Setki inwestorów czekały latami na pieniądze. Prokuratura mówi o piramidzie finansowej

Setki inwestorów czekały latami na pieniądze. Prokuratura mówi o piramidzie finansowej

UOKiK na tropie piramidy finansowej
UOKiK na tropie piramidy finansowej Źródło: Fotolia / I.M.Redesiuk
Prokuratura postawiła zarzuty siedmiu osobom związanym z funduszami EPEF. Śledczy wskazują na oszustwa, pranie pieniędzy i mechanizm przypominający piramidę finansową.

Prokuratura Regionalna w Krakowie postawiła zarzuty siedmiu osobom związanym z działalnością funduszy EPEF FIZAN i EPEF 2 FIZAN. Śledczy zarzucają podejrzanym oszustwa znacznej wartości na szkodę nabywców certyfikatów inwestycyjnych oraz pranie pieniędzy. Wszystkie osoby objęto środkami zapobiegawczymi w postaci dozoru policji, zakazu opuszczania kraju oraz poręczeń majątkowych od 150 tys. do 500 tys. zł.

Sprawa dotyczy funduszy inwestycyjnych udzielających przedsiębiorcom pożyczek zabezpieczanych nieruchomościami. Według informacji opisanych przez „Puls Biznesu”, około 600 inwestorów przez ponad cztery lata nie mogło odzyskać środków zgromadzonych w funduszach, a straty liczono w dziesiątkach milionów złotych.

Fundusze EPEF pod lupą śledczych

Postępowanie prowadzone było od kilku lat przez prokuratury w Warszawie, Nowym Sączu i Krakowie. Badano między innymi wątki dotyczące możliwego funkcjonowania piramidy finansowej oraz wyprowadzania milionów złotych z funduszy.

Według ustaleń śledczych kluczową rolę odegrały opinie biegłego z zakresu finansów i rachunkowości. Miały one wykazać, że ponad 90 proc. wypłat związanych z umarzaniem certyfikatów inwestycyjnych w pierwszych latach działalności funduszy było finansowanych z wpłat kolejnych inwestorów.

Jak miał działać mechanizm?

Do 2019 roku fundusze znajdowały się w portfelu Saturn TFI. Zarządzanie nimi powierzono jednak zewnętrznej spółce Enhanced Property And Equity Fund (EPEF). Utworzona struktura opierała się na sieci spółek celowych emitujących obligacje obejmowane przez fundusze. Pozyskane w ten sposób środki przeznaczano na udzielanie przedsiębiorcom pożyczek zabezpieczonych nieruchomościami.

Z opisu sprawy wynika, że znaczna część pożyczek nie była spłacana, lecz wielokrotnie aneksowana. Spółki nie regulowały zobowiązań wobec funduszy, dlatego obligacje były rolowane na coraz wyższe kwoty. W efekcie aktywa funduszy rosły na papierze, choć rzeczywista sytuacja wyglądała inaczej.

Zarzuty dla siedmiu osób

Wśród osób, które usłyszały zarzuty, znaleźli się byli prezesi spółki EPEF oraz osoby związane z zarządzaniem podmiotami z grupy. Szczególną uwagę zwraca Tomasz O., określany jako jeden z bliskich współpracowników Piotra Polaszczyka, głównego bohatera afery SKOK Wołomin.

Podejrzani nie przyznali się do zarzucanych czynów i złożyli obszerne wyjaśnienia. Prokuratura nie wyklucza jednocześnie przedstawienia zarzutów kolejnym osobom.

Straty inwestorów i dalsze postępowania

Według opisu sprawy setki inwestorów funduszy EPEF poniosły wielomilionowe straty. Na wartość utraconych środków wpływ miały nie tylko spadki wycen certyfikatów, ale również wieloletni brak możliwości odzyskania pieniędzy.

Część poszkodowanych skierowała także pozew zbiorowy przeciwko BNP Paribas Bank Polska, będącemu następcą prawnym Raiffeisen Banku. W kwietniu 2026 roku sąd wyraził zgodę na rozpoznanie sprawy w postępowaniu grupowym. Bank uznaje jednak roszczenia inwestorów za bezzasadne.

Jednocześnie fundusze rozpoczęły sprzedaż nieruchomości stanowiących zabezpieczenie niespłaconych pożyczek, co pozwoliło przeprowadzić pierwsze od lat wykupy części certyfikatów inwestycyjnych. Mimo to sprawa nadal pozostaje jedną z najgłośniejszych dotyczących rynku funduszy inwestycyjnych w ostatnich latach.

Czytaj też:
Nagły zwrot w sprawie Amber Gold. Sąd nie miał wątpliwości
Czytaj też:
Największa piramida finansowa PRL-u? Miliony Polaków nabitych w butelkę