Strachy na Lachy. Mercosur miał zaszkodzić polskim rolnikom – ale pomaga?

Strachy na Lachy. Mercosur miał zaszkodzić polskim rolnikom – ale pomaga?

Wschód słońca na polu zboża
Wschód słońca na polu zboża Źródło: Pexels / Irina Iriser
Nierówna konkurencja i napływ tańszej żywności do Polski – to dlatego rolnicy protestowali przeciwko umowie UE z krajami Mercosur. Tymczasem jest zupełnie inaczej.

„Uprzejmie informuję, że wg wstępnych danych za maj, pierwszy miesiąc obowiązywania umowy UE-MERCOSUR, polski eksport produktów rolno-spożywczych do tego regionu wzrósł rok do roku z 4,4 mln euro w 2025 do 5,8 mln euro. Import zmalał. Brawo polscy rolnicy, hodowcy i przetwórcy!” – napisał w mediach społecznościowych minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

Minister Sikorski oparł się na najnowszych statystykach z GUS. Czy obawy i protesty rolników były na wyrost? Nadal twierdzą, że nie.

Import zmalał, eksport wzrósł. Obawy rolników pozostały

Mercosur, czyli Wspólny Rynek Południa (hiszp. Mercado Común del Sur) to południowoamerykańska organizacja gospodarcza i polityczna, pełniąca funkcję unii celnej. Przy okazji, to jeden z największych bloków handlowych na świecie. Zrzesza Brazylię, Argentynę, Paragwaj, Urugwaj i Boliwię.

Po ponad 20 latach negocjacji, Unia Europejska w maju 2026 roku zawarła kompleksową umowę o partnerstwie i wolnym handlu z karajami Mercosur. Porozumienie stworzyło gigantyczny rynek obejmujący 780 milionów konsumentów, ale obudziło także protesty wśród europejskich i polskich rolników, oparte o konsekwencje nierównej konkurencji importowanych do krajów Unii produktów rolnych, co może doprowadzić do spadku cen na europejskim rynku i do wyparcia lokalnych producentów.

Nad umową z krajami południa zawisło pytanie: czy Europa w ogóle będzie jeszcze produkować żywność, czy może już tylko ją konsumować?

Okazuje się, że wartość importu z państw Mercosur do Polski w maju 2026 roku wyniosła 141 mln euro i była niższa niż w kwietniu (149 mln euro), oraz niższa niż przeciętnie miesięcznie w całym 2025 roku (142 mln euro). Za to wartość eksportu do państw Mercosur wyniosła w maju 5,8 mln euro i była wyższa niż w kwietniu 2026 roku (3,8 mln euro). Ale obawy rolników pozostały.

Rolnicy nadal w obawach. Rynek unijny może się dla Polaków skurczyć

Dr hab. Łukasz Ambroziak z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej PIB w Warszawie nie jest tak entuzjastyczny jak Radosław Sikorski. „Jeden miesiąc to za mało, aby ocenić wpływ umowy na strumienie handlu. W przypadku handlu z krajami zamorskimi, czasem nawet jedna transakcja – przypłynięcie jednego statku, potrafi zaburzyć statystyki” – wyjaśnił w mediach społecznościowych.

Z tych samych danych co minister Sikorski wyciągnął zgoła inne wnioski: wartość majowego eksportu byłą wyższa niż w kwietniu, ale nadal niższa niż przeciętnie miesięcznie w 2025 roku – 6,9 mln euro.

Obawy rolników pozostały, ponieważ były nie o to, że nagle Polskę zaleje import towarów rolnych z państw Ameryki Południowej, ale że stanie sie tak stopniowo. A kiedy się stanie, Mercoscur odbierze Polakom nasze kierunki eksportu do Unii Europejskiej. Więc o sukcesie, barwach i gartulacjach mowy być nie może.

– Politycy nie rozumieją, że umowa z Mercosur dotyczy całej Unii, a nie tylko Polski. Produkty z tych krajów nie muszą trafiać finalnie do Polski, żebyśmy odczuwali negatywne skutki, wystarczy, że wypierają nasze produkty innych europejskich krajów, a 75 proc. polskiego eksportu żywności to właśnie kraje Unii Europejskiej – wytłumaczył w mediach społecznościowych Marcin Wroński ze Związku Zawodowego Rolnictwa Samoobrona.

Czytaj też:
Trudno w to uwierzyć, ale ludzkość na rolnictwie straciła. Mogło być lepiej
Czytaj też:
Już nie silos. Rolnictwo w Polsce musi rozbić swoją bańkę – bo przepada