"Polska gospodarka jest odporna"

"Polska gospodarka jest odporna"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Echa kryzysu amerykańskiego nie powinny zbyt mocno docierać do Polski. Nasza gospodarka jest odporna, a banki nie stosują tak wymyślnych narzędzi jak banki amerykańskie - mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" szef doradców premiera Michał Boni.

Dodaje, że minister finansów jest w stałym kontakcie z ministrami finansów krajów europejskich. "Ta wiedza pozwala przygotować się, gdyby coś ewentualnie miało się stać" - wyjaśnił.

Boni jest przekonany, że obecny kryzys finansowy na świecie nie jest takim, "który z dnia na dzień pożre polską gospodarkę". Przyznaje jednak, że trzeba prognozować różne scenariusze.

Szef doradców premiera mówi także w wywiadzie, że w najbliższym czasie powinny zostać zainicjowane rozmowy z PiS na temat warunków wprowadzenia euro. Boni wyklucza, by ewentualne referendum w tej sprawie odbyło się z wyborami do Parlamentu Europejskiego. "Może być z tym problem. Według Państwowej Komisji Wyborczej oba głosowania powinny odbywać się w oddzielnych pomieszczeniach, a głosy powinny trafiać do oddzielnych urn" - wyjaśnia.

Polska gospodarka odczuje skutki światowego kryzysu finansowego, ale jednak w mniejszym stopniu, niż gospodarka europejska - uważają ekonomiści. Perspektywy rozwoju naszego sektora bankowego są dobre.

Im dłużej będzie trwał światowy kryzys gospodarczy, tym większe ryzyko, że będzie się rozprzestrzeniał - powiedział główny ekonomista Banku BPH Ryszard Petru.

Wyjaśnił, że instytucje światowe straciły do siebie zaufanie, a w takich sytuacjach zaufanie do ich płynności finansowej tracą inwestorzy. Spadają akcje banków i następuje utrata ich płynności, co zmusza rządy do przejmowania udziału w bankach, tak jak np. w przypadku Fortis.

"Wczoraj rząd Irlandii wprowadził gwarancję dla wszystkich depozytów ludności. To jest bardzo nietypowe rozwiązanie. Wskazuje na to, że uznano, iż istnieje olbrzymie ryzyko tego, że ludzie będą chcieli w akcie paniki wypłacać masowo swoje pieniądze" - powiedział.

"Zakładam, że plan Paulsona zostanie przyjęty w czwartek. Sytuacja się uspokoi, ale główny problem nie zostanie rozwiązany. Przejmowanie banków w Europie potrawa jeszcze kilka miesięcy" - dodał.

Podkreślił, że nie jest zachwycony tym planem. Jego zdaniem, nie ma jednak innego wyjścia, jak tylko go przyjąć, ponieważ przywróci zaufanie do banków. Petru zwrócił przy tym uwagę, że plan może okazać się niewystarczający.

Dodał, że jeśli ceny nieruchomości w USA będą nadal spadały, to nie można wykluczyć, że za 2-3 miesiące będzie potrzebny kolejny plan Paulsona.

Jego zdaniem, w Polsce banki będą mniej skłonne do udzielania pożyczek, a inwestorzy zagraniczni będą mniej chętnie lokowali swoje pieniądze. "Nas dotknie kryzys, ale jego skala będzie nieporównywalnie mniejsze, niż w Europie" - dodał. Wyjaśnił, że polskie banki mają na tyle dużo depozytów, że mogą z nich dalej finansować kredyty. W jego opinii Polska jest daleko od modelu zachodnioeuropejskiego, gdzie podejmowane są duże inwestycje przy dużym zadłużeniu.

Ekonomista z Ernst & Young Krzysztof Rybiński powiedział, że kryzys finansowy ma wymiar światowy. Dotknął instytucji, które działały globalnie - również europejskich, które były zaangażowane na rynku nieruchomości w USA.

"Polskie banki nie inwestowały na rynkach, które są źródłem problemów dla banków amerykańskich i z Europy Zachodniej. Polskie banki mają świetne wyniki finansowe i bardzo dobre zyski" - wyjaśnił.

Powiedział, że perspektywy dla rozwoju polskiego sektora bankowego są bardzo dobre. Zyski uzyskiwane przez polskie banki już nie będą tak duże, jak w ostatnich dwóch latach, ale pozostaną nadal na wysokim poziomie.

Jego zdaniem plan Paulsona jest zły. To sposób na pokrycie strat, które powstały przez niemądre decyzje finansowe, kosztem podatników - podkreślił. Skala tych strat jest znacznie większa, niż skala pomocy i za jakiś czas prawdopodobnie trzeba będzie "wyłożyć kolejne pieniądze".

"Mam nadzieję, że kolejna odsłona planu Paulsona będzie szła w kierunku niewykupywania aktywów, tylko znalezienia kapitału dla banków. Ten kapitał jest w Azji i Zatoce Perskiej" - zaznaczył.

Dodał, że w ciągu następnych 1-2 lat w skali globalnej będzie mniej inwestycji i nastąpi spowolnienie. Oszacował, że w Polsce w tym roku gospodarka będzie rozwijała się w tempie ok. 5 proc., a w 2009-2010 ok. 3 - 4 proc.

ab, pap, keb

 0

Czytaj także