Dariusz Winek, główny ekonomista Banku BGŻ: Euro będzie słabło

Dariusz Winek, główny ekonomista Banku BGŻ: Euro będzie słabło

Dariusz Winek, główny ekonomista Banku BGŻ Archiwum
Napływ do Polski pieniędzy z tanich pożyczek uzyskanych w ubiegłym tygodniu przez europejskie instytucje finansowe w Europejskim Banku Centralnym będzie nadal wspierać złotego. Potencjał do aprecjacji naszej waluty wydaje się już jednak w dużej mierze wyczerpany.
Podpisanie w piątek przez liderów Unii Europejskiej paktu fiskalnego w krótkookresowej perspektywie niewiele wnosi do rozwiązania problemów krajów pogrążonych w kryzysie zadłużeniowym, jednak ma istotne znaczenie z punktu widzenia przywracania długookresowej wiarygodności polityki fiskalnej w strefie euro. Obecny kryzys jednoznacznie wykazał bowiem nieskuteczność dotychczasowych mechanizmów dyscyplinujących kraje unii monetarnej do prowadzenia zrównoważonej polityki fiskalnej.

Oczywiście ważniejsza niż samo podpisanie paktu jest jego ratyfikacja i późniejsze przestrzeganie zawartych w nim postanowień. Ponieważ do wejścia paktu w życie wystarczy, aby przyjęło go 12 z 17 krajów unii monetarnej, proces ten zasadniczo nie powinien być zagrożony.

Mimo podpisania paktu fiskalnego na rynku walutowym w piątek euro wyraźnie traciło na wartości. Związek w czasie tych dwóch wydarzeń może być jednak dość przypadkowy. Zasadniczą przyczyną osłabienia euro wydaje się bowiem odpływ kapitału po zasileniu sektora finansowego w pieniądze przez Europejski Bank Centralny (EBC) w ramach programu 3-letnich niskooprocentowanych pożyczek (tzw. druga runda LTRO). Pożyczone przez banki blisko 530 mld euro wpłynęło na ich konta dopiero w czwartek, więc z większymi inwestycjami mogły one zwlekać do piątku. Tym bardziej że właśnie na piątek zaplanowany był koniec szczytu. Porównując skalę obecnego osłabienia euro do sytuacji po pierwszej rundzie operacji LTRO, przeprowadzonej w końcu grudnia ubiegłego roku, należy liczyć się z kontynuacją tego trendu. Początek tygodnia powinien więc przynieść dalsze osłabienie euro wobec dolara do poziomu ok. 1,30.

Pieniądze z LTRO trafiają przede wszystkim na rynek obligacji skarbowych, prowadząc do wzrostu ich wycen. W czwartek i piątek łącznie o prawie 15 pkt bazowych obniżyły się rentowności obligacji włoskich, a o blisko 10 pkt bazowych obligacji austriackich, belgijskich czy francuskich (choć tu większość ruchu miała miejsce już w czwartek). W Niemczech po wzroście rentowności obligacji w czwartek w piątek odnotowano spadek rekompensujący z nawiązką czwartkowe wzrosty.

Zgodnie z oczekiwaniami z zeszłego poniedziałku miniony tydzień okazał się korzystny dla złotego. W najbliższym czasie dalszy napływ do Polski płynnych środków uzyskanych w ramach LTRO powinien nadal wspierać złotego, jednak potencjał do jego silniejszej aprecjacji wydaje się w dużej mierze już wyczerpany.

Poniedziałkowe dane makroekonomiczne ze strefy euro prawdopodobnie podtrzymają presję na osłabienie wspólnej waluty. Oczekuje się dalszego pogorszenia odczytów wobec danych o indeksach koniunktury PMI w sektorze usług w lutym oraz gorszych niż w grudniu odczytów danych o sprzedaży detalicznej w styczniu.

Publikowane również w poniedziałek po południu dane ze Stanów Zjednoczonych dotyczące indeksu ISM w usługach czy wielkości zamówień na środki trwałe mogą nieco studzić rosnący optymizm dotyczący poprawy koniunktury za oceanem, a tym samym łagodzić skalę umocnienia dolara w relacji do euro.

W dalszej części tygodnia uwagę inwestorów skupią przede wszystkim posiedzenia władz monetarnych: w środę w Polsce, a w czwartek w strefie euro, Wielkiej Brytanii i Kanadzie. Na żadnym z nich nie jest oczekiwana zmiana stóp procentowych, choć największe ryzyko zaskoczenia istnieje w Polsce, tym bardziej że kierunek ewentualnej zmiany jest w górę. Wydaje się jednak, że pomimo utrzymującego się poziomu inflacji powyżej górnej granicy celu inflacyjnego NBP i pomimo dobrych danych makroekonomicznych publikowanych w ostatnich tygodniach obserwowana od stycznia aprecjacja złotego oraz średniookresowe perspektywy obniżenia stopy inflacji powinny przesądzić o niepodwyższaniu stóp procentowych.

Czytaj także

 0