Miliony Polaków bez ochrony? Sprawa Zondacrypto wstrząsa rynkiem

Miliony Polaków bez ochrony? Sprawa Zondacrypto wstrząsa rynkiem

Dodano: 
kryptowaluty
kryptowaluty Źródło: Shutterstock
Środki trzymane na giełdach kryptowalut nie mają ochrony jak w banku. Sprawa Zondacrypto pokazała skalę ryzyka.

Środki Polaków trzymane na giełdach kryptowalut, w tym na Zondacrypto, nie są objęte gwarancjami ani nadzorem porównywalnym do tego, który działa w systemie bankowym. Do takiej sytuacji doprowadziły opóźnienia we wdrożeniu ustawy o rynku kryptoaktywów. Wynikały one zarówno z prac legislacyjnych rządu Donalda Tuska, jak i z dwóch wet prezydenta Karola Nawrockiego.

Zondacrypto, wcześniej znana jako BitBay, działa formalnie jako estońska spółka BB Trade Estonia OU, kontrolowana przez szwajcarskie Divisio Holding AG. Według analizy Recoveris, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, średni miesięczny stan bitcoinów na obserwowanych portfelach giełdy spadł z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 r. do 0,18 BTC w marcu 2026 r. Klienci zgłaszali jednocześnie wielogodzinne, a czasem wielodniowe opóźnienia wypłat.

Klienci nie mają parasola jak w banku

Produkty inwestycyjne i kryptowaluty nie są objęte gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Fundusz chroni wyłącznie depozyty w bankach oraz SKOK-ach. Giełda kryptowalut nie jest bankiem, dlatego w razie problemów klienci nie mogą liczyć na wypłatę środków z BFG.

Zonda działa w Polsce na podstawie estońskiej licencji FIU, a nie polskiego rejestru działalności w zakresie walut wirtualnych. Nawet salda w złotych znajdujące się na platformie nie korzystają z ustawowej ochrony. Inaczej niż w przypadku rachunków maklerskich, nie działa tu system rekompensat KDPW.

Zondacrypto bez ochrony prawnej przez opóźnienia i lukę legislacyjną

Problem wiąże się z brakiem pełnego wdrożenia w Polsce unijnego rozporządzenia MiCA. Projekt ustawy o rynku kryptoaktywów z 7 listopada 2025 r. zakładał nadzór KNF, wymogi kapitałowe zależne od skali działalności oraz obowiązkowe ubezpieczenie OC dla platform. Prezydent Karol Nawrocki dwukrotnie zawetował jednak projekt, 1 grudnia 2025 r. i 12 lutego 2026 r., uznając przepisy za zbyt restrykcyjne.

Polska pozostaje przez to jednym z ostatnich krajów Unii Europejskiej bez krajowych przepisów pozwalających na pełny start procedury licencyjnej CASP. Od końca 2024 r. wstrzymano też wpisy nowych podmiotów do rejestru RDWW. Sławomir Mentzen ocenił, że główną odpowiedzialność za opóźnienia ponosi rząd i KNF, ale zaznaczył również, że w przypadku Zondy wcześniejsze przyjęcie ustawy nie zmieniłoby wiele ze względu na estońską licencję i długi okres przejściowy.

Co mówi spółka i co mogą zrobić klienci

Prezes giełdy Przemysław Kral odrzucił zarzuty mediów. Wyjaśnił, że analiza Recoveris dotyczyła jedynie hot walletów używanych do bieżących wypłat, a zasadnicze rezerwy klientów są przechowywane w cold walletach odciętych od internetu. Według danych spółki na 1 kwietnia 2026 r. rezerwy w Bitcoinie przekraczały 4500 BTC, przy ponad 100-procentowym pokryciu zobowiązań wobec użytkowników.

Kral tłumaczył opóźnienia wypłat wdrażaniem nowych systemów bezpieczeństwa i ręczną weryfikacją transakcji. Zapewnił, że problemy są przejściowe. Jednocześnie eksperci przypominają, że w razie ewentualnej upadłości postępowanie toczyłoby się w Estonii, a odzyskanie środków mogłoby być długie i trudne. Dlatego zalecają, by nie trzymać większych kwot na giełdach i przenosić kryptowaluty na własne portfele sprzętowe.

Czytaj też:
Tusk o „bardzo ponurych wiadomościach”. „O uwagę proszę Nawrockiego, liderów PiS i Konfederacji”
Czytaj też:
Ciemne chmury nad gigantem kryptowalut. Użytkownicy biją na alarm