Tusk chce wiedzieć "kto poleci" na kolei

Tusk chce wiedzieć "kto poleci" na kolei

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Donald Tusk (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
Premier Donald Tusk powiedział, że nie chce nikogo pokazowo karać za sytuację na kolei, ale jednak musi być w związku z nią wyciągnięta odpowiedzialność personalna. Dodał, że minister infrastruktury Cezary Grabarczyk będzie musiał mu powiedzieć, "kto za to poleci".
Od niedzieli, kiedy zaczął obowiązywać nowy roczny rozkład jazdy pociągów, na kolei panuje bałagan - pasażerowie mają problemy z uzyskaniem informacji o przyjazdach i odjazdach pociągów, rozkłady umieszczone na dworcach i w internecie różnią się od siebie, podróżni są odsyłani na nieistniejące perony itp. Ponadto, z powodu mrozów i śnieżyc, pociągi w ostatnich dniach opóźniały się nawet o kilka godzin. Premier Tusk zapowiedział już, że spotka się w tej sprawie z Grabarczykiem i dodał, że "nie będzie to łatwa rozmowa". - Wykluczam taką sytuację, że nie będzie odpowiedzialności personalnej za ten bałagan - powiedział premier. Dodał, że "stan kolei wynika oczywiście i z braku środków, i z zaszłości inwestycyjnych" i on nie chce "nikogo pokazowo karać i dokładać do tego taki kompletny bałagan i brak wyobraźni, jak to, co się stało przy zmianie rozkładu jazdy". - Ja od nikogo nie oczekuję doskonałości, ale rzetelności w traktowaniu ludzi - tak. Dlatego niezależnie od tego, co minister Grabarczyk powie Sejmowi, to mi będzie musiał powiedzieć, kto za to poleci - oświadczył Tusk.

Na pytanie, czy sytuacja nie skończy się dymisją ministra infrastruktury, Tusk odpowiedział: "w jakimś sensie zależy to od tego, co powie Sejmowi i mnie, ale nie sądzę". - Jestem w sprawie dość dobrze zorientowany, więc myślę, że dobrze rozpoznaję, kto za te sprawy odpowiada. Nie widzę bezpośredniej odpowiedzialności ministra Grabarczyka. Ale oczekuję od niego, żeby to on wyszedł z taką męską inicjatywą, jak zrobić tam porządek - powiedział premier.

PAP, arb

 1

Czytaj także