Łukaszewska-Trzeciakowska: Nie mogą spowolnić tych inwestycji. Nie mamy czasu

Łukaszewska-Trzeciakowska: Nie mogą spowolnić tych inwestycji. Nie mamy czasu

Anna Łukaszewska-Trzeciakowska
Anna Łukaszewska-Trzeciakowska Źródło: X / @AnnaTrzeciakow3
Nowo mianowana minister klimatu i środowiska a do niedawna pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej ma jasny przekaz dla większości sejmowej. Chodzi m.in. o elektrownię jądrową.

Napięcie polityczne wokół inwestycji energetycznych poprzedniego już rządu Mateusza Morawieckiego trwa. Nowy rząd, który będzie funkcjonował najprawdopodobniej tylko przez dwa tygodnie, broni dotychczasowych działań i apeluje do większości parlamentarnej o umiar.

– Polska musi być suwerenna energetycznie. To jest i będzie realizowane konsekwentnie, bo to polska racja stanu. Musimy prowadzić ciągle takie działania, które doprowadzą do tego, że Polacy będą mieli nieprzerwanie energię elektryczną i gaz w akceptowalnych cenach, a z drugiej strony, aby tej energii w ciągu najbliższych dziesięcioleci nie zabrakło. Tutaj nie ma czasu na przerwę. Mądra polityka energetyczna to wspólna sprawa Polaków – powiedziała na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia Anna Łukaszewska-Trzeciakowska, która 27 listopada objęła stanowisko ministra klimatu i środowiska, a do tej pory piastowała funkcję pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Audyt elektrowni jądrowej

Nowa minister odniosła się także do zapowiedzi większości sejmowej, która najprawdopodobniej za dwa tygodnie przejmie władzę, że zamierza dokładnie sprawdzić proces powstawania pierwszej polskiej elektrowni jądrowej.

– Nie mogą (większość sejmowa – przyp. red.) spowolnić tych inwestycji. Nie mamy czasu, aby jakiekolwiek działania zostały zaniechane albo coś w harmonogramie nie zostało dotrzymane –wskazała jasno nowo mianowana minister. – Jeśli ktokolwiek widzi potrzebę audytu, to my jesteśmy transparentni. Wszystkie decyzje były z najlepszą możliwą wiedzą i w interesie Polski – dodała.

– Informowaliśmy bardzo często, jak projekt pierwszej polskiej elektrowni jądrowej wygląda. Były spotkania w Sejmie, rozmowy w ramach legislacji, z przedstawicielami samorządów. Cały czas jesteśmy otwarci, aby ją dalej przekazywać w ramach obowiązującego prawa, bo oczywiście jesteśmy związani szeregiem umów. Ten proces przebiega bardzo dobrze i dynamicznie. Cały czas mamy w pamięci, że w 2033 roku elektrownia jądrowa na Pomorzu musi zacząć produkować energię elektryczną – powiedziała Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.

Rozmowy w Polsce słyszą nie tylko przyjaciele

Minister zaznaczyła, że procesy dotyczące dalszych etapów budowy elektrowni, w tym jej finansowania, trwają. Zwróciła się także do przeciwników politycznych o powściągliwość w wyrażaniu niektórych opinii publicznie.

– Jesteśmy w tym momencie w procesie uzyskiwania notyfikacji pomocy publicznej, która ma pomóc w budowie elektrowni jądrowej, została podjęta uchwała dotycząca sposobu finansowania. Ja zachowuję dużą rezerwę wobec zmian w tej chwili. Proces notyfikacyjny został rozpoczęty i trwa. Liczmy, że zostanie zakończony do końca 2024 roku i będziemy mieli zaakceptowany przez KE model do tego, aby podejmować kolejne decyzje w ramach procesu inwestycyjnego – wyjaśniła minister.

– Przestrzegam przed publicznym wyrażaniem różnego rodzaju oświadczeń dlatego, że słuchają nas i nasi przyjaciele i nie tylko, a zatrzymanie procesów w atomie, to jest ryzyko, na jakie nas nie stać – dodała.

Czytaj też:
Ważna decyzja w sprawie elektrowni jądrowej. Sasin: To zielone światło
Czytaj też:
Rząd na dwa tygodnie. „Państwo polskie jak kiepski kabaret”

Opracował:
Źródło: Polskie Radio