Pracownicy Solarisa rozpoczęli strajk. Stają kolejne zakłady produkujące autobusy

Pracownicy Solarisa rozpoczęli strajk. Stają kolejne zakłady produkujące autobusy

Strajk pracowników firmy Solaris
Strajk pracowników firmy Solaris Źródło: X / Adrian Zandberg
W poniedziałek o godzinie 6 rano strajk generalny rozpoczęli pracownicy Solaris Bus & Coach, czyli spółki produkującej autobusy. Strajkujący domagają się wyższych wynagrodzeń i zapowiadają, że będą strajkować do skutku.

Negocjacje z władzami firmy Solaris nie doprowadziły do porozumienia, dlatego też pracownicy w czasie referendum strajkowego zdecydowali, by rozpocząć strajk generalny. W referendum zagłosowały 1342 osoby, czyli 51,7 proc. uprawnionych do głosowania. Za przeprowadzeniem strajku generalnego opowiedziało się 92,7 proc. wszystkich głosujących. Strajk ma trwać do odwołania.

– Trzy czwarte Bolechowa stanęło, Środa Wielkopolska stanęła w 100 procentach. Czekamy na następne lokalizacje, bo mamy je umieszczone w różnych częściach Wielkopolski. Z tego co jeszcze się dowiedziałem zakład na ul. Wieruszowskiej na tę chwilę stoi w 90 procentach – powiedział w rozmowie z „Tygodnikiem Solidarność” Albert Wojtczak Przewodniczący Organizacji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” w Solaris Bus & Coach.

twitter

Solaris jest wiodącym producentem autobusów, w tym elektrycznych. Swoje produkty z powodzeniem sprzedaje za granicę. 14 stycznia 2022 podpisano umowę na dostawę 183 sztuk Urbino 18 electric do stolicy Norwegii. Całkowita wartość kontraktu wygranego na drodze przetargu wynosi około 100 mln euro. To największe jednorazowe zamówienie na autobusy elektryczne, jakie do tej pory zrealizowała firma. Wcześniejszy rekord należał do zamówienia złożonego przez MZA Warszawa: 130 bateryjnych przegubowców. Współpraca spółki z Wielkopolski z Norwegią sięga 2006 roku. W całej Norwegii zaś kursuje już ponad pół tysiąca pojazdów marki Solaris Urbino.

Załoga nie przyjęła propozycji finansowych pracodawcy

O kulisach referendum strajkowego pisaliśmy we Wprost kilka dni temu. Negocjacje dotyczące wzrostu wynagrodzeń rozpoczęły się we wrześniu ubiegłego roku. Związkowcy domagali się początkowo wzrostu wynagrodzenia o 800 zł brutto, później o 400 zł.

Jeszcze przed zakończeniem referendum strajkowego w firmie (14 stycznia) Solaris ogłosił, że wprowadzi procentowe podwyżki. Pracownikom przyznano 5 proc. wynagrodzenia zasadniczego, ale nie mniej niż 270 zł brutto, natomiast OPZZ podkreśliło, że stało się to bez podpisywania porozumienia ze związkowcami. Ta propozycja nie zadowoliła pracowników, która przekonywała, że firmę stać na wyższe podwyżki. „OPZZ apeluje do pracodawcy, by nie dopuścił do strajku generalnego i zakończył spór. Apeluje również o wsparcie do wszystkich, którzy mogą zapobiec narastaniu konfliktu i mogą wpłynąć na jego szybkie rozwiązanie” – napisano w styczniowym komunikacie.

Firma Solaris przesłała serwisowi Wprost stanowisko, w którym wskazała już na wstępie, że „w pełni respektuje prawo organizacji związkowych do podjęcia strajku”, ale jednocześnie wyraziła żal, że „strona Związkowa zdecydowała się na podjęcie, w naszym odczuciu nieproporcjonalnych działań, jakim jest decyzja o strajku”.

„Zapowiedziana na 24 stycznia akcja strajkowa może wpłynąć negatywnie na działanie przedsiębiorstwa, co w przyszłości nie tylko utrudni rozmowy o podwyżkach płac, ale może także zachwiać stabilnością miejsc pracy. Przypominamy, że osobom, które wezmą udział w strajku, nie przysługuje za ten czas wynagrodzenie. Dlatego ponownie apelujemy do strony związkowej i jej liderów, o zaprzestanie strajku, powrót do rozmów i jak najszybsze wypracowanie porozumienia z korzyścią dla wszystkich pracowników i przyszłego rozwoju firmy” – napisano dalej.

Czytaj też:
Strajk w Solarisie. Związkowcy o „oszukanej załodze”. Jest odpowiedź firmy

Źródło: Wprost / Tygodnik Solidarność