Pozwy za lockdown miały wpływać setkami. Zdecydowała się na to garstka przedsiębiorców

Pozwy za lockdown miały wpływać setkami. Zdecydowała się na to garstka przedsiębiorców

siłownia
siłownia / Źródło: Pixabay
Pomstując na kolejne ograniczenia, przedsiębiorcy zapowiadali setki pozwów za niezasadny, w ich opinii, lockdown. Do tej pory państwo otrzymało zaledwie cztery pozwy, w sumie na niespełna milion złotych, i dwa o ustalenie odpowiedzialności Skarbu Państwa bez kwot odszkodowań.

Gdy w marcu zeszłego roku rząd ogłosił pierwsze ograniczenia, pierwsi przedsiębiorcy podnosili, że zobowiązanie ich do powstrzymania się od działalności i zamknięcia sklepów, restauracji czy odwołania zaplanowanych koncertów i wesel, było niezgodne z prawem. Im dłużej trwały ograniczenia, tym bardziej powiększał się grupa osób deklarujących, że pozwie Skarb Państwa o odszkodowanie za dochody utracone w związku z przymusowym zamknięciem działalności.

„Dziennik Gazeta Prawna” sprawdził, czy Prokuratoria Generalna, która reprezentuje Skarb Państwa, została zalana pozwami. Okazuje się, że na deklaracjach się skończyło.

Cztery pozwy i dwa pozwy grupowe

– Do Prokuratorii wpłynęły z sądów cztery pozwy z żądaniami odszkodowawczymi związanymi z tzw. lockdownem. Jeden z nich na kwotę ok. 215 tys. zł został złożony przez właściciela galerii handlowej, drugi na kwotę ok. 458 tys. zł przez właściciela sieci siłowni, trzeci również od właściciela sieci siłowni na kwotę ok. 100 tys. zł. Czwarty pozew na ok. 223 tys. zł złożył przedsiębiorca z branży restauracyjnej – powiedział w rozmowie z „DGP” mecenas Bartosz Swatek, rzecznik prasowy Prokuratorii.

Ponadto wpłynęły dwa pozwy grupowe: od branży turystycznej i branży eventowej. To pozwy o ustalenie i nie ma w nich wskazanej wartości ewentualnie dochodzonego odszkodowania.

Bezprecedensowe sprawy

To nie będą łatwe sprawy. Do tej pory sądy nie musiały rozstrzygać, czy rozporządzeniem można zamknąć tysiące firm niekiedy na długie miesiące. Pełnomocnicy przedsiębiorców będą przekonywać, że nie było podstawy prawnej do wprowadzenie lockdownu, bo rząd ograniczył się wyłącznie do wydawania rozporządzeń. Prokuratoria będzie wykazywała, że ta podstawa byłą, bo rozporządzenia odnoszą się do ustawy. Można też założyć, że będzie przekonywała, że nadzwyczajne działania były uzasadnione bezprecedensową sytuacją, czyli pandemią.

„DGP” zauważa, że na drodze do uzyskania odszkodowań może stanąć wniosek premiera Mateusza Morawieckiego. Po pierwszych zapowiedziach pozwów szef rządu poprosił Trybunał Konstytucyjny o sprawdzenie, czy przepis regulujący „odpowiedzialność odszkodowawczą Skarbu Państwa za szkodę wyrządzoną przez wydanie niekonstytucyjnego aktu normatywnego” jest zgodny z ustawą zasadniczą. Później podobny wniosek złożyła marszałek Sejmu Elżbieta Witek.

Pełnomocniczka powodów: TK nie ma nic do powiedzenia

Na takie rozstrzygnięcie zainteresowani mogą czekać latami. Mecenas Agata Plichta-Trzonkowska z kancelarii Dubois i Wspólnicy, która reprezentuje część przedsiębiorców uspokaja jednak swoich klientów, że TK nie jest władny do orzekania o legalności z konstytucją rozporządzeń wydanych przez ministra zdrowia i rząd.

– Wnioski skierowane do Trybunału Konstytucyjnego przez prezesa Rady Ministrów i marszałek Sejmu nie wpływają zatem na nasze sprawy – przekonuje adwokat. – Stoimy na stanowisku, że skoro TK nie jest uprawniony do orzekania o zgodności ww. rozporządzeń z Konstytucją RP, to sąd, do którego wpłynęła sprawa, również nie powinien kierować pytania prawnego do Trybunału Konstytucyjnego w tym przedmiocie – dodała.

Czytaj też:
Wielki pozew za lockdown. Polskie firmy żądają gigantycznego odszkodowania od państwa

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
+
 1

Czytaj także