Merkel: bankructwo Grecji? Nie stać nas na to

Merkel: bankructwo Grecji? Nie stać nas na to

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Angela Merkel, fot. Wprost
Dopuszczenie do bankructwa Grecji zachwiałoby zaufaniem inwestorów do całej strefy euro i groziłoby rozprzestrzenieniem kryzysu na wszystkie państwa - oceniła niemiecka kanclerz Angela Merkel w talk-show telewizji ARD. Merkel przypomniała o skutkach plajty amerykańskiego banku Lehman Brothers trzy lata temu. - Pozwolono na bankructwo i świat się dziwił, jak głęboki kryzys to wywołało. Musimy się nauczyć, by podejmować tylko takie kroki, które możemy kontrolować - tłumaczyła niemiecka kanclerz.
- Nie wolno nam w połowie drogi zniszczyć zaufania wszystkich inwestorów. Wówczas powiedzą, że skoro dziś postąpiliśmy tak z Grecją, to jutro tak samo postąpimy z Hiszpanią, a pojutrze z Belgią albo jakimś innym krajem. Wówczas nikt więcej nie ulokuje pieniędzy w Europie. Temu musimy zapobiec - podkreśliła niemiecka kanclerz. - Nie wykluczam, że w przyszłości będziemy mieli mechanizm, który pozwoli na niewypłacalność państw podobnie jak w przypadku banków -  dodała.

Merkel opowiedziała się za zmianą traktatu UE w takim kierunku, by możliwe było zaskarżenie kraju łamiącego zasady dyscypliny budżetowej do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości oraz wymuszenie przestrzegania traktatu UE. - To zadanie na przyszłość. Oznaczałoby dokończenie budowy unii walutowej - podkreśliła. Wykluczyła też możliwość opuszczenia strefy euro przez zadłużoną Grecję, jak również powrót Niemiec do marki. Niemiecka kanclerz argumentowała, że w przypadku powrotu Niemiec do narodowej waluty nastąpiłaby jej natychmiastowa aprecjacja i Niemcy "nie mogliby sprzedać ani jednego z produktów eksportowych, bo ich wytworzenie byłoby zbyt drogie".

29 września niemiecki Bundestag będzie głosować nad reformą Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej (EFSF), przeznaczonego na pomoc nadmiernie zadłużonym krajom strefy euro. Część posłów chadecko-liberalnej koalicji rządzącej grozi, że nie poprze reformy, gdyż wątpi w skuteczność dotychczasowych działań, służących stabilizacji wspólnej waluty, i obawia się obarczenia Niemiec kosztami ratowania euro. Merkel wyraziła jednak przekonanie, że większość koalicji zagłosuje za ustawą o EFSF. Przypomniała, że do  jej przyjęcia nie jest konieczna tzw. większość kanclerska, czyli większość absolutna Bundestagu złożona tylko z posłów partii rządzących (311 głosów). - To całkowicie normalna ustawa. Rząd potrzebuje większości. Większość kanclerska potrzebna jest przy wyborze kanclerza albo w innych szczególnych kwestiach personalnych - tłumaczyła Merkel. Opozycja przekonuje jednak, że jeśli rząd nie uzyska poparcia większości kanclerskiej w sprawie reformy EFSF, będzie to wystarczający powód do rozpisania nowych wyborów.

PAP, arb

 1

Czytaj także