Komisja ds. Pegasusa. Posłowi wypomniano naleśnikarnię. „Panowie, nie róbcie szopki”

Komisja ds. Pegasusa. Posłowi wypomniano naleśnikarnię. „Panowie, nie róbcie szopki”

Witold Zembaczyński, Komisja śledcza ds. pegasusa
Witold Zembaczyński, Komisja śledcza ds. pegasusa Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Podczas posiedzenia komisji ds. Pegasusa niespodziewanie tematem nr 1 stała się naleśnikarnia. Z bankructwa musiał się tłumaczyć polityk KO Witold Zembaczyński.

Przed południem komisja śledcza ds. Pegasusa rozpoczęła przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego, byłego wicepremiera ds. bezpieczeństwa Jarosława Kaczyńskiego. O tym, że będzie to karkołomne zadanie, wiadomo było już od pierwszej chwili, gdy były premier zastrzegł, że nie może złożyć pełnego ślubowania. Do pewnego momentu powtarzał słowa ślubowania, ale nie wypowiedział fragmentu mówiącego o „nieukrywaniu niczego, co jest mi wiadome”. Jak stwierdził, „tego nie może powiedzieć”.

Komisja ws. Pegasusa. Kaczyński przypomniał „naleśnikarnię Zembaczyńskiego”

Zanim doszło do rozpoczęcia przesłuchania, członkowie komisji kilkakrotnie wdawali się w utarczki słowne z sobą oraz świadkiem Jarosławem Kaczyńskim. Były premier również popisywał się poczuciem humoru i zakpił z Witolda Zembaczyńskiego z KO: „jeżeli ktoś jest w stanie zrujnować nawet naleśnikarnię, to naprawdę”.

Dotyczyło to stwierdzenia podczas programu na żywo w Radio Opole, gdy Janusz Kowalski (Solidarna Polska) mówiąc o doświadczeniu Witolda Zembaczyńskiego powiedział, że „miał tylko naleśnikarnię, która padła”. „Jakim pan musiał naprawdę być przedsiębiorcą, że pan nawet naleśnikarni nie potrafił utrzymać" – kontynuował w programie na żywo.

Zaraz po audycji Witold Zembaczyński złożył przeciwko Kowalskiemu pozew w trybie wyborczym. Zarzucił politykowi prawicy, że rozpowszechnia nieprawdziwe informacje na jego temat. Podkreślał, że jego naleśnikarnia była dochodowa, a o sprzedaży firmy w 2009 roku zadecydowała „zmiana życiowych priorytetów”.

Zembaczyński wygrał w sądzie

Prawie 5 lat po tamtej audycji sprawa naleśnikarni wypłynęła kilkakrotnie w czasie między niepełnym ślubowaniem a rozpoczęciem właściwego przesłuchania. – Te naleśniki pani wpisze, bo strasznie bolą posła Zembaczyńskiego – powiedział inny członek komisji Mariusz Gosek.

– Panowie, nie róbcie szopki – próbowała uspokajać posłów Magdalena Sroka.

Wniosek o wykluczenie Zembaczyńskiego z obrad komisji ds. Pegasusa

– Składam wniosek o wyłączenie członka komisji Zembaczyńskiego z tego względu, że wielokrotnie dawał wyraz skrajnej niechęci na mój temat – powiedział były premier. Wyjaśnił, że w jego opinii Zembaczyński jest wobec niego „uprzedzony”, o czym może świadczyć wypowiedź z przeszłości, kiedy nazwał go „małym tchórzem”.

– Pan ma jakiś uraz głęboki. Pan ma na samochodzie osiem gwiazdek. To oznacza niebywały deficyt kulturowy. A ja jestem znany z tego, że ludzi o takim deficycie kulturowym bardzo nie lubię – mówił Kaczyński.

Ostatecznie jednak polityk KO nie został wykluczony z obrad.

Czytaj też:
Wniosek o wykluczenie członków komisji ds. Pegasusa. Kaczyński o „małym tchórzu”

Opracowała:
Źródło: Wprost