Fiskus nie oszczędza dożynek. Posypały się mandaty

Fiskus nie oszczędza dożynek. Posypały się mandaty

Dodano: 
Dożynki
Dożynki Źródło: Shutterstock
Duże oburzenie wywołały kontrole fiskusa podczas małopolskich dożynek spośród których część zakończyła się mandatami. Resort finansów tłumaczy, że naruszono przepisy.

W ostatnim czasie głośno stało się wokół mandatów nałożonych przez skarbówkę podczas małopolskich dożynek. Kontrolerzy Krajowej Administracji Skarbowej pojechali na dożynki organizowane w podkrakowskich gminach i zaczęli nakładać mandaty na wystawców. Ukarano m.in. koła gospodyń wiejskich czy budki z piwem, której obsługę wraz z właścicielami prowadzili strażacy. W Bukowskiej Woli łączna wartość kar wyniosła 7,5 tys. zł, a najwyższy mandat sięgnął 3 tys. zł.

Oburzenia działaniami fiskusa nie kryją lokalni samorządowcy. Wójt gminy Racławice zdążył już nawet ogłosić, że sam pokryje mandaty. Jak podkreśla, panie z koła gospodyń wiejskich pojechały na dożynki reprezentować swoją gminę, a nie zarabiać. Poinformował również, że po dożynkach – z powodu strachu przed skarbówką – kobiety nie chciały już więcej przygotowywać swojego stoiska na kolejnych imprezach lokalnych.

Inni włodarze podkreślają, że działania fiskusa to „niespotykany dotąd precedens, który uderza w samo serce polskiej tradycji i wiejskiej wspólnoty”.

Dożynki z mandatami. Ministerstwo tłumaczy

Jak zauważa Dziennik Gazeta Prawna, podobny spór miał miejsce przed rokiem, kiedy to oburzenie wywołały nabycia sprawdzające (rodzaj legalnej prowokacji, która pozwala fiskusowi na sprawdzenie incognito, czy sprzedawca zaewidencjonował transakcję w kasie fiskalnej i czy wydał kupującemu paragon) przeprowadzone podczas dożynek w gminie Trzebielino w powiecie bytowskim. Przyłapano wówczas jedną ze sprzedawczyń na niewydaniu paragonu. Kobieta dostała mandat w wysokości 1000 zł. Jak poinformowało potem Ministerstwo Finansów, w trakcie nabycia sprawdzającego ustalono, że podatniczka miała wyłączoną kasę fiskalną, a klienci płacili gotówką i bezgotówkowymi bonami.

Ministerstwo Finansów tłumaczy, że mandaty zostały wystawione za naruszenie przepisów o ewidencjonowaniu sprzedaży w kasie fiskalnej. Przepisy nie przewidują zwolnień ze względu na to, że sprzedaż odbywa się podczas imprezy regionalnej, festynu czy dożynek. Obowiązują te same zasady, co przy sprzedaży stacjonarnej.

Jeśli nie został przekroczony limit 20 tys. zł, to sprzedaż może nie być zarejestrowana w kasie fiskalnej, pod warunkiem że nie dotyczy towarów i usług wprost wskazanych w rozporządzeniu jako objęte bezwzględnym obowiązkiem ewidencjonowania. Chodzi m.in. o wspomniany alkohol, ale też wyroby tytoniowe i usługi związane z wyżywieniem.

Kto narusza przepisy o ewidencjonowaniu, musi się liczyć z mandatem. Jak przypomina dziennik, podstawą prawną jest tu najczęściej art. 61 par. 1 kodeksu karnego skarbowego, który penalizuje nierzetelne prowadzenie ksiąg (a więc także ewidencji sprzedaży). Taki czyn jest zagrożony karą grzywny do 240 stawek dziennych. W wypadku mniejszej wagi sprawca podlega karze grzywny za wykroczenie skarbowe.

Dlaczego skarbówka upodobała sobie kontrole podczas imprez plenerowych? Ministerstwo Finansów nie kryje, że ma powody przypuszczać, że to tam właśnie spotka sprzedawców naruszających przepisy o kasach fiskalnych.

Czytaj też:
Polacy donoszą na potęgę. Zgłoszenia do skarbówki idą w tysiące
Czytaj też:
Taką wpłatą ściągasz na siebie uwagę banku i służb. Kontrola niemal pewna

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna