Zmiana w zatrudnianiu Ukraińców. Nikt tego z firmami nie konsultował

Zmiana w zatrudnianiu Ukraińców. Nikt tego z firmami nie konsultował

Kasjerka
Kasjerka Źródło: Shutterstock / Emilija Miljkovic
Przepis wymagający od pracodawców, by zatrudniając uchodźców z Ukrainy, wskazali liczbę godzin, jaką ci będą mieli przepracować, ma wzmocnić pozycję zatrudnionych. Tyle oczekiwania, bo może to przynieść więcej szkód niż pożytku.

Rząd chciał pomóc ukraińskim uchodźcom, bo nie wszyscy zostali uczciwie potraktowani przez pracodawców. Może się jednak okazać, że wylał dziecko z kąpielą, bo nowa regulacja utrudni organizowanie pracy także firmom, które nie miały złych intencji.

Nowelizacja ustawy o zatrudnianiu uchodźców. Wymóg wpisania liczby godzin

W nowelizacji specustawy o pomocy obywatelom Ukrainy uciekającym przed wojną znalazła się poprawka, zgodnie z którą pracodawca ma podawać w odpowiednim formularzu, ile godzin ma przepracować dana osoba. Ma to zapobiec sytuacjom, w których oficjalnie uchodźcy pracują na niewielką część etatu, ale w rzeczywistości wykonują obowiązki przez 40 godzin tygodniowo lub więcej, z tym że pieniądze dostają „pod stołem”. Sprawę opisuje „Rzeczpospolita”, która zauważa też, że rząd nie przedstawił uzasadnienia zmiany przepisów i nie przeprowadził konsultacji w tej sprawie.

Nowy wymóg nie wydaje się dużym utrudnieniem, ale to pozorne wrażenie. „Rz” ostrzega, że niesie za sobą kolejne biurokratyczne obowiązku dla firm, a to może zniechęcić do zatrudniania Ukraińców. „A przecież specustawa miała właśnie pozwolić na szybkie, elastyczne i proste zatrudnienie tych, którzy pracy potrzebują od zaraz, chociaż nie wiadomo, na jak długo. Taki przepis oznacza też, że jeśli służby wykryją dłuższą lub krótszą pracę uchodźcy, to może skończyć się to surową karą dla firmy, a nawet deportacją zatrudnionej osoby” – czytamy w gazecie.

Ryzyko deportacji to ostateczność i nawet trudno oceniać, na ile to możliwy scenariusz. Uchodźcy z Ukrainy podlegają odrębnemu prawodawstwu niż obcokrajowcy z innych państw spoza Unii Europejskiej i nie dotyczą ich surowe regulacje, z którymi muszą się liczyć pracownicy np. z Azji. Specustawa regulująca zatrudnianie obywateli Ukrainy podlega bieżącym nowelizacjom, więc można mieć nadzieję, że jeśli pracodawcy będą zgłaszali, że nowy wymóg nie poprawia sytuacji zatrudnionych, ale ją komplikuje, zostanie to inaczej uregulowane.

Ponad 160 tys. obywateli Ukrainy, którzy uciekli przed wojną, podjęło pracę

Na początku marca weszła w życie rządowa ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z rosyjską inwazją. Zakłada ona m.in. uproszczenie procesu zatrudniania uchodźców – zgodnie z przyjętymi regulacjami nie potrzebują oni żadnych specjalnych zezwoleń, a jedynym wymogiem jest konieczność zgłoszenia przez pracodawcę faktu zatrudnienia obywatela Ukrainy.

Z informacji Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej wynika, że zatrudnienie w Polsce znalazło już blisko 160 tys. obywateli Ukrainy. Resort wyjaśnił, że najwięcej osób podjęło pracę w województwie mazowieckim (35 tys.), a także w Wielkopolsce (15,9 tys.) i na Dolnym Śląsku (17 tys.).

Mniej więcej połowa zatrudnionych pochodzenia ukraińskiego wykonuje w Polsce proste prace. Resort informuje, że najczęściej pracują w magazynach, gastronomii i hotelarstwie.

Czytaj też:
Ilu Ukraińców pracuje w Polsce? Rząd podaje najnowsze dane

Opracowała:
Źródło: Rzeczpospolita / Wprost
 0

Czytaj także