„Zielony Ład ponosi porażkę”, „nieodpowiedzialność rządu”. Są reakcje PGE i Greenpeace na decyzję TSUE ws. Turowa

„Zielony Ład ponosi porażkę”, „nieodpowiedzialność rządu”. Są reakcje PGE i Greenpeace na decyzję TSUE ws. Turowa

Tereny kopalni Turów, w tle Elektrownia Turów
Tereny kopalni Turów, w tle Elektrownia Turów / Źródło: Shutterstock / Lukasz Barzowski
Polska Grupa Energetyczna zareagowała na decyzję TSUE nakazującą wstrzymanie wydobycia węgla w kopalni Turów. Komentują ją też ekolodzy, a przy okazji pojawiają się prognozy, że postanowienie Trybunału uderzy też w polską energetykę.

W piątek 21 maja Trybunał Sprawiedliwości opublikował postanowienie wiceprezesa Trybunału w sprawie między Czechami a Polską. Wiceprezes TSUE Rosario Silva de Lapuerta uznała za zasadną skargę Czech na Polskę w zakresie przedłużenia koncesji na wydobycie węgla brunatnego z kopalni Turów w Bogatyni.

Wcześniej w tej sprawie orzekała (w grudniu 2020), podnosząc, że zezwolenie na dalszą pracę kopalni Polska wydała z naruszeniem przepisów, np. nie przeprowadzając oceny oddziaływania na środowisko. Polska wydała kopalni Turów koncesję na wydobycie do 2044 roku, tymczasem według TSUE zrobiono to bez wykonania oceny wpływu na środowisko.

Postanowienie TSUE: Polska ma wstrzymać wydobycie kopalni Turów

Sprawa trafiła do TSUE (na podstawie orzeczenia KE Czesi wnieśli skargę na Polskę), a ten w piątek uwzględnił wniosek Czech do czasu ogłoszenia ostatecznego wyroku w tej sprawie. Tym samym Trybunał postanowił, że Polska ma „niezwłocznie zaprzestać wydobywanie węgla brunatnego w kopalni Turów”. Wbrew obiegowej opinii TSUE nie zdecydowało o zamknięciu kopalni Turów – to decyzja o czasowym wstrzymaniu wydobycia.

Tu warto zaznaczyć, że jest to jedynie postanowienie TSUE, a nie ostateczny wyrok. „Trybunał wyda wyrok co do istoty sprawy w terminie późniejszym. Postanowienie w przedmiocie środków tymczasowych nie przesądza kwestii powództwa głównego” – pada w komunikacie TSUE. Jednak do czasu ogłoszenia wyroku kopalnia Turów musi wstrzymać wydobycie.

W postanowieniu TSUE przywołano stanowisko Polski, która podnosiła, że zarządzenie zawieszenia wydobycia w Turowie spowodowałoby daleko idące skutki, a mianowicie: wstrzymanie pracy elektrowni Turów, która jest opalana węglem brunatnym właśnie z tej kopalni.

„Państwo członkowskie nie poparło tego twierdzenia dowodami i że, nawet jeśli nagła niedostępność danej elektrowni może powodować negatywne skutki, operatorzy systemu elektroenergetycznego są w stanie tak zrównoważyć sieć elektroenergetyczną, aby zrekompensować taką niedostępność. Tak więc Polska nie wykazała w wystarczający sposób, że zaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów wiązałoby się z rzeczywistym zagrożeniem jej bezpieczeństwa energetycznego” – brzmi fragment uzasadnienia.

PGE odpowiada na postanowienie TSUE: To droga do dzikiej transformacji

Na reakcję nie trzeba było długo czekać (kopalnią Turów, a także elektrownią Turów zarządza PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna). Na Twitterze PGE Polskiej Grupy Energetycznej napisano:

Decyzja TSUE to droga do dzikiej transformacji energetycznej. Unijny Zielony Ład na naszych oczach ponosi porażkę!”.

Tweeta opatrzono grafiką „Green deal, not a grim deal” (to trochę gra słowami „green” i „grim”, które brzmią podobnie, z ang. można to przetłumaczyć na: „Zielony ład, a nie ponury ład”) z odnośnikiem do strony turow2044.pl. Za portal odpowiada właśnie PGE, jest poświęcony właśnie tej sprawie. Jak można przeczytać:

„Gwałtowne zamknięcie kopalni w Turowie – o co zabiega czeski rząd – zamiast przyczynić się do poprawy stanu środowiska, doprowadzi do zapaści w wielu wymiarach: społecznym, ekologicznym, finansowym i energetycznym. Wywoła katastrofę dla całego polskiego regionu, któremu kopalnia zapewnia niezbędną energię – pracę, środki na utrzymanie rodzin i prąd wytwarzany w elektrowni”.

Na stronie turow2044.pl PGE wylicza, że zawieszenie eksploatacji złóż jest zagrożeniem dla polskiego systemu energetycznego – Elektrownia Turów do generacji energii wykorzystuje węgiel brunatny wydobywany właśnie tam, a siłownia odpowiada za produkcję około 7 proc. energii wykorzystywanej w Polsce. Co więcej, zaledwie 14 maja tego roku w Elektrowni Turów oddano do użytku nowy blok energetyczny o mocy 496 MW.

twitter

Greenpeace o decyzji TSUE ws. Turowa: Winny rząd i PGE

Z kolei Greenpeace przypomina, że Czechy alarmowały w kontekście eksploatacji kopalni Turów też w innym kontekście. Zdaniem Pragi rozrastająca się kopalnia już wpływa na obniżanie się wód gruntowych po stronie czeskiej, a także na zapylenie czy hałas (kopalnia znajduje się kilka kilometrów od granic z Czechami i Niemcami, w tzw. Worku Turoszowskim).

Joanny Flisowska, szefowa działu Klimat i Energia w Greenpeace Polska, cytowana przez organizację podnosi, że to właśnie podnoszone przez Czechów szkody, powodowane przez kopalnię, mogły być podstawą do takiej, a nie innej, decyzji TSUE. – Nasi sąsiedzi od dawna zwracali uwagę na szkodliwy wpływ kopalni i pomimo prób rozmów z polskim rządem byli systematycznie ignorowani przez stronę polską. W Turowie jak w soczewce widzimy nieudolne podejście polskiego rządu do sprawiedliwej transformacji energetycznej i konsekwencje oślego uporu trwania przy węglowym status quo. Przez nieodpowiedzialność rządu i PGE kopalnia musi teraz zaprzestać działania z dnia na dzień – ocenia Flisowska.

Konsekwencje postanowienia TSUE dla polskiej energetyki

Sprawa kopalni Turów jest poważna i wielowymiarowa, wszystko dlatego, że bez kopalni w zasadzie nie istnieje Elektrownia Turów (też w Bogatyni, woj. dolnośląskie). Winna jest tu specyfika węgla brunatnego, który ma wysoką zawartość wody, na czym „traci” podwójnie.

Po pierwsze: w trakcie transportu jego wilgotność sprawia, że może tworzyć „zbite” masy, trudne do ponownego przeładowania, a zimą – nawet zamarza. Po drugie: więcej wody w węglu brunatnym (w porównaniu do węgla kamiennego) oznacza, że do wyprodukowania takiej samej ilości energii potrzeba więcej tego pierwszego. Wiele zależy od technologii użytej w elektrowni, ale można przyjąć, że węgiel kamienny jest do nawet trzech razy bardziej energetyczny.

Dlatego też, jeśli elektrownia spala węgiel brunatny, to jest zlokalizowana blisko kopalni tego paliwa. Tak jest w przypadku Turowa. Wykopany węgiel brunatny z KWB Turów trafia przenośnikami taśmowymi do Elektrowni Turów i jest tam spalany. Bloki nr 1-6 w Turowie mogą, poza węglem brunatnym, spalać też biomasę leśną i rolną. Wstrzymanie wydobycia w kopalni sprawi więc, że pod znakiem zapytania stoi produkcja energii przez siłownię Turów, a w zasadzie spowoduje zatrzymanie jej pracy, ponieważ nikt nie dowiezie do niej węgla.

Czytaj też:
Polska apeluje do TSUE. Chodzi o wniosek Czech w sprawie kopalni Turów

Źródło: WPROST.pl
 2

Czytaj także