Jak wytresować przedsiębiorcę. Czy pakowanie kasy w biznesowy mentoring ma sens?

Jak wytresować przedsiębiorcę. Czy pakowanie kasy w biznesowy mentoring ma sens?

Jak wybrać coacha, żeby nie zmarnować pieniędzy?
Jak wybrać coacha, żeby nie zmarnować pieniędzy? / Źródło: Pixabay
W ciągu ostatniej dekady wydałam na biznesową edukację (mentoring, doradztwo, szkolenia, studia wyższe) sumę rzędu kilku dobrych rocznych pensji. Niestety, z perspektywy czasu wiem, że niektóre z tych inwestycji były pieniędzmi wyrzuconymi w błoto.

Naturalnym pragnieniem jest chęć czerpania z czyjegoś doświadczenia, aby sięgać od razu po te lepsze i bardziej intratne rozwiązania biznesowe. Dlatego wielu początkujących przedsiębiorców rozważa, czy podjąć współpracę z biznesowym mentorem lub coachem. Indywidualna współpraca z takim doradcą to często spory wydatek. Czy zatem warto? A jeśli tak, to jak wybrać, żeby nie wtopić?

Mój teść – emerytowany wykładowca uniwersytecki – mawia, że za doświadczenie zawsze trzeba zapłacić. Albo gotówką wręczoną komuś, kto podzieli się z nami tym doświadczeniem, albo metodą kosztownych prób i błędów. W swojej biznesowej karierze doświadczyłam obu metod płatności za doświadczenie. W ciągu ostatniej dekady wydałam na biznesową edukację (mentoring, doradztwo, szkolenia, studia wyższe) sumę rzędu kilku dobrych rocznych pensji. Niestety, z perspektywy czasu wiem, że niektóre z tych inwestycji były pieniędzmi wyrzuconymi w błoto. Ale z drugiej strony, gdybym miała podsumować, ile kosztowały mnie wszystkie mniejsze i większe biznesowe błędy, które popełniłam pod wpływem, czy to arogancji i brawury, czy też niewiedzy i naiwności, to pewnie zebrałaby się z tego jeszcze większa suma. Nie wspominając już o stresie i innych negatywnych emocjach, które ciężko przecież wycenić.

Pomimo wszystkich negatywnych doświadczeń związanych z biznesowym mentoringiem, jestem mocno przekonana, że możesz dojść do swojego celu skrótem, a nie okrężną drogą. Warunkiem jednak nie jest tu jedynie znalezienie dobrego przewodnika. Mam wrażenie, że wiele osób zawiedzionych współpracą z mentorem skupia się tylko na osobie doradcy, jego kompetencjach i doświadczeniu. A moim zdaniem do udanej współpracy równie istotne są kwestie zdefiniowania celu, wyruszenia we wspólną drogę z odpowiednim nastawieniem oraz ułożenia sobie relacji z takim mentorem.

Dojrzałość mentora wystarczy?

Znalezienie odpowiedniego mentora nie jest prostą sprawą. Dobrze by było, gdyby był to ktoś, kto jest praktykiem, a nie teoretykiem. Ale problem polega na tym, że osoby aktywnie zajęte własnym przedsiębiorstwem mają bardzo ograniczony czas na prowadzenie innych i zazwyczaj nawet nie są zainteresowane współpracą z podopiecznym. Z kolei osoby, które zajmują się tylko i wyłącznie doradzaniem i dumnie noszą tytuł „trenera biznesu” często same nie mają wymaganego doświadczenia w prowadzeniu firmy. W dodatku, jeśli tacy trenerzy biorą pod swoje skrzydła wiele osób jednocześnie, to prawdopodobieństwo, że poświęcą nam wymaganą uwagę jest niewielkie. Dlatego, jeśli potrzebujesz indywidualnego prowadzenia to istotne jest, aby wybrać osobę, która ma pod swoimi skrzydłami zaledwie kilku takich podopiecznych. Ideałem byłby ktoś, kto zna się na specyfice naszej branży i mentoruje niejako „przy okazji”.

Moim doradcami byli przede wszystkim dojrzali przedsiębiorcy, którzy ze względu na wiek zdecydowali się na nieco mniej aktywną rolę w swoim biznesie. Ale tutaj niestety kryje się kolejna pułapka. Mianowicie niejednokrotnie zdarza się, że ktoś, kto ma na koncie nawet ogromne sukcesy, nie bieżącej wiedzy.

Pamiętam, że kilka lat temu zapłaciłam 20 tysięcy funtów za roczną współpracę z poleconym mentorem z zakresu nieruchomości komercyjnych. Był bardzo doświadczonym i zamożnym człowiekiem, grubo po siedemdziesiątce, z kilkoma zaparkowanymi Ferrari w garażu, licencją pilota i własną awionetką. Niestety, po paru miesiącach nieudanych prób wdrażania rekomendowanych przez niego strategii, okazało się, że to, co sprawdzało się świetnie w latach 80. i 90., nie działa na obecnym rynku. Zrezygnowałam ze współpracy, ale niestety nie odzyskałam swojej inwestycji.

Bolesna prawda

Po jakimś czasie odkryłam, że kwestia nieadekwatnych strategii była tylko jednym z problemów. Kolejnym było to, że ja i ów mentor byliśmy po prostu totalnie innymi osobami na poziomie wartości. Moim marzeniem było zbudowanie biznesu połączonego z pasją, przy zachowaniu równowagi – a jego: wprowadzenie skali. Kiedy omawiałam z nim plany zakupu dwóch hoteli, zapytał mnie: czemu dwa, a nie dwieście? Z perspektywy czasu chciałabym, żeby zamiast podsycać ambicje zapytał mnie wtedy, czy to w ogóle odpowiedni biznes dla mnie, pomógł zidentyfikować związane z branżą ryzyko i sprowokował mnie do myślenia, jaka jest strategia wyjścia z takiej inwestycji. Moim zdaniem rolą dobrego doradcy nie jest bowiem tylko motywowanie do sięgania wyżej i dalej, ale właśnie dostrzeganie niebezpieczeństw, zagrożeń i bycie brutalnie szczerym, nawet jeśli to niewygodne.

W ostatnim, bardzo trudnym dla mojej firmy roku miałam okazję współpracować z biznesowym doradcą, który nie bał się mierzyć z niewygodnymi prawdami. Jego perspektywa i dystans były na wagę złota, bo pomagały mi oswajać wiele trudnych sytuacji. To, co ceniłam w tej współpracy to fakt, że mój doradca miał na swoim koncie i ogromne sukcesy, i gorzkie porażki. Nie słodził, ale też nie oceniał moich błędnych decyzji – bo sam przeszedł przez niejedną biznesową batalię i popełnił wiele błędów. Ta relacja pokazała mi, że czasem ktoś, kogo biznesowe CV nie jest usłane różami może być dużo lepszym mentorem niż osoba, która ma na koncie same sukcesy. Taka osoba bowiem nie będzie zaskoczona żadnym wyzwaniem i pomoże wyjść z sytuacji pozornie bez wyjścia.

Warto dodać, że żaden mentor nie da gwarancji powodzenia, nie podejmie za ciebie decyzji, ani działania. To brzmi jak truizm, ale niestety bardzo często oczekujemy od naszych mentorów zbyt wiele.

Nie tak dawno temu pewna osoba napisała do nas wiadomość z zapytaniem, czy udział w naszych kursach przychodzi z gwarancją udanych inwestycji w nieruchomości, bo jakiś inny trener w swojej ofercie gwarantuje udaną realizację pierwszej inwestycji. Niestety, pomimo wielu historii sukcesów naszych absolwentów, musiałam szczerze odpowiedzieć, że nasze kursy nie gwarantują nic oprócz rzetelnej, popartej doświadczeniem wiedzy. Gwarancję mogłybyśmy dać tylko wtedy, gdybyśmy zrobiły wszystko za kursanta, ale to nie byłby kurs tylko zlecenie.

Dlatego mój apel do ciebie to: nieważne w jakiej branży działasz, nie daj się skusić ofertami „gwarancji powodzenia”. Ostateczne odpowiedzialność zawsze spoczywa na tobie, jako przedsiębiorcy. Dlatego istotne jest, aby mieć realistyczne oczekiwania co do relacji z mentorem i aby od samego początku wyznaczyć sobie wspólnie konkretny cel, do którego dążycie. Na zakończenie chciałabym zaznaczyć, że mentoring i indywidualne doradztwo nie jest dla każdego. Dodatkowe wsparcie bywa na wagę złota, ale nie zawsze jesteś w stanie znaleźć odpowiedniego mentora.

Moja rada to: nie wybieraj w pośpiechu, poczekaj na właściwy moment i właściwą osobę. Znajdź formę edukacji, która jest najlepsza dla ciebie na ten moment: może będzie to znalezienie codziennie czasu na przeczytanie jakiejś branżowej książki. A może kilkudniowe szkolenie lub kurs online? Albo grupa mastermind, w której będziesz spotykać się z innymi przedsiębiorcami, którzy mają podobne cele?Nigdy nie przestawaj inwestować w swój rozwój, ale nie uzależniaj swoich wyników i swojego sukcesu od współpracy z mentorem.

Marta Smith – po ukończeniu socjologii, w trakcie studiów prawniczych, odkryła w sobie pasję do biznesu i nieruchomości. Szybko przekuła zapał w duży biznes w branży nieruchomości w Wielkiej Brytanii. W duecie „Dwie Marty” prowadzi prężny biznes szkoleniowy online dla inwestorów w branży nieruchomości i przedsiębiorców oraz rozwija markę Freeya. W sercu jest podróżniczką, która korzysta z wolności pracy online. Odwiedziła już ponad 70 krajów.


Źródło: Wprost
 0

Czytaj także