Wyjątkowe Parki Trampolin to świetny pomysł na franczyzowy biznes. Tego w Polsce jeszcze nie było!
Artykuł sponsorowany

Wyjątkowe Parki Trampolin to świetny pomysł na franczyzowy biznes. Tego w Polsce jeszcze nie było!

Parki trampolin marki #KochamSkakać
Parki trampolin marki #KochamSkakać Źródło: Samana
Czy franczyza musi kojarzyć się negatywnie? Wcale nie. Jak przekonuje Dorota Kierznikowicz, autorka unikatowej koncepcji Wyjątkowe Parki Trampolin w modelu franczyzowym #KochamSkakac, przedsiębiorcy decydując się na ten model biznesowy – od początku uzyskają kompleksowe wsparcie i pomoc na każdym etapie. To idealne rozwiązanie dla inwestorów marzących o biznesie opartym na wartościach. – Moim mottem jest przyjazna franczyza. Coś, czego wcześniej w Polsce nie było – przekonuje współwłaścicielka dwóch parków trampolin – w Warszawie i Radomiu.

Parki trampolin cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Czy to dobry pomysł na biznes?

Moje doświadczenie pokazuje, że tak. To prężny rynek, powstaje coraz więcej parków rozrywki. Trampoliny to jedna z popularnych atrakcji w salach zabaw. Największą zaletą tej formy aktywności jest to, że nie wymaga przygotowania. Wystarczy mieć skarpetki antypoślizgowe i wygodny strój oraz zrobić rozgrzewkę, by się świetnie bawić.

Stworzyła Pani dwa parki trampolin pod marką #KochamSkakać. Od jakiej wiedzy powinni zacząć inwestorzy?

W zasadzie nie trzeba mieć szczegółowej wiedzy, by ruszyć z taką inicjatywą, mając obok mnie doświadczoną w tworzeniu takich obiektów trzykrotnie w trzech różnych miastach. Kilka lat temu, gdy otwieraliśmy pierwszy park, zdecydowaliśmy się na franszyzę, gdyż wtedy sami potrzebowaliśmy takiej wiedzy z zewnątrz. Przetrwaliśmy też pandemię, która była niezwykle trudnym czasem dla tej branży, jednak wiele ona nas nauczyła. Wiemy, jakich błędów unikać i jak sobie radzić w trudnych sytuacjach.

To znaczy?

Weszliśmy we franczyzę pod czyjąś marką. Ale po roku okazało się, że nie ma to żadnego sensu. Franczyzodawca miał ogromne wymagania, a my mieliśmy tylko płacić. Nie otrzymaliśmy od niego pomocy, jakiej potrzebowaliśmy. W czasie pandemii było nam wyjątkowo trudno, biznes wisiał na włosku, ale nikogo to nie interesowało. Po pięciu latach zakończyliśmy współpracę i postanowiliśmy uruchomić podobny biznes pod własnym szyldem – #KochamSkakać.

No dobrze, więc jak powinna wyglądać franczyza z prawdziwego zdarzenia?

Po pierwsze, powinna odpowiadać na potrzeby przedsiębiorcy, czyli świadczyć kompleksowe doradztwo w różnych sytuacjach (od decyzji gdzie, po sposoby jak docierać do lokalnych klientów). Co więcej, udało nam się opracować nową, nieznaną dotąd w Polsce koncepcję franczyzy, dedykowaną zarówno galeriom handlowym, które chciałaby mieć taki obiekt, by przytrzymać w ten sposób klientów, jak i osobom prywatnym, które otwierają firmę po raz pierwszy lub chcą dołożyć ten rodzaj biznesu do swojej obecnej listy działalności. Docelowo chciałabym, aby z moją pomocą przedsiębiorcy mogli ten biznes tak poukładać, że generuje on konkretne kwoty, a nie angażuje on ich czasu. Obiekt prowadzi wyszkolona ekipa pracowników. Właściciele doglądają, wspierają, motywują i … planują dalszy rozwój.

Jaki trzeba mieć budżet, by otworzyć park trampolin?

Jeśli przyjmiemy, że mamy halę o powierzchni tysiąca metrów, musimy zainwestować w zabudowę obiektu ok. 1,3-1,5 miliona złotych. Są to koszty zabudowy, gdy hala jest do tego gotowa i potrzeba ją tylko wyposażyć w atrakcje, recepcję, kawiarnię, szatnie, toalety, salki urodzinowe, itp. Jeśli sama hala wymaga inwestycji, to są to już dodatkowe koszty, gdy trzeba do niej doprowadzać kanalizację, media, wentylację, zrobić parking itp.

Po jakim czasie zwraca się inwestycja?

Bardzo szybko, od 2,5 do 3 lat. Wiele zależy od tego czy mamy własny wkład finansowy czy też musimy się zapożyczyć.

To biznes na lata?

Zdecydowanie tak. Klienci chętnie wydają pieniądze na dzieci i to się nie zmieni. Moda na parki rozrywki nie minie, co nie zmienia faktu, że co jakiś czas, najlepiej co 2-3 lata, trzeba przeprowadzać lifting obiektu, wymieniać atrakcje na nowe, zmieniać ofertę. Warto inwestować, bo klienci domagają się zmian i wracają, jeśli widzą, że wychodzimy naprzeciw ich oczekiwaniom.

Dorota Kierznikowicz, współwłaścicielka parków trampolin w Warszawie i Radomiu

Jakie są największe wyzwania i problemy, z którymi muszą się liczyć potencjalni przyszli franczyzobiorcy parków trampolin?

Naszą rolą jest to, aby pomóc innym rozkręcić interes i wejść skutecznie na lokalny rynek, a jednocześnie czymś się wyróżnić. Nie chodzi tylko aby zbudować, przeszkolić ludzi, ale ten rynek się o nas dowiedział i chciał do nas przychodzić, a potem wracać. To jest bardzo ważne.

Co dalej?

Trzeba wybrać menadżera, który utrzyma nasz park w ryzach i przypilnuje biznesu, jak swojego. Warto szukać właściwych osób, perełek i poświęcić na to więcej czasu. Cierpliwość w poszukiwaniach z pewnością nam się opłaci i szybko zwróci.

Domyślam się, że skompletowanie załogi i utrzymanie pracowników nie jest proste.

Na szczęście wiemy, jak motywować ludzi młode zespoły i zatrzymywać ich przy sobie, sprawiać, by przychodzili do pracy chętnie. My niestety takiej wiedzy od swojego franczyzodawcy nie mieliśmy. Trochę po omacku też poruszaliśmy się po rynku. Dzięki temu nauczyliśmy się, jak pomagać teraz innym wchodzić na rynek, który jest specyficzny dla każdego miasta.

Ile trwa zrealizowanie marzenia o otwarciu parku trampolin, zaczynając od zera, a więc – samej koncepcji?

Od 3 do 6 miesięcy od podjęcia decyzji i w wypadku posiadania gotowej hali do zabudowy. Cały proces jest prosty, bez chodzenia po urzędach. Nie potrzebujemy zaświadczeń, zgód budowlanych, chyba, że hala tego wymaga. Jeśli chodzi o odbiór samego obiektu, mamy rzeczoznawcę, który wystawia certyfikaty jakości i dopuszcza obiekt do użytkowania.

Czy jest to biznes, który sprawdzi się wyłącznie w dużych miastach?

Paradoksalnie nie, bo w wielkich miastach jest wiele takich atrakcji, a rynek lokalny w nich jest nasycony. Mniejsze miasta – mogą się zatem okazać strzałem w dziesiątkę. Zasady oceny konkurencji są inne dla wielkich miast, a inne dla średnich czy mniejszych. Każdemu, kto zdecyduje się na wejście w ten biznes, podpowiemy, jakie miejsce byłoby optymalne, a w którym obiekt może nie „wypalić. Tak jak wcześniej wspominałam, zależy mi na zmianie oblicza franczyzy w Polsce, czyli gwarantuje, że już od pierwszych kroków inwestor ma od nas pełne wsparcie.

Niestety ten model biznesowy nie ma dobrej prasy. Kojarzy się z wyzyskiem i kłopotami.

Moim mottem jest „przyjazna franczyza” i zdaję sobie sprawę, jak złe konotacje ma to słowo w Polsce. Sama doświadczyłam na własnej skórze, czym jest koncept, który z pozoru wygląda świetnie, a potem jesteśmy skazani na samych siebie. Jako właścicielka dwóch prężnie rozwijających się parków wierzę, że dobrą energię mogę przekazać dalej. A moja pomoc pomoże innym rozwinąć biznesowe skrzydła.

Źródło: Samana