Czeskie uzdrowiska tęsknią za... ZSRR

Czeskie uzdrowiska tęsknią za... ZSRR

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Coraz mniej turystów i przedsiębiorców z byłego ZSRR przyjeżdża do uzdrowisk w zachodnich Czechach. Jak podało radio publiczne, politycy i władze lokalne rozważają, czy nie ułatwić turystom ze Wschodu procedury wizowej, bo bez nich miejscowy biznes wiele traci.
Najpopularniejszym miejscem w Republice Czeskiej odwiedzanym przez gości z Europy Wschodniej jest kurort Karlowe Wary. Rosjanie chętnie osiedlali się tam i otwierali własne firmy. W ostatnim czasie zainteresowanie miastem jednak osłabło. Coraz więcej inwestorów opuszcza uzdrowisko, reklamowane w rosyjskim internecie jako miejsce, gdzie zawsze trwa święto.

Niezależny senator Jan Hornik w rozmowie z Czeskim Radiem wskazuje, że problem ten w dużej mierze wiąże się z wizami do strefy Schengen. Jego zdaniem, czeskie placówki dyplomatyczne na wschodzie Europy powinny być bardziej pomocne, tak aby przeszkody, stojące na drodze do uzyskania pozwolenia na wjazd, były jak najmniejsze. Hornik podliczył, że jedna rodzina z Europy Wschodniej przeciętnie wydaje na podróż, zakwaterowanie, wyżywienie, leczenie w sanatoriach ponad 16 tys. złotych. Dlatego też, jego zdaniem, państwo czeskie powinno zabiegać o tych gości. - Hotele niejednokrotnie muszą odwoływać rezerwacje, ponieważ klienci ze Wschodu wizy nie dostali lub dostali ją zbyt późno - dodaje cytowany przez rozgłośnię przedstawiciel karlowarskich władz Petr Kulhanek.

Media czeskie wskazują, że liczba turystów z Rosji odwiedzających Czechy spadła o 30-40 procent. Wcześniej do Czech trafiało około 330 tys. obywateli Rosji rocznie. Jednym z powodu spadku fali turystów z krajów byłego ZSRR może być ich zainteresowanie innymi, bardziej egzotycznymi kierunkami podróży, jak Egipt czy Tajlandia. Najbardziej jednak na liczbę odwiedzających z Europy Wschodniej wpłynął globalny kryzys.

Karlowarski radny Jirzi Kotek w rozmowie z CzR ocenił jednak, że Karlowe Wary poradziłyby sobie bez rosyjskich pieniędzy. Jego zdaniem, z winy obywateli byłego ZSRR kurort wymiera, bo większość rosyjskich właścicieli nie mieszka w nim na stałe ani nie uczestniczy w życiu miejskim. - Bez rosyjskiego kapitału miasto rozwijałoby się po prostu inaczej. Bez obawy powiedziałbym nawet: swobodniej. Znalazłoby się tu miejsce dla wolnej konkurencji między firmami turystycznymi i przedsiębiorstwami, które pracują przy obsłudze kurortu - mówił radny. Przypomniał, że na początku lat 90. w mieście pojawiły się firmy z Europy Zachodniej, ale kiedy zobaczyły, jakimi środkami dysponują Rosjanie, nie zaryzykowały wejścia na rynek.

Położone na zachodzie Czech nad rzeką Ohrzą Karlowe Wary już od dawna przyciągały uwagę Rosjan, m.in. za przyczyną dwóch wizyt cara Piotra I - w 1711 i 1712 roku oraz XIX-wiecznej misji rosyjskiej Cerkwi prawosławnej. W kurorcie leczył się pisarz Mikołaj Gogol, co upamiętniono specjalnym szlakiem turystycznym. W 1898 roku wybudowano w mieście cerkiew pod wezwaniem świętych Piotra i Pawła, wyglądem naśladującą architekturę Moskwy. Gdy w Czechach upadł komunizm, wiele podupadających sanatoriów wykupili Rosjanie i przywrócili je do świetności, choć często według własnych gustów.

Karlowe Wary to największy ośrodek zachodnioczeskiego trójkąta uzdrowiskowego, w skład którego wchodzą jeszcze Mariańskie Łaźnie i Franciszkowe Łaźnie. W Karlowych Warach i okolicach bije blisko 80 źródeł termalnych. 13 oddano do dyspozycji kuracjuszy. Na bazie jednego z nich wytwarza się od 1807 roku słynną Becherovkę, inne to znana od 1864 roku i jedna z najpopularniejszych w Czechach wód mineralnych, Mattoni.

PAP, arb

 1

Czytaj także