Biedronka przekonuje, że w jej sklepach jest najtaniej. Porównuje paragony

Biedronka przekonuje, że w jej sklepach jest najtaniej. Porównuje paragony

Biedronka
Biedronka Źródło: Shutterstock
Najtaniej w Biedronce – przekonuje sieć i na dowód przeprowadza test czterech dyskontów. Tak wyglądają paragony.

Biedronka chwali się, że można w niej zrobić tańsze zakupy niż u konkurencji. Aby tego dowieść, przygotowała koszyk zakupowy w czterech sklepach: również w Auchan, Lidlu i Dino. Do koszyka wrzucono 20 dokładnie takich samych produktów – oferowanych przez wszystkie sieci, tej samej, konkretnej marki i w takim samym opakowaniu pod względem gramatury.

Biedronka porównuje paragony

Biedronka zapewnia, że odrzuciła produkty, które „nie były dostępne we wszystkich czterech sieciach lub nie występowały w takich samych gramaturach”.

„Co wyszło z porównania 4 paragonów? Za takie same produkty dostępne we wszystkich sieciach, klienci w tym samym dniu najmniej zapłacili w Biedronce – 170, 73 zł. W Lidlu wartość koszyka wyniosła 174,05 zł, w Dino – 179,63 zł, a w Auchan – 182,21 zł” – czytamy w komunikacie sieci.

Z zestawienia przygotowanego tydzień temu również wynika, że zakupy w Biedronce były tańsze niż u konkurencji. Koszyk zakupowy w portugalskiej sieci kosztował 140,31 zł, w Auchan – 145,16 zł, Lidlu 148,65 zł, a w Dino – 190,62 zł.

Dyskonty na cenowej wojnie

Kilka tygodni temu informowaliśmy, że dyskonty ruszyły do walki o portfele klientów. Najpierw Biedronka obniżyła ceny 60 produktów, w tym makaronu, mąki i niektórych serów. Nie trzeba było czekać długo na reakcję Lidla – niemiecka siec obniżyła ceny 100 produktów. Duńskie Netto wprowadziło promocję na 85 produktów. Nie chcąc pozostać w tyle, Biedronka ponownie obniżyła ceny innych towarów. Podkreślmy, że nie chodzi o trwające tydzień czy półtora obniżki, ale stałe obniżki cen.

Niewykluczone, że sieci nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. Dla klientów to dobra wiadomość, przecież wszyscy skarżymy się na męczącą drożyznę. Michał Sadecki, współzałożyciel i prezes MSL Consulting, w rozmowie z „Pulsem Biznesu” zwrócił jednak uwagę, że wojna cenowa może pociągnąć ofiary. Będą nimi mniejsi sprzedawcy, dostawcy, lokalni producenci: wiele podmiotów, które nie są w stanie konkurować z sieciami handlowymi ani dostarczać towaru w cenach narzuconych przez dyskonty.

– W wojnie cenowej nie ma jednoznacznych zwycięzców – może z wyjątkiem konsumenta, który przez krótką chwilę kupuje nieco taniej. Jednak w końcowym rozrachunku dochodzi do zmniejszenia liczby firm w sektorze, co w długim okresie ogranicza konkurencję, a ceny wracają do poziomu sprzed wojny lub są wyższe – powiedział.

Czytaj też:
Koszyk zakupowy coraz tańszy, ale jest też niepokojące zjawisko

Czytaj też:
Drożyzna drożyzną, a warzywa i owoce są coraz tańsze. Ceny pomidorów zaskoczyły klientów

Paragony
Źródło: Wprost