawić drogę na swój koszt.

Kierowcy muszą przygotować się na utrudnienia w ruchu. Na czas prac zamknięta zostanie połowa jezdni, a ruch na odcinku około 500 metrów będzie odbywał się jednym pasem.

Trzy pęknięcia, które pojawiły się w rejonie węzła Rdzawka, oddanego do użytku w sierpniu 2024 roku, zostaną doraźnie naprawione w najbliższy czwartek. Drogowcy zniwelują różnicę wysokości pomiędzy fragmentami nawierzchni oraz uzupełnią ubytki w jezdni. Nie będzie to jednak rozwiązanie ostateczne. Wiosną prawdopodobnie rozpocznie się poważna naprawa.

Zakopianka pęka zbyt idealnie

Pęknięcia nie powstały nie powstały w miejscach, gdzie kończy się lub zaczyna most lub estakada. Nie są też objawem osiadania drogi.

– To jest coś naprawdę supernietypowego – przekonuje na łamach Onet.pl inżynier, który pracował przy budowie dróg szybkiego ruchu. – One są prościuteńkie i równe, jakby ktoś przeciął drogę dosłownie „od linijki”. Żadne z tych pęknięć nie ma załamań, "ząbków" czy zawijasów. To idealnie prosta linia. I takie zjawisko pojawiło się na krótkim odcinku drogi aż trzy razy! Coś takiego pewnie byłoby możliwe, gdyby na zakopiance pod asfaltem były położone na przykład betonowe płyty. Przez mróz „siadłyby” i wówczas takie idealnie proste pęknięcia mogłyby się pojawić. Ale w podbudowie zakopianki takich płyt nie ma. Tam pod asfaltem jest podsypka kamienna z klińca, czyli materiału, który nie może pęknąć tak, by stworzyć idealną linię prostą.

Urzędnicy GDDKiA są pewni, że to także nie robota człowieka. - Zakopianką każdej doby, każdej godziny, zarówno w dzień, jak i w nocy przejeżdżają tysiące kierowców. Wykonanie takich trzech precyzyjnych nacięć wymagałoby czasu. By podczas cięcia nikt nie zginął, musiałaby zostać zamknięta droga. Musielibyśmy o tym wiedzieć, a nic takiego nie stwierdziliśmy. Działalność człowieka można więc odrzucić – zapewnia Kacper Michno, rzecznik prasowy GDDKiA.

Jak przyznaje GDDKiA, przyczyna uszkodzeń wciąż pozostaje nieznana.

Źródło: gazetakrakowska.pl, onet.pl