Niemieckie koncerny czują kryzys

Niemieckie koncerny czują kryzys

Dodano:   /  Zmieniono: 
Niemieckie koncerny w coraz większym stopniu odczuwają kryzys w strefie euro, a także osłabienie wzrostu gospodarczego w Chinach oceniają piątkowe media w Niemczech, komentując najnowsze kwartalne wyniki dużych spółek i ostrożne prognozy.
'Nie tylko zakładamy, że nie będzie ożywienia, ale także liczymy się z tym, że dojdzie do znacznego osłabienia (koniunktury)' ? powiedział prezes Siemensa, największego niemieckiego koncernu przemysłowego, Peter Loescher cytowany przez dziennik 'Sueddeutsche Zeitung'.

Jak napisała gazeta, wartość nowych zamówień dla Siemensa spadła od kwietnia do czerwca po raz czwarty z rzędu i jest niższa niż w analogicznym kwartale zeszłego roku. Według Loeschera wskutek utrzymującego się kryzysu euro i niepewności klienci zachowują się bardzo ostrożnie. Także wysokość zysku bardzo rozczarowała władze spółki, które są bardzo sceptyczne, czy uda się osiągnąć zamierzoną wartość rocznego zysku na poziomie 5,2 mld euro.

Koncern motoryzacyjny Volkswagen również skarżył się w czwartek na 'coraz silniejszą konkurencję w trudnym środowisku rynkowym'. Z kolei koncern chemiczny BASF poinformował, że jego zyski w II kwartale tego roku spadły o ok. 16 proc., do 1,2 mld euro. Prezes firmy Kurt Bock przyznał, że klienci są 'coraz bardziej ostrożni i ograniczają swoje zapasy'. Na dodatek 'zacina się chiński motor', co wpłynęło na spadek sprzedaży koncernu.

Już kilka dni temu swoje prognozy skorygowały w dół producent półprzewodników Infineon, producent silników Deutz oraz wytwórca artykułów sportowych Puma ? poinformował dziennik 'Die Welt'. 'To pokazuje, że niemiecki przemysł nie jest uodporniony na problemy globalnej gospodarki. Wprawdzie przez długi czas Niemcy dzielnie trzymały się w czasie kryzysu, to przemysł musi nastawić się na trudniejsze czasy' ? napisała gazeta.

Także tygodnik 'Der Spiegel' ocenił w internetowym wydaniu, że istnieją obawy, iż 'wkrótce nastąpi koniec niemieckiego cudu gospodarczego'. Wyrazem tych obaw jest indeks Ifo obrazujący nastroje wśród przedsiębiorców niemieckich, który spadł w lipcu 2012 r. do 103,3 pkt ze 105,3 pkt w poprzednim miesiącu. Analitycy spodziewali się, że indeks wyniesie 104,5 pkt.

W ocenie 'Sueddeutsche Zeitung' niemieckie firmy 'czeka twarde lądowanie niezależnie od tego, jaką branżę reprezentują'. 'Światowe osłabienie koniunktury uderza z całą mocą, wprawdzie z opóźnieniem, ale za to ? jak wielu się obawia ? będzie tym mocniejsze. Ciężarem jest tlący się kryzys euro i kryzys finansowy. Od miesięcy się nasila, a jego rozwiązanie jest odległe jak nigdy' ? pisze 'SZ'.

Dodaje, że jest to gorzkie, bo do tej pory kryzys nie robił wielkiego wrażenia na niemieckich przedsiębiorstwach. 'Wydawało się wręcz, że niemieccy menedżerowie żyją na wyspie i są nietykalni ? pisze dziennik. ? Niemiecka gospodarka niczym pączek w maśle utrzymywała się w swego rodzaju nadzwyczajnej koniunkturze, która zakrywała wszystkie błędy' ? oceniła 'Sueddeutsche Zeitung', wskazując na duży popyt z Chin i innych krajów o gospodarkach wschodzących, który teraz znacznie słabnie.

Gazeta ocenia również, że jest wiele pozytywnych sygnałów dla niemieckiej gospodarki, jak np. słabe euro, które działa 'jak swego rodzaju subwencja eksportowa dla niemieckich producentów'. Od 10 lat utrzymuje się też stagnacja wysokości wynagrodzeń, co jest bolesne dla pracowników, ale wzmacnia konkurencyjną pozycję firm na rynkach zagranicznych. Wiele koncernów wyciągnęło też naukę z kryzysu sprzed czterech lat i są finansowo przygotowane na ewentualną nową recesję ? pisze 'Sueddeutsche Zeitung'.