Komentarze dot. zapowiedzi wprowadzenia euro

Komentarze dot. zapowiedzi wprowadzenia euro

Dodano:   /  Zmieniono: 
Szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki uważa, że zapowiedź premiera Donald Tuska dotycząca wejścia Polski do strefy euro w 2011 roku jest "propagandowa" i "publicystyczna".

"Jest to taka bardzo niekonkretna zapowiedź, nie ma żadnych przecież aktów prawnych przygotowanych. Myślę, że jest to taka bardziej publicystyczna zapowiedź" - powiedział Kownacki w czwartek rano w TVP1.

"To są zabiegi propagandowe. Poważnie będziemy mogli o tym mówić wtedy, kiedy rząd podejmie poważny dialog z Narodowym Bankiem Polskim, który jest podmiotem niezwykle istotnym przy podejmowaniu takiej decyzji" - zaznaczył Kownacki.

W jego ocenie dzisiaj takiego dialogu nie ma. "NBP zareagował zaskoczeniem. Rząd nie konsultował w ogóle tej sprawy z NBP" - dodał.

"To jest oświadczenie mające tylko cele propagandowe, to nie jest poważna sprawa" - podkreślił. Jak mówił, będzie to poważna sprawa, gdy będą przygotowane akty prawne, "gdy będzie cała ta infrastruktura potrzebna do tego, abyśmy odeszli od złotego i wprowadzili inną walutę".

"Pogląd prezydenta jest następujący: jeżeli mamy to zrobić, a powtarzam jeżeli - bo jak wiadomo są państwa w Unii Europejskiej, które nie przeszły na wspólną walutę np. Dania, Wielka Brytania - to wtedy, kiedy będziemy przekonani, że to będzie korzystne dla Polski" - zaznaczył Kownacki.

Według niego w tej sprawie nie można "urządzać wyścigów", ani mówić, że "im szybciej tym lepiej". "To nie są zawody sportowe, to nie jest bieg na 100 metrów" - dodał szef prezydenckiej Kancelarii.

Premier Donald Tusk zapowiedział w środę podczas otwarcia Forum Ekonomicznego w Krynicy, że rząd będzie dążył do wejścia Polski do strefy euro w 2011 roku. Ocenił, że jest to realny, choć trudny termin.

Deklaracja premiera Donalda Tuska o wejściu Polski do strefy euro w 2011 r. to miła niespodzianka - powiedział w Krynicy wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak. Jego zdaniem, data ta jest realna.

Szef resortu gospodarki przyznał, że długo rozmawiał z premierem o kwestiach przystąpienia Polski do strefy euro.

"Faktycznie w strefie euro znaleźliśmy się w tym roku, ponieważ przyjęliśmy ustawę o możliwości prowadzenia rozliczeń wielowalutowych. Firmy mogą z tego korzystać bez ograniczeń; mogą prowadzić rachunki w walutach wymienialnych. Po wpływie waluty na rachunek, nie ma obowiązku przewalutowania na złotego. To oznacza, że nie ma kosztów transakcyjnych" - wyjaśnił wicepremier.

"Jeśli chodzi o konsumentów, najbardziej popularną strefą walutową jest Szwajcaria. Klienci indywidualni mają dużą wiarę w siłę szwajcarskiej waluty i w niej właśnie kredytują zakupy domów, mieszkań" - dodał Pawlak.

Zaznaczył, że "zwieńczeniem dzieła" będzie formalne zrezygnowanie z waluty krajowej i przejście na euro.

"Z punktu widzenia praktycznego ma to znaczenie bardziej formalne niż znaczenie dla interesów gospodarczych: firm czy prywatnych konsumentów" - uważa szef resortu gospodarki.

Przypomniał, że oprócz ryzyka walutowego związanego z relacją złoty-euro, przedsiębiorcy ponoszą również ryzyko walutowe w rozliczeniach dolarowych.

"To, że wejdziemy do strefy euro, to nas nie chroni od ryzyka walutowego w stosunku na przykład do rozliczeń dolarowych. Potrzebne jest korzystanie z transakcji terminowych i skupianie się na podstawowym biznesie" - powiedział.

Podkreślił, że w Polsce często przedsiębiorcy ponoszą niepotrzebne straty, bo oprócz podstawowej działalności próbują też spekulować na walutach.

Przyznał również, że przystąpienie Polski do strefy euro będzie wymagało zmiany konstytucji. "To jest nie tylko uwarunkowanie zewnętrzne, ale także wewnętrzne. Można się liczyć z różnymi niespodziankami" - dodał.

Przed zmianą lokalnej waluty na euro każdy kraj musi spełnić kryteria z Maastricht. Inflacja nie może być wyższa niż 1,5 pkt proc. od średniej stopy inflacji w trzech krajach UE, gdzie była najniższa. Długoterminowe stopy procentowe nie mogą przekraczać więcej niż o 2 pkt proc. średniej stóp procentowych w 3 krajach UE o najniższej inflacji.

Ponadto dług publiczny nie może przekraczać 60 proc. PKB, a deficyt budżetowy - 3 proc. PKB. Moment wejścia do strefy euro poprzedza uczestnictwo w mechanizmie ERM2, gdy przez dwa lata dana waluta jest już związana z euro, a jej kurs może się wahać w stosunku do euro tylko o plus/minus 15 proc.

pap, keb

 0

Czytaj także