Black Friday w Polsce. Dlaczego jest tak słabo, a w tym roku będzie jeszcze gorzej

Black Friday w Polsce. Dlaczego jest tak słabo, a w tym roku będzie jeszcze gorzej

Black Friday w Polsce na jednym zdjęciu
Black Friday w Polsce na jednym zdjęciu / Źródło: Shutterstock
Próżno w Polsce szukać okazji na Black Friday, o jakich możemy usłyszeć w Stanach Zjednoczonych. Dostępne tego dnia okazje rzadko są dużo lepsze od tych, które można spotkać w innych miesiącach roku. A 2021 będzie pod tym względem jeszcze słabszy. Tłumaczymy, dlaczego tak jest.

Obserwując obecne od kilku lat w Polsce Black Friday, można odczuwać pewien niesmak. Nie tylko dlatego, że czasem przybiera to kształt gloryfikacji konsumpcjonizmu, ale także dlatego, że nawet w swoim kapitalistycznym kształcie zostało w Polsce wypaczone.

Black Friday. Skąd się wziął?

Black Friday, czyli pierwszy piątek po amerykańskim Dniu Dziękczynienia miał służyć wyczyszczeniu magazynów przed gwiazdkowym szałem zakupowym. Z tej okazji sprzedawcy dawali gigantyczne obniżki, aby tylko jak najwięcej towaru opuściło sklepy.

W Polsce Black Friday, a ostatnio już cały Black Week, jest tylko kolejną okazją do zorganizowania przez sklepy wyprzedaży, które mają przede wszystkim charakter marketingowy. Klient skuszony hasłami o 80-procentowych zniżkach ma przyjść do sklepu lub wejść na stronę i oglądać inne, mniej przecenione towary. Tego najbardziej przecenionego może nawet nigdy nie zobaczyć.

Sklepy w Polsce działają na kilku procentach marży

Przeceny na poziomie 80-procent nie byłyby zresztą nawet możliwe, zwłaszcza w sklepach z elektroniką i AGD, a te najchętniej wykorzystują Black Friday. W Polsce sklepy z elektroniką działają na niezwykle niskich marżach. Jeśli dany sklep zarabia na produkcie 10-procent, to może mówić o szczęściu. Zazwyczaj marża na sprzęcie elektronicznym to około 1-3 procent. Widać jasno, że jeśli sklep nie chce dopłacać do Black Friday, to nie ma dużego pola manewru.

Drugim problemem postrzegania przecen na Black Friday jako mało wartościowe jest fakt, że najróżniejsze okazje w sklepach z elektroniką trwają w Polsce przez okrągły rok. Dlatego nie jest niczym niezwykłym, że produkt przeceniony na Black Friday był np. tańszy w wakacje z okazji zupełnie innej akcji marketingowej. Mało tego, taki produkt może wrócić do swojej normalnej ceny w listopadzie i wtedy na Black Friday jest droższy niż przed nim.

Trzecim powodem rozgoryczenia Black Friday są sklepy, które po prostu chcą z tej okazji naciągnąć klientów poprzez sztuczne podwyższenie ceny, aby następnie przywrócić ją do oryginalnej i chwalić się obniżką.

Black Friday. Rok 2021 może być najgorszy

Black Friday nigdy nie był i nie będzie okresem takich okazji, o jakich słychać w USA. Rok 2021 będzie pod tym względem jeszcze gorszy, a produkty na promocji mogą być droższe niż wcześniej. Złoży się na niego kilka czynników, z których najważniejszym jest spadająca cena złotówki. Sklepy elektroniczne kupują sprzęt za dolary albo euro, a sprzedają za złotówki. Spadająca wartość polskiej waluty oznacza, że sklepy muszą za sprzęt płacić więcej, co przekładają potem na klientów.

Drugim ważnym aspektem jest pandemia koronawirusa, która spowodowała szereg problemów we wszystkich branżach i nie ominęła handlu. W przypadku elektroniki problemy zaczynają się na już etapie produkcji wywołanej przez niedostępność mikroprocesorów, problemy z łańcuchami dostaw, problemy z transportem, a kończą na sprzęcie zatrzymanym na granicach, bo do tego też dochodzi.

To wszystko powoduje, że i tak już marne okazje na Black Friday w Polsce mogą okazać się jeszcze marniejsze w 2021 roku.

Czytaj też:
Kiedy Black Friday 2021? Mamy listę sklepów biorących udział w akcji

Źródło: WPROST.pl
 1

Czytaj także