Nowe kompetencje inspektorów, czyli możliwość zmiany umowy o dzieło, umowy-zlecenia czy B2B na umowę o pracę są przyczyną rezygnacji z reformy PIP. Okazuje się jednak, że sporne przepisy w praktyce już obowiązują.
– Z punktu widzenia przedsiębiorców krytykujących te rozwiązania największym zagrożeniem nie jest Państwowa Inspekcja Pracy, lecz Zakład Ubezpieczeń Społecznych, który już obecnie korzysta ze swoich uprawnień do przekształcania np. umów B2B w umowy o pracę – ekspert prawa pracy Andrzej Radzisław przyznał w rozmowie z PAP.
ZUS już ma sporne kompetencje i z nich korzysta
Zdaniem eksperta, wynika to z ogólnego przepisu, zgodnie z którym ZUS wydaje decyzje w zakresie podlegania ubezpieczeniom. – Przepis ten jest interpretowany w ten sposób, że ZUS może wydać decyzję stwierdzającą, iż dana osoba podlega ubezpieczeniom jako pracownik lub zleceniobiorca, nawet wbrew woli stron łączącego je stosunku prawnego – tłumaczy Andrzej Radzisław.
Kiedy podczas kontroli inspektor ZUS dochodzi do wniosku, że osoba realizująca umowę o dzieło w rzeczywistości wykonuje umowę zlecenia, a więc jednak podlega ubezpieczeniom, to wola stron nie ma w takiej sytuacji żadnego znaczenia.
– ZUS kwestionował umowę o dzieło, twierdząc, iż w istocie jest to umowa zlecenia. Sam wykonawca przekonywał, że mamy do czynienia z dziełem, płatnik składek potwierdzał to stanowisko, jednak ZUS podtrzymywał swoją ocenę i domagał się opłacania składek. Sądy w takich sprawach potwierdzały stanowisko ZUS. Podobne przypadki dotyczyły również umów B2B, które także były przez ZUS kwestionowane – przytacza ekspert prawa pracy.
Sądy stoją po stronie ZUS w sprawia zamiany umów
W tym kontekście Andrzej Radzisław przypomniał sprawę z 2024 roku, która toczyła się przed Sądem Okręgowym w Łodzi. Kontrola PIP oceniła, że kontrakt miał cechy etatu, jednak inspektorzy nie mogli go zmienić. Inspekcja przekazała swoje ustalenia do ZUS, a ten wydał decyzję o podleganiu ubezpieczeniom jak pracownik. Sąd tę decyzję utrzymał.
– Paradoks obowiązujących przepisów polega na tym, że organ odpowiedzialny za egzekwowanie prawa pracy, czyli Państwowa Inspekcja Pracy, ma dziś węższe uprawnienia niż ZUS – wyjaśnił w wywiadzie ekspert.
Rządowy spór dotyczył rygoru natychmiastowej wykonalności takich decyzji i co ciekawe – akurat ta prerogatywa inspektorów ZUS zniknęła z projektu zanim trafił do kosza na dobre.
Czytaj też:
Reforma PIP. I już wiadomo czego teraz chcą przedsiębiorcy
