"Nie bójcie się! Konstytucja chroni wasze emerytury"

"Nie bójcie się! Konstytucja chroni wasze emerytury"

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Jacek Rostowski (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
Osoby młode, które dziś pracują, nie muszą się bać o bezpieczeństwo przyszłych emerytur. Zgromadzony w ZUS kapitał jest chroniony przez Konstytucję - zapewnił minister finansów Jacek Rostowski.

Minister poinformował, że środki uzyskane dzięki proponowanej przez rząd zmianie w systemie emerytalnym, "w pierwszym etapie będą przekazywane wyłącznie na obniżenie deficytu i zmniejszenie relacji długu publicznego do PKB". - Ale w długim okresie będzie ta zmiana umożliwiała, przy zbilansowanym albo prawie zbilansowanym budżecie, wyższe wydatki na rozwój - podkreślił. Rostowski dodał, że gdyby obecne propozycje rządu funkcjonowały od 1999 r., to przeciętnie kapitał zgromadzony na kontach w II filarze byłby o 13 tys. złotych wyższy niż obecnie, a dług publiczny przypadający na każdego Polaka byłby o prawie 3,5 tys. złotych niższy.

"Nie spłacajcie długów pieniędzmi emerytów". Sejm debatuje o OFE

Minister zapewnił, że nie ma powodu, by osoby młode, które dziś pracują, czuły się w jakikolwiek sposób zagrożone na skutek proponowanej przez rząd zmiany. - Nie jest prawdą, że przeniesienie części składki do ZUS zmniejszy pewność przyszłych emerytur. Przecież zgromadzony kapitał w ZUS jest chroniony przez Konstytucję, a populistyczne rządy, przed którymi nas ostrzegają niektórzy, nie będą proponowały niższych przyszłych emerytur - tłumaczył. Minister dodał, że populiści raczej będą obiecywać emerytury wyższe niż te, na które system ZUS mógłby pozwolić. - Wtedy powinniśmy z takim populizmem walczyć, a nie dziś, kiedy nic w tej ustawie tym populizmem nie grozi - powiedział.

Z kolei minister w Kancelarii Premiera Michał Boni podkreślił, że debata nad projektem ustawy w sprawie zmian w OFE nie była w jakikolwiek sposób ograniczana. Według ministra, kluczowym elementem projektu rządowego projektu zmian w OFE jest "racjonalna korekta" systemu emerytalnego, która - jak podkreślił - wiąże się z koniecznością sprostania problemom w obszarze finansów publicznych w dłuższym okresie. - Chodzi o to, by nie generować w sposób stały długu publicznego w takiej skali - dodał. Zdaniem Boniego "projekt ożywia coś, co było blokowane przez lata". - Myślę o uruchomieniu zachęty do dodatkowego oszczędzania na starość. Chodzi o realne zachęty do korzystania z produktów w trzecim filarze - zaznaczył.

- Istotą projektu w sprawie zmian w OFE jest ochrona finansów publicznych oraz zapewnienie, by przyszłe emerytury były wyższe - tłumaczył Boni. Boni zaznaczył, że analizy: o potrzebach rozwojowych kraju oraz dotyczące długu publicznego nie pozwalają wrócić do składki przekazywanej do OFE na poziomie 7,3 proc. - Istotą tego rozwiązania nie jest tylko ochrona szeroko pojętych finansów publicznych. Cel, jaki sobie postawiliśmy i mamy nadzieję, że parlament podzieli nasze przekonanie, to z jednej strony, ochrona finansów publicznych, ale z drugiej dbałość o to, by przyszłe emerytury - w tym dwufilarowym, ale bardziej bezpiecznym z punktu widzenia finansów publicznych systemie - były wyższe, dzięki uruchomieniu limitów inwestycyjnych i następnym krokom związanym z ustawą o charakterze efektywnościowym - podkreślił Boni.

Boni poinformował, że w przypadku osób relatywnie starszych, na przykład kobiet mających dzisiaj 60 lat, emerytura brutto będzie otrzymywana przy przeciętnych wynagrodzeniach na poziomie mniej więcej dzisiejszej przeciętnej emerytury - 1751 zł brutto. Minister mówił, że w relacji do przeciętnego wynagrodzenia kobiety urodzone w 1990 roku będą miały po tej zmianie świadczenie brutto w wysokości 2 782 zł, a w przypadku mężczyzny urodzonego w 1990 r. będzie to nawet 4 285 zł. - Tu się dramatycznie odsłania różnica, jeśli chodzi o te kilka lat stażu pracy - podkreślił. Zaznaczył, że są to wielkości przybliżone.

PAP, arb

 3

Czytaj także