Boni: oszczędności gromadzone w OFE nie są zagrożone

Boni: oszczędności gromadzone w OFE nie są zagrożone

Dodano:   /  Zmieniono: 
fot. Wprost 
- Oszczędności emerytalne gromadzone w Otwartych Funduszach Emerytalnych nie są zagrożone, a obowiązujący system emerytalny zostanie zachowany - powiedział w czwartek w Sejmie minister Michał Boni.
- Wprowadzenie obligacji emerytalnych pozwoli na taką konstrukcję składki przekazywanej do OFE, że ta część składki będzie mogła nie być wliczana do rosnącego długu publicznego - powiedział Boni, odpowiadając w Sejmie Mirosławowi Dudzińskiemu z PJN. Poseł pytał o faktyczną sytuację w OFE, aktualne prace nad ich reformą oraz wpływ tych prac na bezpieczeństwo przyszłych emerytur.

Obligacje emerytalne to papiery skarbowe, które musiałyby kupować fundusze emerytalne, ale nie mogłyby nimi swobodnie obracać. Miałyby być one 20-, 30-letnie, oprocentowane na poziomie wzrostu PKB. Po upływie terminu wykupywałby je budżet. - Wszyscy ci, którzy dziś są na emeryturze, którzy w przyszłości będą na emeryturze, powinni mieć świadomość, że ta dyskusja, która została otwarta, nie zagraża ich emeryturom - przekonywał Boni.

Nad reformą emerytalną pracuje obecnie kilka zespołów, m.in. ministra Boniego, Rada Gospodarcza przy premierze, Komisja Trójstronna (KT). Propozycje przewidują m.in. wprowadzenie tzw. subfunduszy, obligacji emerytalnych, obniżenie składki przekazywanej do OFE, likwidację akwizycji na rzecz OFE czy zmniejszenie opłaty pobieranej przez fundusze od trafiających do nich składek pracowników. Boni podkreślił, że w Polsce wykluczona jest "realizacja tzw. wariantu węgierskiego, który polega na nacjonalizacji oszczędności emerytalnych obywateli, stworzeniu systemu, w którym wybiera się między jednym a drugim (między publicznym a prywatnym systemem emerytalnym - red.) i gdzie trzeba tego dokonać do 31 stycznia 2011 r." - Takie rozwiązanie u nas nie wchodzi w grę - dodał. W opinii Boniego, reforma emerytalna z 1999 r. była "elementem umowy społecznej". Zaznaczył, że miał być to "model odporny w przyszłości na zagrożenia demograficzne (...), w którym II filar będzie tym czynnikiem, który poprzez rosnącą stopę zwrotu (...) da wyższą emeryturę na przyszłość".

Obowiązujący w Polsce od ponad 10 lat system emerytalny składa się z dwóch filarów. Pierwszy to ZUS, który inwestuje tylko w papiery dłużne Skarbu Państwa, a drugi - OFE, inwestujące pieniądze ubezpieczonych zarówno w obligacje, jak i w akcje. Do ZUS, na indywidualne konto każdego pracującego trafia składka w wysokości 12,2 proc. pensji, zaś do OFE - 7,3 proc. Boni przypomniał, że w reformie z 1999 r. "chodziło o to, by wtedy, gdy będzie zmniejszała się liczba pracujących, a rosła liczba emerytów, ciężary, które zawsze spadają na państwo, związane z wypłatami emerytur, były podzielone" (między ZUS i prywatne fundusze emerytalne - red.). - Dziś stajemy przed dylematem (...) jak utrzymać model, który niesie olbrzymie korzyści na przyszłość (...), ale zarazem (...) odsłania problem długu publicznego - powiedział Boni. Dodał, że "dyskusja, która się teraz toczy dotyczy tego, jak znaleźć rozwiązania, które ograniczyłyby niebezpieczeństwa związane ze stałym, wysokim przyrostem długu publicznego, a zarazem nie niszczyłyby tego systemu i jego istoty, tzn. możliwości oszczędzania pieniędzy obywateli i inwestowania tych pieniędzy tak, by ich przyszłe emerytury były wyższe". Zdaniem Boniego "byłoby prościej, gdyby Komisja Europejska i Eurostat uznały rodzący się w tym wypadku dług publiczny za dług niewliczany do klasyfikacji rosnącego długu publicznego". - Takie rozmowy są prowadzone i myślę, że w dłuższej perspektywie czasowej zostanie to osiągnięte - dodał.

Obecnie kwoty, które budżet państwa wydaje, rekompensując część składki emerytalnej przekazywanej do OFE, liczą się nam do deficytu całego sektora finansów publicznych i długu państwa. Jest to ok. 22 mld zł rocznie. Rząd zabiega w Brukseli, by liczyć zadłużenie Polski inaczej - bez uwzględniania długu związanego z OFE.

pap, ps